Kadra 2000

Instruktorski Trop / Piotr Prokop / 05.06.2014

O wydarzeniu z roku 1996, gdy uczestniczyłem w IV Światowym Kursie-Obozie „Kadra 2000” zorganizowanym przez Naczelnictwo Związku Harcerstwa Polskiego Poza Granicami Kraju i Chorągiew Harcerzy w USA.  

Kurs składał się z dwóch części – turystycznej, trwającej od 5 do 10 sierpnia 1996 roku, podczas której uczestnicy mieli możliwość poznania najciekawszych miejsc Nowego Jorku, a później też Chicago, oraz drugiej – kursowej, zlokalizowanej na terenie Hoover Education Centre w Yorkville (ok. 90 km od Chicago).  Na obóz przyjechało ok. 80 instruktorek i ok. 60 instruktorów rekrutujących się ze wszystkich okręgów ZHPpGK (obie Ameryki, Australia, Europa Zachodnia). Z Polski na kurs organizatorzy zaprosili dwa trzyosobowe zespoły instruktorskie. Tak ZHP jak i ZHR przysłały dwie harcmistrzynie i jednego harcmistrza. Razem ze mną ZHP reprezentowały w podwójnej roli – wykładowczyń i kursantek – harcmistrzynie Aleksandra Wojewoda i Ewa Lachiewicz (obie to instruktorki ówczesnej Głównej Kwatery). Mnie z racji posiadanego stopnia przydzielono w roli członka kadry kursu harcmistrzowskiego, aczkolwiek miałem przyjemność prowadzić zajęcia także i na kursie podharcmistrzowskim. Nie jest pewnie dla czytających tajemnicą, że władze emigracyjnego harcerstwa większą sympatią obdarzały i wciąż obdarzają Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, więc w miarę symetryczne reprezentowanie swojej wiedzy i poglądów zawdzięczaliśmy pewnie osobie ówczesnego Przewodniczącego ZHPpGK – hm. Bogdana Szwagrzaka i jego osobistym kontaktom ze ś.p. hm. Stefanem Mirowskim – byłym Przewodniczącym ZHP, który miesiąc przed kursem odszedł „na wieczną wartę” podczas Światowej Konferencji Skautowej w Oslo, gdzie ZHP odebrała certyfikat uznania członkowstwa w WOSM.

Scan kurs 1

O tym, jak ważnym przedsięwzięciem dla emigracyjnego ZHPpGK był ten kurs, świadczyć może uczestnictwo w tymże całej „władzy” tej organizacji z Przewodniczącym – hm. B. Szwagrzakiem oraz obojgiem naczelników – hm. Danutą Andersz i hm. Edwardem Jaśnikowskim, których wspomagali członkowie dwóch Głównych Kwater. Namiot na kursie harcmistrzowskim dzieliłem z hm. Wojciechem „KAFI-m” Szymczakiem z ZHR, z którym przegadałem aż po świt wiele harcerskich (i nie tylko) tematów i z którym przyjaźnię się po dziś dzień.

Związek, oprócz owych biur, etatów i baz, nieciekawych fragmentów swojej historii, to też autentyczne środowiska harcerskie z wieloletnią tradycją, ciekawy i atrakcyjny program, ciekawe pomysły kształceniowe

Na kursie podharcmistrzowskim poprowadziłem zajęcia opisujące metodę harcerską oraz zajęcia charakteryzujące ruch harcerski w Polsce. Na kursie harcmistrzowskim zlecono mi poprowadzenie zajęć dotyczących ówczesnego systemu stopni harcerskich i instruktorskich oraz cyklu spotkań opisujących ówczesny ZHP – jego program, zasady ideowe, dokumenty, struktury, sukcesy i porażki. Praktycznie większość zajęć odbywała się wewnątrz poszczególnych kursów, aczkolwiek z tego co pamiętam, kursy męski i żeński miały wspólny blok kształceniowy dotyczący ogólnie pojętej obrzędowości. A przepraszam, wspólne były także zajęcia na krytym basenie. Tak to nie pomyłka, tamtejsza baza skautowa posiadała na stanie taki budynek.

Nie będę ukrywał, że ZHP nie cieszył się zbytnią sympatią większości z zebranych tam uczestników kursu – kwestionujących tak jego legalność (wg nich to ZHPpGK było i jest jedynym kontynuatorem przedwojennego ZHP – gdyż to „oni” mają „sznur Grażyńskiego”) jaki i to, że ZHP to „komuna”, że etaty, że biura, że bazy, etc. Wiele wysiłku kosztowała mnie próba przekonania zebranych, że „nie jest się wielbłądem”, a Związek, oprócz owych biur, etatów i baz, nieciekawych fragmentów swojej historii, to też autentyczne środowiska harcerskie z wieloletnią tradycją, ciekawy i atrakcyjny program, ciekawe pomysły kształceniowe. Czy mi się udało przekonywanie nieprzekonanych nie wiem, wiem natomiast, że uczyniłem wszystko, aby wizerunek ówczesnego ZHP był jak najpełniejszy i przedstawiony z jak najlepszej strony.

Scan kurs 2

Jak wspomniałem wyżej, uczestnikami kursu harcmistrzowskiego byli […] instruktorzy ze stopniem podharcmistrza. Ciekawostką był jednak fakt, że wśród nich nie było nikogo w przedziale wiekowym 20-30 lat

Jak wspomniałem wyżej, uczestnikami kursu harcmistrzowskiego byli, tak jak w przypadku współczesnych związkowych kursów harcmistrzowskich, instruktorzy ze stopniem podharcmistrza. Ciekawostką był jednak fakt, że wśród nich nie było nikogo w przedziale wiekowym 20-30 lat. Najstarszy kursant miał ok. sześćdziesiątki, a większość była między 30 a 40. Zajęcia odbywały się wprawdzie po polsku, natomiast już wewnętrzna wymiana poglądów i rozmowy między kursantami odbywały się w językach, którymi się oni posługują na co dzień. Bywało, że obok siebie słyszałem komentarze po angielsku czy hiszpańsku.  Każdy poranek, posiłek (jego początek i koniec) rozpoczynał się modlitwą (mówioną lub śpiewaną). Zajęcia praktycznie nie miały formy warsztatowej, a większość z nich była klasycznymi wykładami starszyzny instruktorskiej. Formę warsztatową miały zajęcia organizowane przez hm. Wojciecha Szymczaka z ZHR i przeze mnie.

Ciekawe były także nieliczne wspólne dla kursów żeńskich i męskich ogniska. I mnie, i Wojtka Szymczaka dziwili „dyrygenci” (zazwyczaj starsze instruktorki), kierujący poszczególnymi sektorami kręgu, wskazujący rytm i intonację śpiewanych w danej chwili piosenek czy pieśni. Śpiewano głównie przedwojenne piosenki harcerskie, piosenki wojskowe i pieśni ludowe. Ogniska kursowe miały charakter ckliwy, sentymentalny i nostalgiczny, co cieszyło starsze uczestniczące w nich grono instruktorskie. Widać było jednak, że repertuar i program tych ognisk nie za bardzo trafiał w gust „młodzieży” harcerskiej np. z kursów podharcmistrzowskich, która chciała, aby ognisko oprócz elementów poważnych miało także elementy radosne i by śpiewano na nich współcześnie śpiewane np. w Polsce przez brać harcerską pieśni i piosenki harcerskie czy turystyczne.

Myślę, że wiele w kwestiach poglądów czy pomysłów na pracę z kadrą ówczesnego ZHPpGK wyjaśnią czytającym załączone do tekstu wymagania prób na stopnie: podharcmistrzyni i harcmistrzyni (analogicznych wymagań prób stopni męskich nie udało mi się niestety odszukać, aczkolwiek wymagania i idee stopni były identyczne).

Ten obóz pozwolił mi dostrzec, jak pomysł na harcerstwo realizowany był przez żyjących na emigracji Polaków.

Nie będę ukrywał, że obóz ten pozwolił mi dostrzec, jak pomysł na harcerstwo realizowany był przez żyjących na emigracji Polaków. Jakie ZHP Poza Granicami miało sukcesy, a bez wątpienia je miało, chociażby gromadząc w licznych, działających głównie przy polskich parafiach drużynach wiele dzieci z polskimi korzeniami, przekazując im właściwe wzorce wychowawcze. Dla mnie osobiście pobyt na tym kursie, a byłem wówczas komendantem szczepu „Czarnej Ósemki” z Kielc, miał dodatkowy „smaczek” związany z moim środowiskiem, gdyż spotkałem na tymże obozie – w osobie ówczesnego Przewodniczącego ZHPpGK – syna założyciela i pierwszego drużynowego 8 KDH, phm. Czesława Szwagrzaka. Innym członkiem przedwojennej „Ósemki”, który dotarł na kurs na chwilę i z którym dane mi było porozmawiać o przeszłości i przyszłości drużyny i harcerstwa był hm. Jerzy Bazylewski, współtwórca harcerstwa w okolicach Chicago. Pomimo upływu wielu już lat od tych wydarzeń, wciąż utrzymuję korespondencyjne kontakty z kilkoma byłymi uczestnikami obozu, co dobitnie pokazuje, że spędzony tam wspólnie czas miał sens.

Scan kurs 3

Dodatkowe materiały znajdziecie tutaj.

Piotr Prokop - harcmistrz, wiceprzewodniczący Komisji Stopni Instruktorskich GK ZHP, były drużynowy kieleckiej „Czarnej Ósemki, współzałożyciel i pierwszy komendant 8 Kieleckiego Szczepu Drużyn Harcerskich i Zuchowych im. Zawiszy Czarnego.