Najtrudniej rozpalić kupę

Ewa Sidor / 16.03.2015

Nieraz słyszymy o umiejętnościach, które możemy nabyć w harcerstwie. O zaletach pracy metodą harcerską, otwierających nam drzwi, które dla pozostałych (nie-harcerzy) są szczelniej zamknięte.

Czasami zastanawiam się, jak wykorzystujemy te szanse? Czy rzeczywiście jesteśmy wyposażeni w więcej umiejętności, tylko dlatego, że kilka, a może kilkanaście lat spędziliśmy wśród harcerzy? Odpowiedź wydaje się prosta – jak najbardziej, jesteśmy. Pracując systemem małych grup, pośrednio przygotowujemy się do pracy w zespołach projektowych w życiu zawodowym. Prowadząc drużyny, uczymy się wystąpień publicznych, jak być liderem, jak organizować wycieczki etc. Miniona jesień i odbywające się wtedy wybory samorządowe pokazały, że warto chwalić się tym, iż było się lub nadal się jest w harcerstwie.

Usypujemy, bez ładu i składu, stos chrustu i zwyczajnie go podpalamy. A przecież kupę najtrudniej rozpalić!

Niestety, nie zawsze wiemy, jak wykorzystać te atuty bądź zwyczajnie jesteśmy zbyt leniwi, by z nich skorzystać. Podczas zajęć z planowania na kursach instruktorskich poznajemy doskonałe narzędzia do zarządzania sobą w czasie czy planowania projektów. Nie zawsze jednak chce nam się poświęcić czas, by przysiąść i wszystko wklepać do kompa albo zwyczajnie zapominamy o stosowaniu zasady Pareto czy innych tego typu sposobów. Pomimo tego, że na kursie drużynowych uczyliśmy się o psychorozwoju dzieci i młodzieży, wytrzymałości organizmu itp., zapominamy, że mają one znaczenie w dostosowaniu ciężaru plecaka, gdy z dziewczyną jedziemy poszwędać się po górach. Mimo że na zbiórkach z puszczaństwa uczyliśmy się rozstawić ognisko 10 sposobami, to na otwarciu sezonu wakacyjnego ze znajomymi i tak usypujemy, bez ładu i składu, stos chrustu i zwyczajnie go podpalamy. A przecież kupę najtrudniej rozpalić! Ogień dużo szybciej zajmie drwa, gdy zastosujemy zasady cyrkulacji powietrza wewnątrz stosu czy rozłożymy drewno wokół ognia, by obeschło, zanim je dołożymy do ogniska.

Harcerstwo nieraz zderzało nas z sytuacjami problemowymi, to potrafimy w komunikatywny sposób rozwiązywać problemy

Czasami sobie myślę, że zwyczajnie zapominamy o rzeczach, których nauczyliśmy się na zbiórkach. Nie utrwalamy ich, nie praktykujemy, a z czasem chowamy w zakamarkach niepamięci. A przecież to między innymi dzięki tym umiejętnościom harcerstwo jest tak wyjątkowe. To właśnie rozwijające wyzwania stawiane nam w harcerstwie  sprawiają, że jest ono największym ruchem wychowawczym w Polsce. To właśnie dzięki harcerstwu jesteśmy pracowici. Łączymy obowiązki wynikające z pełnionych funkcji z nauką, studiowaniem, pracą, a nawet byciem rodzicem, co jest „pracą non-stop”. Ta umiejętność pozwala nam na zorganizowanie siebie w czasie, a przecież doba harcerza ma, podobnie jak doba każdego innego człowieka, tylko (a może aż) 24 godziny. Wiemy, jak zapanować nad swoją listą zadań i efektywnie zmniejszać liczę pozycji na niej. Ponieważ harcerstwo nieraz zderzało nas z sytuacjami problemowymi, to potrafimy w komunikatywny sposób rozwiązywać problemy. Gdy potrzeba, byśmy byli samodzielni, jesteśmy samodzielni. Gdy potrzeba, byśmy współpracowali w zespole, współpracujemy. A wszystko to robimy, bo jesteśmy lojalni i wierni ideałom.

Nikt nie mówił, że harcerstwo jest i będzie proste

Czasami jednak zapominamy, że tacy właśnie jesteśmy. A przecież nie uczymy się tego, by osiągnąć harcerską glorię i chwałę czy zdobyć wszystkie możliwe odznaczenia i ordery. Uczymy się tego, by w przyszłości być aktywnym obywatelem, lojalnym i sumiennym pracownikiem, rzetelnym i sprawiedliwym szefem oraz empatycznym i kochającym rodzicem. To nie jest łatwe zadanie, ale nikt nie mówił, że harcerstwo jest i będzie proste. Nie warto iść na łatwiznę i usypywać kupę chrustu.

Kiedyś na ćwiczeniach z filozofii, mój wykładowca powiedział, że „myślenie jest jak seks – nie ma co o nim gadać, trzeba praktykować”. Dziś mogłabym przekuć to na inną myśl mówiącą, że umiejętności wyniesione z harcerstwa są jak seks… PRAKTYKUJMY! Nie tylko w harcerstwie.

Ewa Sidor - kierowniczka Zespołu Wędrowniczego Wydziału Wsparcia Metodycznego GK ZHP, członkini Kolegium „Szarej Drużyny”, instruktorka hufcowego ZKK (Hufiec Warszawa – Praga Północ, z którego się wywodzi), chorągwianej SI i CSI. Na co dzień i bez munduru pedagog, edukator seksualny.

  • harcerz

    Ale jak to ma sie do promowania czystosci przedmalzenskiej, w koncu harcerz jest czysty I oto chodzilo Kazimierzowi Lutoslawskiemu. Nie warto praktykowac seksu ani go tak namietnie promowac w organizacji mlodziezowej I to jeszcze koedukacyjnej. – do czego to prowadzi? do rozwiazlosci…

  • Ola Nowak

    Ja bym bardzo chciała, byśmy w myśleniu (bo o tym jest artykuł) doszli Związkowo do rozwiązłości :)

  • Brzydka instruktorka

    Podczas czytania wiedziałam, że z całego tekstu tylko słowo „seks” zostanie zapamiętane. Od tego słowa do promowania rozwiązłości daleka droga, harcerzu kochany. Przesłaniem było abyś wykorzystywał wyniesione z harcerstwa umiejętności, nikt Cię do zbereźnych czynów nie nakłania.

    A tak na marginesie, „w związku” bywają również małżeństwa i (O Zgrozo!) robią zuchy! ;)

  • :)

    Fajny artykuł i faktycznie daje do myślenia. Jakiś czas temu dostałam porządną zrypę od własnego brata, który także jest harcerze. Stwierdził, że to niewiarygodne iż w pracy z dzieciakami jestem nie do pokonania – wyjazdy, problemy wychowawcze, załatwianie rzeczy nie do załatwienia itd… Jak robokop. Czasami ponoć zastanawia się jak daję radę z tym wszystkim pracując na etacie i z drużyną. Jest jednak jeszcze życie prywatne, w którym według niego czasami zachowuję się jak rozlazła klucha…. Nie widziałam tego wcześniej. To jedno jego stwierdzenie uświadomiło mi że faktycznie tak jest. I wiecie co. Wzięłam się w garść, bo przecież by zostać instruktorem zrobiłam niejedną nieprawdopodobną rzecz, więc czemu nie i teraz. Skończyłam studia (na które dojeżdżałam 500km co 2 tyg), otworzyłam dobrze prosperująca firmę, mam dodatkową pracę na etacie, robię masę kursów kwalifikacyjnych, prowadzę drużynę, nadal robię rajdy i obóz, ułożyłam sobie życie z fantastycznym facetem i to wszystko w ciągu jednego roku. Ale wiecie co? Mam brata, który mocno kopnął mnie w tyłek i uświadomił, że przecież ZetHaP nauczył mnie pokonywać wielkie trudności! Muszę tylko tą umiejętność wykorzystywać wszędzie. ;)