Nie dyskutuj ze mną

Piotr Jurgielewicz / 14.07.2014

Z rozmawianiem jest trochę jak z tym obrazkiem niżej. Jeśli wiemy o czym rozmawiamy, jest zdecydowanie łatwiej. Ile razy brałem udział w jałowych dyskusjach, ślizgających się po powierzchni tematu. Często sam nie dostrzegałem sedna problemu.

bog

A od tego wszystko zależy. Zobacz. Mam dla ciebie prosty przykład, jak skutecznie i merytorycznie odbyć rozmowę.

Na warsztat pójdzie druga część dziesiątego punktu Prawa Harcerskiego. Ileż to słów padło z jednej i drugiej strony… Wszystko w próżnię i wszystko na nic. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie możemy dojść do porozumienia. Przecież to takie łatwe! Spójrz.

Chcemy się dowiedzieć, czy harcerz może pić alkohol i palić papierosy (zostawmy tymczasowo inne niebezpieczne używki jak na przykład czekolada). I już każdemu z nas w głowie powstaje trzynaście dobrych i dwadzieścia pięć nieco słabszych argumentów za jego wizją. A bo hipokryzja, a bo alkoholizm, a bo inne mało znaczące tak naprawdę rzeczy.

Spróbujmy inaczej. Spróbujmy podejść do tematu od samego początku…

Założenia

Wyjdźmy więc od jakichś założeń. Postawmy fundament dla naszej dyskusji, tak byśmy zawsze mogli do czegoś wrócić i na czymś oprzeć nasze sądy i argumenty. Prawo Harcerskie to narzędzie służące wychowaniu młodego człowieka. Jest ono tak skonstruowane, żeby stworzyć człowieka takiego, jakim go sobie określiliśmy w naszych celach.

A jakie to cele? – tutaj odwołanie do Podstaw wychowawczych:

„Związek Harcerstwa Polskiego wychowuje prawych, aktywnych i odpowiedzialnych obywateli”.

Co dalej oznacza, że produkujemy: „patriotów, odpowiedzialnych, świadomych obywateli, aktywnych członków wspólnoty, prawych i uczciwych, żyjących w zgodzie z zasadami, otwartych i radosnych, uczących się, czyli gotowych na zmiany, dzielnych i zaradnych, dbających o zdrowie ciała i ducha”.

Czyli żeby wychować prawych i aktywnych obywateli, stosujemy m.in. Prawo i Przyrzeczenie Harcerskie – bo uznajemy, że bardzo nam ono pomaga w realizacji tychże celów.

Po przyjęciu tych założeń pozostają dwa wybory w odpowiedzi na jedno pytanie: Czy żeby realizować te cele, nasi harcerze muszą być całkowitymi abstynentami, czy może można pozwolić na spożywanie alkoholu?

Pierwsza teza: chcemy abstynencji.

Dlaczego chcemy?

Chcąc uczyć odpowiedzialności za siebie i za innych oraz wiedząc, że w Polsce problem (szczególnie) alkoholu jest spory, przyjmujemy, że całkowity zakaz wyeliminuje problem. Abstynencja staje się próbą charakteru – jako świadoma decyzja staje się czymś bardzo wartościowym dla nas samych. Za pomocą tego narzędzia można i tak wskazać, że np. alkohol nie jest do niczego potrzebny. Jeśli jesteśmy tak słabi, aby bez niego nie móc się bawić, to jest to doskonałe miejsce na samodoskonalenie.

Druga teza: nie chcemy abstynencji.

Dlaczego nie chcemy?

Wszystko jest dla ludzi. Uczmy odpowiedzialnie korzystać z tego, co przynosi natura i dzieła człowieka. Pamiętajmy, że nasze prawo nadal zakazuje spożywania alkoholu do 18. roku życia. Na przykładzie różnego rodzaju używek mamy możliwość uczenia odpowiedzialności za siebie i innych.

W tym miejscu możemy zupełnie pominąć kwestie tego, jak jest. Jesteśmy na poziomie idei. Nie będziemy mówić o hipokryzji czy metodach walki z alkoholem. Nie będziemy mówić, kogo to nie wyrzucimy ze Związku, a kto może zostać.

Jedyne, co robimy, to szukamy rozwiązania problemu, jakim jest wychowanie młodego człowieka. Nie będziemy leczyć naszych frustracji czy lęków. Nie będziemy traktować tego jako prywatnej wojny ze światem, bo nie o to chodzi. Nie będziemy szukać argumentów, które nic nie wnoszą do dyskusji.

Po prostu. Wybierzmy model, który działa najskuteczniej. A co to znaczy, że coś działa skutecznie? Ano – realizuje nasze cele. Znajdźmy więc inne ważne i wartościowe argumenty za tymi tezami. Zróbmy porządną merytoryczną dyskusję. A potem po prostu zagłosujmy, wybierając model, który uznamy za najlepiej realizujący nasz cel.

To takie proste.

Bo nie wiem, czy wiesz, ale nie ma jednej drogi do celu. Nie ma tutaj wyboru dobrego i złego. Nie ma znaczenia, która opcja zostanie wybrana. Ważne, czy będziemy posiadać odpowiednie narzędzia realizujące nasz cel – czyli zostawienie tego świata nieco lepszym niż go zastaliśmy. A czy będzie on w całkowitej abstynencji czy jednak nie, to naprawdę nie ma wielkiego znaczenia.

Piotr Jurgielewicz - od zawsze pracował z wędrownikami i tę metodykę zna najlepiej. Od zawsze też za dużo myślał, stąd zapewne studia filozoficzne. A teraz wciąż jakby w branży. Pracuje w składnicy harcerskiej. W wolnych chwilach biega, jak go Naczelna zmusi, mówiąc, że musi wziąć udział w ultramaratonie. Działa również w stowarzyszeniu, które dopiero zaczyna działalność, a już realizuje kilka ciekawych projektów.

  • Krzysztof Franek

    Myślę, że istotą jest tutaj konsekwencja. Jej niedostatek w stosunku do ostatniego punktu PH był główną przyczyną mojego odejścia z ZHP i ideowego wypalenia. Jeżeli Organizacja poprzez swych legalnych przedstawicieli decyduje o takim czy innym, powszechnie obowiązującym kanonie moralnym, powinna być również konsekwentna w jego realizacji – uwzględniać go w programach wychowawczych, wyciągać konsekwencje od notorycznie łamiących je instruktorów, nie bać się nazwać abstynencji po imieniu. A jeśli doświadczenie wychowawcze bądź życiowe (jak w moim przypadku) nie uzasadnia wbudowania abstynencji w fundament ideowy ZHP, to niech ma to swój wyraz w dostosowaniu zapisu w Prawie Harcerskim. Cokolwiek Związek wybierze – będzie to lepsze od obecnej, niejednoznacznej sytuacji, w której często ocieramy się o przejawy hipokryzji i specyficznego dwójmyślenia.

  • Pingback: Ulga i niedosyt | NA TROPIE()