Sześciolatki. Nadzieja vs obawa

Ewa Sidor / 12.05.2015

Od pewnego czasu jednym z wiodących tematów opinii publicznej jest sprawa 6-latków w szkołach. Jak reforma oświaty odbije się na funkcjonowaniu ZHP? Mam ambiwalentne uczucia: nadzieję i obawę.

Na co dzień pracuję w przedszkolu. Rodzice moich podopiecznych nieraz zadają pytania: czy maluchy na pewno dadzą sobie radę? Czy szkoły i grono pedagogiczne są gotowe na ich przejęcie i – co chyba ważniejsze – na dalszą pracę z nimi? Sama często zastanawiam się, czy system oświaty, ale i rodzice są nastawieni na współpracę w ułatwieniu dzieciakom adaptacji w nowej dla nich rzeczywistości. To pytania, na które wiele osób nadal szuka odpowiedzi. Myśląc o tym i o harcerstwie, mam mieszane uczucia.

NADZIEJA

Dziś niejeden absolwent gimnazjum zastanawia się: pójść do drużyny wędrowniczej czy zostać kadrą?

Nadzieja dla wędrownictwa. Nie trzeba być profesorem matematyki, by policzyć, że jeśli dziecko 6-letnie idzie do I klasy, to szkołę podstawową skończy w wieku 11 lat. Mając 12-14 lat, nie będąc nigdy uczniem drugorocznym, będzie w gimnazjum. Czyli… do szkoły ponadgimnazjalnej pójdzie w wieku 15 lat. To właśnie jest ta informacja, która wypełnia moje serce nadzieją. W obecnej sytuacji (formalnej), by wejść na ścieżkę instruktorską w ZHP, trzeba mieć 16 lat. Dziś niejeden absolwent gimnazjum zastanawia się: pójść do drużyny wędrowniczej czy zostać kadrą? Wybierając tę drugą opcję, bo czas nie jest z gumy i mając obowiązki szkolne, rodzinne, dziewczynę/chłopaka, angielski, treningi karate, no i oczywiście prowadzenie np. gromady zuchowej, 16-latek nie ma już czasu na bycie członkiem drużyny wędrowniczej. Skupia się na innych priorytetach. To oczywisty wynik chłodnej kalkulacji i zarządzania sobą w czasie.

Dlatego też 6-latki są nadzieją dla wędrownictwa. Idąc do szkoły średniej w wieku lat 15, trzeba będzie przynajmniej przez rok poczuć ideę wędrownictwa na własnej skórze (opracowywane zmiany metodyczne w ZHP zmierzają w kierunku zakotwiczenia grup wiekowych w klasach szkolnych). W wieku 15 lat trzeba będzie zastanowić się: w czym póki co jestem dobry/dobra i gdzie jest moje wymarzone miejsce w społeczeństwie? Czy ta ścieżka może być szansą na osiągnięcie mistrzostwa w wybranej dziedzinie? Co zrobić, by ten sukces osiągnąć? Czy chcę być kadrą? Jak pracować nad sobą? To będzie rok, by móc współdziałać w samorządnym zespole rówieśniczym. Pełnić służbę. Stawiać sobie wyzwania i pokonywać swoje słabości. Ach… to może być wspaniała przygoda!

OBAWA

Każdy metodyk broni swojej grupy wiekowej jak niepodległości! To ta metodyka, w której się dana osoba specjalizuje, wydaje mu się najważniejsza. To trochę jak z nauczycielami, którzy swój przedmiot uważają za priorytetowy.

Zuchmistrze powiedzą: „To zuchy są grupą wiekową, na której należy się szczególnie skupić!”. W sumie jest w tym wiele racji. Dobry zuch „zaowocuje” w przyszłości jako najlepszy fundament. Będzie świetnym zastępowym. Będzie już od małego nauczony zwyczajów i obrzędów harcerskich. Będzie wiedział, dlaczego nie należy przechodzić przez krąg i czym jest Prawo Harcerskie. Bajka!

Metodycy harcerscy powiedzą: „To harcerze są najważniejsi!”. W końcu dzieciaków w tym wieku jest najwięcej. Mnóstwo członków naszej organizacji dopiero w wieku harcerskim przychodzi do ZHP, więc trzeba skupić się na tym, by ich zachęcić do harcerskiej przygody.

Metodycy starszoharcerscy powiedzą: „To u nas należy postawić największy akcent!”. Tutaj trzeba pilnować, by nikogo nie stracić. Poszukująca młodzież szybko może znaleźć alternatywy do bycia w harcerstwie. Jeśli odpuścimy sobie harcerzy starszych, zagłosują nogami i odejdą do ognisk artystycznych, klubów żeglarskich etc.

No i wreszcie metodycy wędrowniczy: „To ta grupa metodyczna jest najważniejsza!”. Wędrownicy są grupą kadrotwórczą. Jeśli nie zadbamy o wędrowników, to zaraz nie będziemy mieli kadry do młodszych grup wiekowych.

I właśnie stąd moja obawa.

Jeśli w wieku 15 lat zostanie się uczniem I klasy szkoły ponadgimnazjalnej i jednocześnie wędrownikiem, to w II klasie będzie można otworzyć próbę przewodnikowską. Realizacja jej pewnie potrwa z rok, więc właśnie w II klasie, przy dobrych wiatrach, będzie można najwcześniej zostać kadrą wychowawczą organizacji. I w sumie nie będzie szansy na nabycie doświadczenia i nacieszenia się granatowym sznurem, bo zaraz będzie klasa maturalna, a po niej wiele osób wyjeżdża na studia do innego miasta.

Strategia rozwoju ZHP mówi o kierunku, w którym czas pełnienia funkcji drużynowego będzie wydłużony – z roku i 7 miesięcy do 3 lat. Ale jak tu pełnić tę funkcję, skoro życie „nieharcerskie” stoi w opozycji? Przecież nikt nie powie: „nie idź na studia, jesteś przecież drużynowym – bądź odpowiedzialny na drużynę”. Jak tu wychować następcę? Przecież dopiero chwilę temu samemu zostaliśmy drużynowymi.

Moja obawa wynika z tego, że coś trzeba będzie wykombinować, jeśli chodzi o wiek drużynowego. Wyjścia widzę dwa i oba tak samo mają swoje wady i zalety. Pierwsze to obniżyć wiek umożliwiający zostanie kadrą do 15 lat. Zaletą tego rozwiązania jest pozostawienie i utrwalenie wizerunku harcerstwa jako organizacji ludzi młodych. Wadą jest fakt, że 15-latek nie jest jeszcze gotowy do podjęcia wyzwania bycia kadrą. Sam jeszcze jest na etapie psychorozwoju, który nie daje gwarancji odpowiedzialności, pełni świadomości działań wychowawczych etc. Drugie rozwiązanie to podniesienie minimalnego wieku drużynowego do 18. roku życia. Olbrzymią zaletą jest tu dojrzałość – przynajmniej metrykalna – i możliwość wzięcia odpowiedzialności za siebie i powierzony nam zespół. Niestety tak samo olbrzymią wadą jest wycięcie w pień kadry będącej uczniami szkół ponadgimnazjalnych. Dla wielu ośrodków nieakademickich to „śmierć organizacyjna”, bo zabraknie tam kadry.

Jak powinniśmy zmienić nasze regulacje, by dostosować funkcjonowanie organizacji, do zmieniającej się wokół nas rzeczywistości?

Póki co nie widzę dobrego rozwiązania. Tak źle i tak nie dobrze. Mam poczucie, że to ostatni moment, byśmy odpowiedzieli sobie na pytanie: jakiej kadry chcemy w organizacji? W jakim wieku powinni być drużynowi? Jak powinniśmy zmienić nasze regulacje, by dostosować funkcjonowanie organizacji, do zmieniającej się wokół nas rzeczywistości? To ostatni moment, bo dziś pierwsi 6-latkowie, którzy we wrześniu 2009 poszli pilotażowo do pierwszych klas, kończą edukację w szkole podstawowej i za 3 lata zapukają do drzwi wędrownictwa. Czy wtedy nadal ruch wędrowniczy będzie ruchem kadrotwórczym?

Ewa Sidor - szefowa Zespołu Wędrowniczego Wydziału Wsparcia Metodycznego GK ZHP, kierowniczka w/w wydziału. Instruktorka CSI i SI Ch. Stołecznej „Iluminacja”. Nauczycielka, edukatorka seksualna, pasjonatka wyłuskiwania czasu z niedoczasu, który może przeznaczyć na rękodzieło i czytanie książek.

  • Czesław Przybytek

    Od 2009 „programowo” przyjmuję do zuchów dopiero po skończeniu 7 lat.

  • Maciek Pietraszczyk

    Powiązanie grup metodycznych z KLASAMI szkolnymi, a nie wiekiem i poziomem rozwoju to powrót do praktyki OH ZMP. Coś totalnie antyharcerskiego i antywychowawczego. Nie jesteśmy częścią, ani przybudówką systemu oświaty. Jesteśmy organizacją POZArządową i przestańmy podskakiwać w takt urzędniczych wymysłów.

  • Maciek Pietraszczyk

    A co jak za rok władza wycofa się z chorej reformy i wróci do starego systemu (siedmiolatki do szkół)? Znowu będziemy wszystko wywracać do góry nogami?

  • sikor

    Czesiu a kogo to ?
    Dla mnie sa to tylko ramy wskazujące…
    Ja przyjmuję dziecko a nie 6, 7 czy 15 latka.
    O właściwości zastosowanej metodyki decyduje poziom rozwoju dziecka a nie wiek. :)
    Stąd 15 a nawet 14 latek w drużynie wędrowniczej nie jest większym problemem. Jeśli jest już ćwikiem i przeszedł próbę wędrowniczą to już czas…
    A moja 6 letnia córka od roku jest w gromadzie. Złożyła obietnicę, ma ze 4 sprawności i świetnie sie bawi.
    Ja problemu nie widzę.

  • Czesław Przybytek

    Z doświadczenia wychodzi mi że 90% 6-latków ma zbyt duże problemy manualno-ruchowe, jak na specyfikę gromady. Wyjątkowo przyjmuję tylko rodzeństwa, ale i to nie zawsze.

  • Czesław Przybytek

    Zdrowiej było ustalić próg na 7 lat niż liczyć że „a nuż tym razem się uda”.

  • Czesław Przybytek

    W późniejszym okresie wiek „kalendarzowy” nie ma już takiego fundamentalnego znaczenia.

  • Czesław Przybytek

    (….) Okres samarytanki stoi na granicy dwóch etapów wychowania harcerskiego. W pewnych wypadkach zamyka on etap młodszych dziewcząt, w innych wchodzi już w okres dziewcząt starszych. Zależy to przede wszystkim od czynników psychologicznych: kierować się tu będziemy znajomością naszych dziewcząt, ich rozwoju, potrzeb indywidualnych i warunków zewnętrznych. Według nich będziemy postępować, im podporządkujemy wytyczne organizacyjne.
    Zwróćmy uwagę: żaden program próby nie określa sztywno wieku, w jakim określony stopień powinien być przez dziewczęta zdobyty. Programy są dla dziewcząt, nie dziewczęta dla programów. (….)

  • Joanna Zając

    Nie widzę wartości dodanej podziału metodycznego według systemu szkolnego. Działam w środowisku wiejskim i bardzo dużą zaletą naszego środowiska jest to, że integruje ludzi z różnych miejscowości, a także szkół. Dla niektórych, także kiedyś dla mnie, drużyna była dlatego taka super bo tworzyła zupełnie nowe środowisko, w którym można było znaleźć swoje miejsce, i które nie było kopią środowiska szkolnego. P.s. Super artykuł