Ulga i niedosyt

Radosław Rosiejka / 10.04.2017

Coś się kończy, coś się zaczyna. Tak można skomentować 39. Zjazd Nadzwyczajny ZHP, po którym pojawiła się ulga i niedosyt. Ulga, że chociaż coś udało się zmienić. Niedosyt, bo jednak nie wszystko.

Kończy się pewna epoka w ZHP. Po wielu latach dyskusji w końcu zamknęliśmy temat 10. Punktu Prawa Harcerskiego. Poważna wymiana argumentów trwała od co najmniej 10 lat. Jedni byli „za”, drudzy „przeciw”. Jednak przez te wszystkie lata wydawało się, że zmiany są już tuż tuż, a temperatura sporu nie malała.

Zażarta walka na argumenty toczyła się do ostatnich chwili. Na Zjeździe zwolennicy zmian podpierali się m.in. badaniami dla Harcerskiego Instytutu Badawczego, w których większość ankietowanych opowiedziała się za zmianami Prawa. Przeciwnicy twierdzili, że badanie nie jest reprezentatywne, ale trudno ocenić, co przekonałoby ich do wyników. Ankietę przeprowadzono na próbie 1000 członków ZHP, czyli 1%. To trochę tak, jakby o preferencje wyborcze zapytać 1% Polaków, czyli 380 000 osób. Sondaże przeprowadza się na znacznie mniejszej grupie, a wyniki zazwyczaj wiele nie odbiegają od rezultatów wyborów.

Podważanie wiarygodności badań i argument „a co media powiedzą” były chyba ostatnią deską ratunku przed zmianami w Prawie Harcerskim. Wyniki głosowania były jednoznaczne. 82,8% obecnych na sali delegatów zagłosowało za zmianą 10. punktu Prawa Harcerskiego. Szok i niedowierzanie? Radość? Ulga?

Doszliśmy do wniosku, że abstynencja nie jest wartością samą w sobie

Chyba przede wszytki ulga, że w końcu mamy to za sobą i przez najbliższe kilka lat nikt nie będzie chciał grzebać przy 10. punkcie. Gdy już opadły pierwsze emocje, właśnie to przekonanie najczęściej pojawiało się w kuluarach Zjazdu. Kończymy z hipokryzją, ze skupianiem się na alkoholu i tytoniu kosztem innych uzależnień, których lista jest bardzo długa. W końcu doszliśmy do wniosku, że abstynencja nie jest wartością samą w sobie i w tej dziedzinie dołączamy do skautowej rodziny.

Niedosyt

Zanim jednak emocje zdążyły opaść na dobre zaczęto debatować i głosować nad alternatywną rotą Przyrzeczenia Harcerskiego. Dlaczego łącze oba te głosowania? Przecież „zwolennik abstynencji” mógł chcieć alternatywnej, bez Boga, roty Przyrzeczenia. Również ktoś, kto zagłosował za zmianą w Prawie Harcerskim, mógł nie chcieć wprowadzenia drugiej roty. Tak też było, a pokazują to wyniki głosowania. Zwolennikami alternatywnej roty było tylko niecałe 60% delegatów. To nie wystarczyło, aby dokonać zmian, ponieważ wymagana większość to 2/3. Zabrakło niewiele.

Łączę te dwa głosowania, bo po zmianach w Prawie pojawiło się przekonanie, że to też przejdzie na tym Zjeździe. Dlaczego się nie udało? Jedna z teorii pojawiających się w kuluarach mówi, że delegaci ulegli emocjom i nie mieli czasu spokojnie się zastanowić. Po zmianie 10. punktu chciano ogłosić przerwę na kolację, ale delegaci odrzucili wniosek formalny o przerwę. Z marszu przystąpili do dyskusji i głosowania nad następnymi zmianami.

Czarna wizja wyrzucenia z WOSM i braku Jamboree rozeszła się po sali

Emocje były ogromne.W WOSM nie spodobała się nadesłana z ZHP wersja alternatywnej roty, więc organizacja wysłała trzy swoje propozycje. Przyjęcie tej pierwszej, polskiej, oznaczałoby, że ZHP łamałoby zasady skautowej organizacji. Czarna wizja wyrzucenia z WOSM i braku Jamboree rozeszła się po sali. Zaczęły się pytania, jak brzmi stanowisko otrzymane z Kuala Lumpur, czy mamy oficjalne tłumaczenie na język polski, i czy osoba odpowiedzialna za kontakt z WOSM wystarczająco dobrze zna angielski? Było tak gorąco, że aż Naczelniczka i Przewodniczący ZHP musieli studzić emocje sięgające zenitu.

Właśnie druga teoria z kuluarów mówi, że zmian w rocie nie mamy, bo pozostanie przy jednej wersji było bezpieczniejsze dla ZHP. Jednak dyskusja będzie trwać nadal. Ponad połowa delegatów chciała alternatywnej roty i ten głos nie może zostać zignorowany w następnych latach. Być może dyskusja na ten temat będzie trwała następne 10 lat, ponieważ jeszcze nie padły wszystkie argumenty „za” i „przeciw”. Może za bardzo skupiliśmy się na 10. punkcie Prawa Harcerskiego?

Jedno jest pewne. Młyny Związku Harcerstwa Polskiego mielą powoli. Potwierdza to sprawa zmian w Prawie Harcerskim. Również debata nad obniżeniem wieku wędrowniczego trwała bardzo długo, bo aż 4 lata i od początku wydawało się, że zmiany są tuż, tuż.

 

Radosław Rosiejka - przez dwa lata drużynowy drużyny wędrowniczej w Hufcu "Piast" Poznań-Stare Miasto. Lubi jeździć na rowerze i słuchać muzyki, ale nie robi tego równocześnie.

  • Maciej Różalski

    Gdzieś tutaj jest Twój wpis z lutego 2015 dotyczący kwestii alternatywnego przyrzeczenia, zwłaszcza jednego z wniosków – gdzie wrzuciłem kilka słów – tutaj je częściowo powtarzam. Dla mnie, jako ateisty, kogoś spoza harcerstwa, ale męża dawnej harcerki i ojca potencjalnej sam fakt pojawienia się
    czegoś takiego (o czym wówczas pisałeś):

    „Wyraźne sformułowanie wymogu religijności – przez pozostawienie tekstu Przyrzeczenia Harcerskiego bez zmian i usunięcie ze Statutu i podstaw wychowawczych zapisów stwarzających pole do odmiennych interpretacji”

    i poddanie to pod dyskusję całkiem sporo mówi o konduicie mentalnej tej części kadry, która sformułowała taki wniosek i wprowadziła do ówczesnej agendy. Z materiałów na XXIX wynika, że to gdzieś po drodze poległo, na szczęście. Miały być dwie wersje przyrzeczenia, niemniej to też poległo. Za to kuchennymi drzwiami wprowadzono coś, co dla mnie, ateisty, oznacza, że moja córa nigdy do harcerstwa nie wstąpi: „Podstawą wychowania w ZHP są normy moralne, wywodzące się z uniwersalnych, kulturowych i etycznych wartości chrześcijaństwa.” w miejsce „ZHP uznaje prawo każdego członka Związku do osobistego wyboru systemu wartości duchowych.”. Otóż wartości chrześcijaństwa nie są uniwersalne, a i są tacy, którzy całkiem skutecznie podważają ich etyczność. A wystarczyło „Podstawą wychowania w ZHP są normy moralne, wywodzące się z
    uniwersalnych, kulturowych i etycznych wartości humanistycznych”. Macie wychowywać chrześcijan, czy też po prostu dobrych ludzi? Uzasadnienie pod tym wnioskiem – masło maślane masłem pogania. Wykazując szereg sprzeczności w zapisach wnioskodawcy postanowili je uściślić zamykając do ZHP drogę tym, którym nie po drodze z wartościami chrześcijańskimi. To się nazywa „segregacja ze względów wyznaniowych” i jako takie nie ma nic wspólnego z dobrym wychowywaniem młodego człowieka oraz dobrowolnością samej organizacji. Przypomnę: „Wyraźne sformułowanie wymogu religijności – przez pozostawienie tekstu Przyrzeczenia Harcerskiego bez zmian i usunięcie ze Statutu i podstaw wychowawczych zapisów stwarzających pole do odmiennych interpretacji”. Zmiany w paragrafie 3 oznaczają właśnie ucięcie pola do innych interpretacji ze wskazaniem na „jedyne słuszne”.

    Odnośnie nieudanego wprowadzenia alternatywnego przyrzeczenia. Strachy, lachy, zabrakło szabel, bo poszła plotka, że „centrali się to nie spodoba”. Normalnie, jak dzieci. Za długo siedzę na takich „zebraniach i gremiach decyzyjnych”, by prostacko nie stwierdzić, że daliście się wpuścić w maliny, jak dzieciaki z przedszkola. Klasyczna metoda manipulacji za pomocą niczym nie potwierdzonej plotki i zamieszania. Nikt nic nie wie, dzięki czemu przechodzi „właściwy” wniosek. Jak dzieci.

  • Janusz