{"id":18036,"date":"2007-01-28T12:24:36","date_gmt":"2007-01-28T10:24:36","guid":{"rendered":"http:\/\/Cz\u0119stowydajemisi\u0119,\u017ce"},"modified":"2007-01-28T12:24:36","modified_gmt":"2007-01-28T10:24:36","slug":"najdluzsza-droga-4","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/najdluzsza-droga-4\/","title":{"rendered":"Najd\u0142u\u017csza droga"},"content":{"rendered":"<p align=\"justify\"><font size=\"2\"><strong><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" style=\"width: 125px; height: 103px\" src=\"images\/stories\/styczen2007\/wt_droga_4.jpg\" border=\"1\" alt=\"http:\/\/wedrownik.net\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"125\" height=\"103\" align=\"left\" \/>Cz\u0119sto wydaje mi si\u0119, \u017ce jestem lepszym teoretykiem, ni\u017c praktykiem, i m&oacute;wienie, jak co\u015b powinno wygl\u0105da\u0107, przychodzi mi \u0142atwiej, ni\u017c wprowadzenie moich s\u0142&oacute;w w czyn.&nbsp;Kiedy jednak przychodzi czas, zarzucam plecak na plecy i ruszam w drog\u0119, nie zastanawiaj\u0105c si\u0119, co jest si\u0142\u0105 sprawcz\u0105 tego ruchu i co ci\u0105gnie mnie w kierunku, ku kt&oacute;remu zmierzam.<\/strong><\/font><\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\"><strong>\u0141ukasz Supergan<\/strong><\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">Zapytany, jak m&oacute;g\u0142bym opisa\u0107 sw&oacute;j osobisty stosunek do w\u0119dr&oacute;wki, znalaz\u0142em si\u0119&nbsp;wi\u0119c w nie lada k\u0142opocie.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;<img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" style=\"width: 325px; height: 67px\" src=\"images\/stories\/styczen2007\/wt_droga_1.jpg\" border=\"1\" alt=\"Przyk\u0142adowy obraz\" width=\"325\" height=\"67\" \/><\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">Pierwszy pocz\u0105tek pami\u0119tam jak przez mg\u0142\u0119. Wielki dom z kamienia, zwie\u0144czony kominem, z kt&oacute;rego s\u0105czy\u0142a si\u0119 smu\u017cka dymu. Obok domu droga, a za ni\u0105 rzadko rozrzucone zabudowania wiejskie. Nie ci\u0105gn\u0119\u0142y si\u0119 r&oacute;wnymi rz\u0119dami po obu stronach asfaltu, jak to ma miejsce na nizinach, ale nieregularnie, jakby przypadkowo, im dalej w d&oacute;\u0142 doliny tym g\u0119\u015bciej. Tu\u017c pod oknami budynku zaczyna\u0142o si\u0119 strome zbocze g&oacute;ry, wy\u017cej gin\u0105ce w\u015br&oacute;d drzew. Pomi\u0119dzy drzewami wiod\u0142a w stron\u0119 szczytu droga le\u015bna. Do dzi\u015b mam przed oczami ten obraz &ndash; w\u0105ski pas bieli biegn\u0105cy szlakiem rozdzielaj\u0105cym dwie \u015bciany ciemnozielonych \u015bwierk&oacute;w. Wszystko co pami\u0119tam sk\u0142ada si\u0119 z tych trzech kolor&oacute;w &ndash; szaro\u015b\u0107 kamienia, ciemna ziele\u0144 lasu i wszechobecna biel. Wszystko pokryte by\u0142o \u015bniegiem, w kt&oacute;rym ma\u0142y ch\u0142opiec zapada\u0142 si\u0119 po pas. Nie dotar\u0142em wtedy do szczytu i nie uda\u0142o mi si\u0119 to do dzi\u015b, cho\u0107 doskonale znam nazw\u0119 g&oacute;ry i drog\u0119 jaka ku niej prowadzi.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" style=\"width: 168px; height: 252px\" src=\"images\/stories\/styczen2007\/wt_droga_2.jpg\" border=\"1\" alt=\"http:\/\/sfora.tk\" hspace=\"8\" vspace=\"6\" width=\"168\" height=\"252\" align=\"left\" \/>Drugi pocz\u0105tek pami\u0119tam znacznie lepiej. Podczas jednego z beskidzkich rajd&oacute;w, pod koniec dnia, siedzieli\u015bmy w jadalni schroniska i wtedy w rozmowie pad\u0142o tajemniczo brzmi\u0105ce s\u0142owo &bdquo;Bieszczady&rdquo;. Nazwa ta oznacza\u0142a dla mnie krain\u0119 na ko\u0144cu Ziemi, nieprzyst\u0119pn\u0105 i niebezpieczn\u0105. Decyzja by\u0142a natychmiastowa &ndash; jedziemy. Rok p&oacute;\u017aniej pozna\u0142em inny \u015bwiat i wiedzia\u0142em ju\u017c, \u017ce to czego szuka\u0142em jest w\u0142a\u015bnie tam. Cisza, samotno\u015b\u0107 i skupienie, przede wszystkim za\u015b &ndash; niezwyk\u0142e uczucie, jakie towarzyszy odkrywaniu nieznanego. Stan\u0105\u0142em w pe\u0142nym s\u0142o\u0144cu na grzbiecie po\u0142oniny, a wzrok m&oacute;j si\u0119ga\u0142 a\u017c po horyzont, napotykaj\u0105c po drodze szczyty, kt&oacute;rych nie potrafi\u0142em jeszcze nazwa\u0107. Ze szczytu na kt&oacute;rym sta\u0142em widzia\u0142em \u015bcie\u017ck\u0119 prowadz\u0105c\u0105 na kolejny, znikaj\u0105c\u0105 za nim i wiod\u0105c\u0105 ku dalszym wierzcho\u0142kom. Tego dnia dotar\u0142em naprawd\u0119 daleko, a gdy obudzi\u0142em si\u0119 nast\u0119pnego ranka wiedzia\u0142em, \u017ce nie mam innego wyj\u015bcia, jak i\u015b\u0107 dalej i dalej. To nie \u017cycie jest drog\u0105 &ndash; droga jest wszystkim.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">&bdquo;Tak si\u0119 zaczyna to, co nie wiem, to, czego dalsze losy mi nie znane, bo jak mog\u0119 wiedzie\u0107? Sk\u0105d mog\u0119 wiedzie\u0107? Jakim cudem mam wiedzie\u0107, jak to wszystko dalej i jeszcze dalej si\u0119 potoczy.&rdquo;<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">S\u0142owami jednego z moich ulubionych poet&oacute;w rozpocz\u0105\u0142em dziennik podr&oacute;\u017cy przez Karpaty. Jak\u017ce cz\u0119sto wyruszamy w drog\u0119 i odkrywamy co\u015b zupe\u0142nie innego, ni\u017c chcieli\u015bmy znale\u017a\u0107. Ja na przyk\u0142ad wyruszam w g&oacute;ry w poszukiwaniu ciszy i kontaktu z przyrod\u0105, jedynego w swoim rodzaju uczucia jedno\u015bci z Natur\u0105. Szukam te\u017c &ndash; rzecz banalna &ndash; pi\u0119knych widok&oacute;w, bez kt&oacute;rych to miejsce nie by\u0142oby takie samo. I je\u015bli kiedykolwiek powiem Wam, \u017ce w\u0119dr&oacute;wka przez g&oacute;ry w deszczu i we mgle jest tak samo przyjemna, bo ukazuje inne ich oblicze &ndash; nie wierzcie mi. Jedn\u0105 z najpi\u0119kniejszych rzeczy, jak\u0105 daruj\u0105 nam g&oacute;ry jest mo\u017cliwo\u015b\u0107 zobaczenia ob\u0142ok&oacute;w bez konieczno\u015bci patrzenia ponad siebie, co odkrywam ze zdumieniem za ka\u017cdym razem i wci\u0105\u017c tak samo. Tamta podr&oacute;\u017c uzmys\u0142owi\u0142a mi jednak, \u017ce g&oacute;ry by\u0142yby o wiele ubo\u017csze, gdyby nie ludzie tam napotykani. Wieczorne rozmowy w blasku ognisk lub \u015bwiec za ka\u017cdym razem zmienia\u0142y m&oacute;j spos&oacute;b patrzenia nie tylko na nich, ale i okoliczne szczyty. To w\u0142a\u015bnie ich odnalaz\u0142em na tamtej \u015bcie\u017cce.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">Patrz\u0105c z perspektywy czasu dziwi mnie zbie\u017cno\u015b\u0107, na kt&oacute;r\u0105 dopiero niedawno zwr&oacute;ci\u0142em uwag\u0119: spo\u015br&oacute;d wszystkich moich w\u0119dr&oacute;wek &ndash; a nie by\u0142o ich znowu tak<img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" style=\"width: 220px; height: 176px\" src=\"images\/stories\/styczen2007\/wt_droga_3.jpg\" alt=\"SAS turystyczny 2006\" hspace=\"7\" vspace=\"6\" width=\"220\" height=\"176\" align=\"right\" \/> wiele! &ndash; dwie najwa\u017cniejsze i najd\u0142u\u017csze wiod\u0142y ze wschodu na zach&oacute;d. Dzia\u0142o si\u0119 tak, gdy\u017c naj\u0142atwiejsze fragmenty obydwu tras wola\u0142em zostawi\u0107 sobie na koniec, gdy zm\u0119czony i zniech\u0119cony b\u0119d\u0119 m&oacute;g\u0142 \u0142atwo i szybko przebiec ostatnie kilometry. W obu przypadkach te ostatnie kroki zamienia\u0142y si\u0119 jednak w gonitw\u0119, podczas kt&oacute;rej gna\u0142em wypatruj\u0105c ko\u0144ca, boj\u0105c si\u0119, \u017ce nast\u0119pnego ranka zabraknie mi si\u0142, aby i\u015b\u0107 dalej. Czy post\u0105pi\u0142em s\u0142usznie? Wspinacze wiedz\u0105, \u017ce najtrudniejsze miejsce skalnej \u015bciany nale\u017cy pokonywa\u0107 pod koniec wyci\u0105gu, gdy\u017c lina, kt&oacute;r\u0105 ci\u0105gnie za sob\u0105 prowadz\u0105cy, jest wtedy dostatecznie d\u0142uga, by zamortyzowa\u0107 ewentualne odpadni\u0119cie. Dopiero po d\u0142ugim czasie jestem w stanie dostrzec, jak wiele straci\u0142em tak post\u0119puj\u0105c. Kiedy s\u0142aniaj\u0105cy si\u0119 na nogach stan\u0105\u0142em u ko\u0144ca drogi nie czu\u0142em ju\u017c nic &ndash; szcz\u0119\u015bcia, euforii, satysfakcji. Mo\u017ce tylko delikatny smutek spowodowany faktem, i\u017c ostatnie dni mojej podr&oacute;\u017cy, sk\u0142adaj\u0105ce si\u0119 z gor\u0105czkowego marszu przed siebie &#8211; byle dalej i szybciej &ndash; odebra\u0142y mi ca\u0142\u0105 przyjemno\u015b\u0107 z tamtej chwili. Tamta podr&oacute;\u017c zako\u0144czy\u0142a si\u0119 nad wielk\u0105 rzek\u0105. &bdquo;Uda\u0142o si\u0119&rdquo; &ndash; szepn\u0105\u0142em w&oacute;wczas do swojego odbicia w wodzie, po czym usiad\u0142em na brzegu i d\u0142ugo gapi\u0142em si\u0119 przed siebie nie mog\u0105c pomy\u015ble\u0107 nic, nie czuj\u0105c nawet ulgi.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">M&oacute;wi si\u0119, \u017ce droga jest celem samym w sobie i niewa\u017cne jest dok\u0105d idziemy, wa\u017cnym jest sam fakt (proces?) pokonywania drogi. Spotykam czasem na swojej \u015bcie\u017cce ludzi m&oacute;wi\u0105cych &bdquo;A co tam&hellip; Posiedzimy tu kilka dni, potem mo\u017ce p&oacute;jdziemy gdzie\u015b dalej, mo\u017ce na p&oacute;\u0142noc albo na wsch&oacute;d&hellip; Czy to wa\u017cne? Zobaczymy.&rdquo; Zazdroszcz\u0119 im tej beztroski i swobody w nie obieraniu celu, kt&oacute;ry mogliby wskaza\u0107 palcem, m&oacute;wi\u0105c &bdquo;To tam.&rdquo; Widzieli\u015bcie kiedy\u015b Cygan&oacute;w? No w\u0142a\u015bnie. Rzucani po \u015bwiecie niczym li\u015bcie pchane wiatrem wydaj\u0105 si\u0119 by\u0107 kwintesencj\u0105 tej filozofii. Ciekawe, \u017ce sam nigdy nie by\u0142em zdolny do takiego braku planowania i nawet je\u015bli szkic podr&oacute;\u017cy nie mia\u0142 postaci dok\u0142adnie wytyczonego szlaku, przybiera\u0142 on form\u0119 lu\u017anego harmonogramu, na przyk\u0142ad &bdquo;p&oacute;jd\u0119 na po\u0142udnie, a potem na zach&oacute;d&rdquo;. Prawie zawsze zaczynaj\u0105c jak\u0105\u015b drog\u0119 mam dok\u0142adnie okre\u015blony punkt ko\u0144cowy oraz dzienne i tygodniowe odcinki, na jakie pieczo<br \/>\n\u0142owicie dziel\u0119 szlak. Czasem zastanawiam si\u0119, czy taka &bdquo;filozofia planowania&rdquo; nie zabija spontaniczno\u015bci i rado\u015bci w\u0119dr&oacute;wki. Na jej brak pozwalam sobie jednak wy\u0142\u0105cznie w trakcie leniwych spacer&oacute;w. Kiedy w gr\u0119 wchodzi osi\u0105gni\u0119cie odleg\u0142ego celu, czas i przestrze\u0144 oraz si\u0142y mierz\u0105cego si\u0119 z nimi staj\u0105 si\u0119 \u015bci\u015ble podzielone.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" style=\"width: 182px; height: 260px\" src=\"images\/stories\/styczen2007\/wt_droga.jpg\" alt=\"SAS turystyczny 2006\" hspace=\"8\" vspace=\"6\" width=\"182\" height=\"260\" align=\"left\" \/>Dotykam tu delikatnej granicy, za kt&oacute;r\u0105 w tym, co nazywamy drog\u0105, pojawia si\u0119 pierwiastek wyczynu, a co za tym idzie &#8211; wsp&oacute;\u0142zawodnictwa. Nie jestem sportowcem, zapalonym marato\u0144czykiem, alpinist\u0105. Je\u015bli co\u015b daje mi rado\u015b\u0107, to raczej droga, kt&oacute;ra ucieka mi spod st&oacute;p, ni\u017c wysi\u0142ek i pokonywanie w\u0142asnych s\u0142abo\u015bci. Ale podobnie jak wyczyn, tak\u017ce w\u0119dr&oacute;wka wymaga treningu cia\u0142a i skupienia duszy. Na pocz\u0105tku st\u0105pamy niepewnie i poma\u0142u, niewielkimi kroczkami, z czasem nabieraj\u0105c \u015bmia\u0142o\u015bci i p\u0142ynno\u015bci w naszych ruchach. Wspinaczka jednakowo\u017c wymaga od nas cz\u0119sto skoncentrowania ca\u0142ej naszej si\u0142y i woli w jednym ekwilibrystycznym przechwycie, d\u0142ugi szlak natomiast wystawia na pr&oacute;b\u0119 nasz\u0105 psychik\u0119, pot\u0119guj\u0105c znu\u017cenie przez d\u0142ugie godziny i dni. Zdarza si\u0119, \u017ce umys\u0142 zbombardowany mnogo\u015bci\u0105 podobnych widok&oacute;w, sytuacji i miejsc wy\u0142\u0105cza si\u0119 i oboj\u0119tnieje, zapadaj\u0105c w stan jakowej\u015b apatii, staj\u0105c si\u0119 nieczu\u0142ym na otoczenie. Zdarza mi si\u0119 podda\u0107 przed ko\u0144cem wspinaczki; zwyci\u0119\u017ca wtedy we mnie l\u0119k przed d\u0142ugim lotem w pr&oacute;\u017cni. Je\u015bli jednak rezygnuj\u0119 przed ko\u0144cem g&oacute;rskiego szlaku, to z ch\u0119ci ucieczki od jednostajnego otoczenia.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\">Teraz widz\u0119, \u017ce felieton, jaki mia\u0142em tu napisa\u0107, przybra\u0142 posta\u0107 zbioru lu\u017anych refleksji, strz\u0119p&oacute;w wra\u017ce\u0144. Kiedy my\u015bl\u0119 o drodze, nachodz\u0105 mnie setki obraz&oacute;w i skojarze\u0144, ale nie potrafi\u0119 uporz\u0105dkowa\u0107 ich w logiczn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107, kt&oacute;r\u0105 mo\u017cna by przedstawi\u0107 jako kompletny wyk\u0142ad. Wiem jedno. W\u0119dr&oacute;wka nie jest ucieczk\u0105 od \u017cycia. Jest raczej powrotem tam, gdzie jeste\u015bmy &bdquo;u siebie&rdquo;, gdzie wszystko wraca na w\u0142a\u015bciwe miejsce, gdzie \u015bwiat znowu staje si\u0119 jedno\u015bci\u0105, a my wraz z nim. Marsz przed siebie pozwala mi poskleja\u0107 to, co rozsypuje si\u0119 i ulega rozproszeniu przez codzienny bezruch.<\/font><\/p>\n<p align=\"justify\"><font size=\"2\"><strong>\u0141ukasz Supergan<\/strong> &ndash; W 2004 roku dokona\u0142 pierwszego samotnego przej\u015bcia \u0142a\u0144cucha Karpat, za co otrzyma\u0142 wyr&oacute;\u017cnienie w konkursie Kolos&oacute;w organizowanym przez redakcj\u0119 miesi\u0119cznika Poznaj \u015awiat. Od wielu lat turysta g&oacute;rski, od niedawna r&oacute;wnie\u017c&nbsp; taternik, na codzie\u0144 pracownik organizacji ekologicznej Greenpeace. Z harcerstwem zwi\u0105zany wy\u0142\u0105cznie dzi\u0119ki swojej \u017conie &#8211; niestety. <\/font><\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Cz\u0119sto wydaje mi si\u0119, \u017ce jestem lepszym teoretykiem, ni\u017c praktykiem, i m&oacute;wienie, jak co\u015b powinno wygl\u0105da\u0107, przychodzi mi \u0142atwiej, ni\u017c wprowadzenie moich s\u0142&oacute;w w czyn.&nbsp;Kiedy jednak przychodzi czas, zarzucam plecak na plecy i ruszam w drog\u0119, nie zastanawiaj\u0105c si\u0119, co jest si\u0142\u0105 sprawcz\u0105 tego ruchu i co ci\u0105gnie mnie w kierunku, ku kt&oacute;remu zmierzam.<\/p>\n","protected":false},"author":152,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[236],"tags":[],"class_list":["post-18036","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum-2"],"acf":{"attached_posts":null},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18036","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/152"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18036"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18036\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18036"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18036"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18036"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}