{"id":18060,"date":"2007-01-29T20:44:27","date_gmt":"2007-01-29T18:44:27","guid":{"rendered":"http:\/\/Napo\u0142oniniestoiniewielka"},"modified":"2007-01-29T20:44:27","modified_gmt":"2007-01-29T18:44:27","slug":"do-chatki-wyrusz-samotnie-3","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/do-chatki-wyrusz-samotnie-3\/","title":{"rendered":"Do chatki wyrusz samotnie"},"content":{"rendered":"<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt; font-family: Verdana\"><strong><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" style=\"width: 83px\" src=\"images\/stories\/filip.jpg\" border=\"1\" alt=\"Wybrany obraz\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"83\" height=\"83\" align=\"left\" \/>Na po\u0142oninie stoi niewielka chatka. Naprawd\u0119 kilka desek wspartych na ceglanej obsypuj\u0105cej si\u0119 podmur&oacute;wce. Komin sprawia wra\u017cenie, jakby mia\u0142 zaraz run\u0105\u0107, w \u015brodku raptem kilka prycz, st&oacute;\u0142, \u0142awa, piec. A jednak to by\u0142o to, czego w tamtej chwili potrzebowa\u0142em najbardziej na \u015bwiecie.<\/strong><\/span>\n<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\"><strong>pwd. Filip Springer<\/strong><\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">Jecha\u0142em 23 godziny, po drodze zd\u0105\u017cy\u0142em przeczyta\u0107 ca\u0142e &bdquo;Jad\u0105c do Babadag&rdquo; Stasiuka, potem gapi\u0142em si\u0119 za okno, na mijane obrazy. Strasznie si\u0119 zakot\u0142owa\u0142o wtedy wszystko, co zostawa\u0142o za poci\u0105giem.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">\u017beby doj\u015b\u0107 do chatki, trzeba si\u0119 nie\u017ale natrudzi\u0107. Przej\u015b\u0107 potok, mostu nie ma ju\u017c od dawna. Potem, pn\u0105c si\u0119 skalistym, poro\u015bni\u0119tym \u015bwierkami zboczem, dotrze\u0107 na szczyt wzg&oacute;rza. Stamt\u0105d wyznaczy\u0107 azymut i i\u015b\u0107 tak d\u0142ugo, a\u017c nie dotrze si\u0119 do drogi. Cho\u0107 s\u0142owo &bdquo;droga&rdquo; nie opisuje zjawiska. B\u0142otnista, wtedy w listopadzie rozjechana przez traktory wyrwa w lesie. I\u015b\u0107 wzd\u0142u\u017c niej, a\u017c do kolejnego szczytu. Potem jeszcze p&oacute;\u0142 godziny w d&oacute;\u0142 i wychodzisz na polan\u0119. A na polanie stoi chatka.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">Jej lokalizacja jest tajna. Wie o niej najprawdopodobniej kilkadziesi\u0105t tysi\u0119cy os&oacute;b w ca\u0142ej Polsce, bo to tajno\u015b\u0107 bardzo wzgl\u0119dna. O chatce mo\u017cna powiedzie\u0107 tylko komu\u015b, kto Zrozumie. Tylko taki kto\u015b mo\u017ce tam przyjecha\u0107, usi\u0105\u015b\u0107 przy stole i powiedzie\u0107, co s\u0142ycha\u0107 osobom, kt&oacute;rych nie zna.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">W chatce pozna\u0142em kiedy\u015b Igora. Przyszed\u0142 z plecakiem i okaza\u0142 si\u0119 zbawieniem bo przyni&oacute;s\u0142 cukier, kt&oacute;rego ja nie mia\u0142em. M&oacute;wi\u0142 co\u015b o tym, \u017ce rzuci\u0142a go dziewczyna, uciek\u0142a podobno z jakim\u015b Czechem i Igor ju\u017c nie bardzo lubi\u0142 Czech&oacute;w. Przyjecha\u0142 do chatki, mia\u0142 ca\u0142y plecak dzie\u0142 Thomasa Mertona, k\u0142&oacute;cili\u015bmy si\u0119 o tego Mertona p&oacute;\u0142 nocy.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">Albo ta matka z c&oacute;rk\u0105. Nie pami\u0119tam ju\u017c ich imion, przyjecha\u0142y samochodem, zostawi\u0142y go w b\u0142ocie dwie godziny marszu od chatki. Przysz\u0142y w pantoflach, kt&oacute;re d\u0142ugo potem skroba\u0142y z b\u0142ota. Matka mia\u0142a jakie\u015b 50 lat i chcia\u0142a koniecznie 15- letniej c&oacute;rce pokaza\u0107 chatk\u0119 i czym chatka mo\u017ce by\u0107. Wida\u0107 sp\u0119dzi\u0142a tu w m\u0142odo\u015bci kilka mi\u0142ych chwil, rozgl\u0105da\u0142a si\u0119 po ton\u0105cym w mroku wn\u0119trzu, jakby zna\u0142a je od lat. C&oacute;rka nie s\u0142ucha\u0142a, nie patrzy\u0142a, co jaki\u015b czas wymyka\u0142a si\u0119 na papierosa.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">Tak, w chatce pozna\u0142em kilku ciekawych ludzi. Ale teraz by\u0142em sam. Mia\u0142em tu sp\u0119dzi\u0107 jedn\u0105 noc i ruszy\u0107 dalej. Zaraz po rozpaleniu w piecu nabra\u0142em g\u0142\u0119bokiego przekonania, \u017ce ju\u017c nic absolutnie na \u015bwiecie nie istnieje, wybuch\u0142a jaka\u015b tragiczna w skutkach wojna i nie ma do czego wraca\u0107 (zwykle my\u015bl o wojnie budzi\u0142a we mnie pragnienie wyruszenia na ni\u0105 z aparatem, tym razem by\u0142o inaczej). Wpad\u0142em w to przekonanie i za nic w \u015bwiecie nie chcia\u0142o mi si\u0119 z niego rusza\u0107.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">W chatce sp\u0119dzi\u0142em wi\u0119c kilka dni i ka\u017cdego z nich odkrywa\u0142em coraz bardziej przera\u017cony, \u017ce jest tam prawie wszystko czego mi potrzeba. P&oacute;\u0142 dnia zajmowa\u0142o mi zbieranie drewna, potem musia\u0142em wysuszy\u0107 przemoczone ubrania, i ugotowa\u0107 co\u015b do jedzenia. Jad\u0142em, z kaw\u0105 siada\u0142em przy oknie i gapi\u0142em si\u0119 na ukrai\u0144ski brzeg rzeki (do\u015b\u0107 podpowiedzi). Troch\u0119 czyta\u0142em, mniej rozmy\u015bla\u0142em. By\u0142o mi dobrze.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">I dlatego przera\u017cenie narasta\u0142o. W ko\u0144cu by\u0142o tak wielkie, \u017ce dotar\u0142em do momentu, w kt&oacute;rym trzeba by\u0142o podj\u0105\u0107 m\u0119sk\u0105 decyzj\u0119. Pozostanie w chatce cho\u0107 godzin\u0119 d\u0142u\u017cej mog\u0142o oznacza\u0107 pozostanie w niej na zawsze. Nie zwa\u017caj\u0105c na nadchodz\u0105cy mrok spakowa\u0142em szybko plecak i ruszy\u0142em. Wszed\u0142em wtedy na kilka szczyt&oacute;w, pogubi\u0142em si\u0119 strasznie, szed\u0142em ca\u0142\u0105 noc. W ko\u0144cu nad ranem odnalaz\u0142em w\u0142a\u015bciw\u0105 drog\u0119, dotar\u0142em do autobusu, nast\u0119pne 23 godziny jazdy poci\u0105giem i by\u0142em w Poznaniu.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">W\u0119dr&oacute;wka w grupie przyjaci&oacute;\u0142 zbli\u017ca ich do siebie, sprawia, \u017ce zaczynaj\u0105 bardziej zwraca\u0107 uwag\u0119 na potrzeby drugiego cz\u0142owieka. Podbudowuje ich i daje si\u0142\u0119 do dalszej, wsp&oacute;lnej pracy. Wszystko to prawda wyryta na kamiennych tablicach w\u0119drownictwa. <\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\">Samotna w\u0119dr&oacute;wka, kt&oacute;r\u0105 sam sobie zgotowa\u0142em, da\u0142a mi co\u015b zupe\u0142nie innego. Zar&oacute;wno wtedy w nocy w \u015brodku bieszczadzkiej puszczy, jak i w chatce przy kawie dociera\u0142em do prawdy r&oacute;wnie wa\u017cnej jak te, kt&oacute;re przychodz\u0105 do nas gdy kilometry pokonujemy w grupie. A jednak by j\u0105 odkry\u0107 ka\u017cdy musi wyruszy\u0107&nbsp; w swoj\u0105 drog\u0119 sam. I ka\u017cdy odkryje u jej kresu co\u015b zupe\u0142nie innego.<\/span>\n<\/p>\n<p align=\"justify\">\n<span style=\"font-size: 10pt\"><strong><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" style=\"width: 73px\" src=\"images\/stories\/filip.jpg\" border=\"1\" alt=\"Wybrany obraz\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"73\" height=\"75\" align=\"left\" \/>pwd. Filip Springer<\/strong> &#8211; redaktor naczelny Na Tropie, szef zespo\u0142u promocji Wyprawy W\u0119drowniczej 2007, by\u0142y dru\u017cynowy 79 Pozna\u0144skiej Dru\u017cyny Harcerskiej &bdquo;Wilki&rdquo;. Dziennikarz i fotoreporter Polskiej Agencji Fotograf&oacute;w FORUM i G\u0142osu Wielkopolskiego.<br \/>\n<\/span><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na po\u0142oninie stoi niewielka chatka. Naprawd\u0119 kilka desek wspartych na ceglanej obsypuj\u0105cej si\u0119 podmur&oacute;wce. Komin sprawia wra\u017cenie, jakby mia\u0142 zaraz run\u0105\u0107, w \u015brodku raptem kilka prycz, st&oacute;\u0142, \u0142awa, piec. A jednak to by\u0142o to, czego w tamtej chwili potrzebowa\u0142em najbardziej na \u015bwiecie.<\/p>\n","protected":false},"author":152,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[236],"tags":[],"class_list":["post-18060","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum-2"],"acf":{"attached_posts":null},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18060","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/152"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18060"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18060\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18060"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18060"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18060"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}