{"id":18157,"date":"2007-04-03T22:22:16","date_gmt":"2007-04-03T20:22:16","guid":{"rendered":"http:\/\/BergsonWinterChallengetoopowie\u015bcidos\u0142owniemro\u017c\u0105cekreww\u017cy\u0142ach-minus"},"modified":"2007-04-03T22:22:16","modified_gmt":"2007-04-03T20:22:16","slug":"jak-czarnego-zlapal-sleepmonster-3","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/jak-czarnego-zlapal-sleepmonster-3\/","title":{"rendered":"Jak Czarnego z\u0142apa\u0142 sleepmonster"},"content":{"rendered":"<p align=\"justify\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"images\/stories\/Image\/07_04\/NTS_BWC_5.JPG\" border=\"1\" alt=\"Przyk&amp;lstrok;adowy obraz\" hspace=\"5\" vspace=\"5\" width=\"119\" height=\"88\" align=\"left\" \/>Bergson Winter Challenge to opowie\u015bci dos\u0142ownie mro\u017c\u0105ce krew w \u017cy\u0142ach &#8211; minus trzydzie\u015bci, zamarzni\u0119te buk\u0142aki, \u015bnieg po pas, itp. To by\u0142o moje marzenie od dw&oacute;ch lat. <\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\"><em>Piterowi<\/em><\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Te elitarne zawody gromadz\u0105 na starcie ponad 120 os&oacute;b na Trasie SPEED i ok. 80 na 400 km trasie MASTERS. S\u0105 jedn\u0105 z najci\u0119\u017cszych pr&oacute;b wytrzyma\u0142o\u015bci, rozgrywan\u0105 w skrajnie trudnych warunkach. Czy w tym roku mia\u0142o by\u0107 inaczej? <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Z ostrej zimy, na kt&oacute;rej wspomnienie z zesz\u0142ych lat zawodnicy zacierali r\u0119ce i z niepokojem wspominali dr\u0119twienie ka\u017cdej kom&oacute;rki cia\u0142a, wysz\u0142a niby wiosna. W gruncie rzeczy na tegorocznych zawodach do\u015bwiadczyli\u015bmy wszystkich p&oacute;r roku, poza upalnym latem.&nbsp; Decyzje dotycz\u0105ce rakiet \u015bnie\u017cnych, ubioru, taktyki zapada\u0142y tu\u017c przed startem, bo tylko wtedy mo\u017cna by\u0142o by\u0107 czego\u015b cho\u0107 troch\u0119 pewnym. Na starcie staj\u0119 z Wi\u015bni\u0105 &#8211; cz\u0142owiekiem instytucj\u0105 je\u017celi chodzi o Winter Challenge. To ju\u017c Jego czwarty start. Ciesz\u0119 si\u0119, bo wiem, \u017ce to dla nas du\u017cy plus, je\u017celi chodzi o do\u015bwiadczenie.&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Karpacz wita nas paskudn\u0105 ulew\u0105, kt&oacute;ra ust\u0105pi\u0142a dopiero na p&oacute;\u0142 godziny przed startem. Jest dobrze &#8211; wyrabiamy si\u0119 spokojnie ze wszystkim. Kontemplujemy map\u0119, smarujemy siebie i rowery, wype\u0142niamy wpierwej \u017co\u0142\u0105dki, p&oacute;\u017aniej buk\u0142aki, koncentrujemy si\u0119 i &#8230;START!!!<\/p>\n<table border=\"0\" width=\"219\" height=\"159\" align=\"right\">\n<tbody>\n<tr>\n<td>&nbsp;<img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"images\/stories\/Image\/07_04\/NTS_BWC_7.JPG\" border=\"1\" alt=\"Przyk&amp;lstrok;adowy obraz\" width=\"264\" height=\"232\" \/><\/td>\n<\/tr>\n<\/tbody>\n<\/table>\n<p align=\"justify\">Ale\u017c emocje! 10, 20, 50 metr&oacute;w &#8230;stop. WI\u015aNIA!!!! &#8211; krzycz\u0119 by upewni\u0107 si\u0119, \u017ce<\/p>\n<p align=\"justify\">partner biegnie tu\u017c obok mnie&#8230; Przera\u017caj\u0105ca cisza. Mija mnie kilkadziesi\u0105t numer&oacute;w, a ja nadal nie widz\u0119 Piotra. No to koniec, po rajdzie. Dopada mnie d\u0142awi\u0105ca frustracja, \u0142zy i w\u015bciek\u0142o\u015b\u0107. Miotam si\u0119 bez celu, gdzie\u015b przy jakiej\u015b rzeczu\u0142ce. Wykrzyczane co chwil\u0119: WI\u015aNIA! ginie w czelu\u015bci bez jakiejkolwiek odpowiedzi. Biegam woko\u0142o po mokrych kamorach, czego efektem jest mocne obicie uda. Wpadam w furi\u0119, jestem bez mapy. Mimo to postanawiam zaliczy\u0107 to BNO. Je\u017celi ch\u0142opaki trzymaj\u0105 si\u0119 taktyki, to pruj\u0105 r&oacute;wno na czubie, trzeba ich tylko dogoni\u0107. Nic nie czuj\u0119, na podej\u015bciach podbiegam i mijam kilkunastoosobowe tramwaje. Wyostrzaj\u0105 mi si\u0119 wszystkie zmys\u0142y. Przegl\u0105dam koszulki i jak zbawienie szukam tej drugiej z 53 numerem. Dobiegam na skoczni\u0119 Orlinek i bez zastanawiania wbiegam po schodkach. Mechanicznie, bez zm\u0119czenia robi\u0119 ten podbieg omiataj\u0105c czo\u0142&oacute;wk\u0105 wszystkich dooko\u0142a. Przy punkcie mocno si\u0119 rozgl\u0105dam. Gdzie\u015b po\u015br&oacute;d kilkunastu zawodnik&oacute;w&nbsp; zauwa\u017cam Wi\u015bni\u0119. Chce&nbsp; mi si\u0119 p\u0142aka\u0107, tym razem ze szcz\u0119\u015bcia, podbiegam i przepraszam od razu za tak gigantyczn\u0105 wtop\u0119. Cieszymy si\u0119 i komentujemy ca\u0142\u0105 sytuacj\u0119. Wi\u015bnia te\u017c nie wiedzia\u0142 co robi\u0107, czy wraca\u0107, czy biec dalej. Zostawiamy to za sob\u0105&#8230;<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p><\/p>\n<p align=\"justify\">Bieg na Orientacj\u0119 ko\u0144czymy na trzecim miejscu zaraz za Markiem i Stasiem (ZHP NONSTOP ADVENTURE III). Od razu na rumaki i&#8230; pech&#8230; urwany b\u0142otnik &#8211; fajno, tak na pocz\u0105tku, los nas nie oszcz\u0119dza &#8211; ko\u0144cz\u0119 jego n\u0119dzne \u017cycie wybijaj\u0105c go z uchwytu. Pierwszy podjazd na Orlinek, katorg\u0119 kolarzy Tour de Pologne, heja! Mijaj\u0105 nas faworyci &#8211; &quot;plany&quot;, &quot;pi\u0119tki&quot; i &quot;urodzeni rowerzy\u015bci&quot;. Rado\u015bnie zje\u017cd\u017camy mijaj\u0105c w\u0142a\u015bciw\u0105 odnog\u0119 szlaku, pierwsza strata &#8211; ok. 10 minut. Czyli z czuba spadamy gdzie\u015b w okolice 15 miejsca. Tniemy dalej na, jak si\u0119 okaza\u0142o, nasz\u0105 najwi\u0119ksz\u0105 wpadk\u0119 nawigacyjn\u0105 tego rajdu. Przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 drogi trzymamy si\u0119 Holendr&oacute;w. Owi Holendrzy, poruszaj\u0105c si\u0119 w niez\u0142ym tempie, wzbudzili w nas na tyle du\u017ce zaufanie, i\u017c pozwolili\u015bmy im prowadzi\u0107 i nawigowa\u0107. Oj&#8230; g\u0142upi my!!! B\u0142\u0105d ewidentny. Winni\u015bmy bezwzgl\u0119dnie ufa\u0107 sobie. W ten fatalny spos&oacute;b zje\u017cd\u017camy daleko na wsch&oacute;d, ok. 1,5 h od zamku Chojnik. Masakra. Dosz\u0142o nawet do sytuacji, w kt&oacute;rej przez pewien czas jechali\u015bmy kawa\u0142ek na po\u0142udnie, miast kierowa\u0107 si\u0119 centralnie na p&oacute;\u0142noc. Powr&oacute;t kosztuje nas mn&oacute;stwo si\u0142, droga pe\u0142na jest powalonych drzew. Dwukilometrowy odcinek pokonujemy przesz\u0142o 40 min!<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Dochodzimy do zamku na pierwsze zadanie specjalne &#8211; eksploracj\u0119. Uprzejma obs\u0142uga informuje, \u017ce jeste\u015bmy na&nbsp; 33 pozycji! Kosmos. Stracili\u015bmy tutaj ponad 2 h. Delikatnie siada mi psychika&#8230; strasznie si\u0119 wyplu\u0142em na tym punkcie&#8230; odpu\u015bci\u0107? Nic z tego, zahartowana stal nie mi\u0119knie tak szybko. Z ironicznie pocieszaj\u0105c\u0105 my\u015bl\u0105, i\u017c gorzej ju\u017c by\u0107 nie mo\u017ce, szybko zje\u017cd\u017camy. Od tej pory pilnie i spokojnie nawigujemy, robi\u0105c oczywiste, mo\u017ce nieco d\u0142u\u017csze warianty. Na ka\u017cdym nast\u0119pnym punkcie nadrabiamy po kilka pozycji. A ka\u017cdy nast\u0119pny punkt to iluzorycznie prosty schemat: asfalt, rower na plecy, punkt, rower na plecy, asfalt. Taka te\u017c opcja by\u0142aby w gruncie rzeczy ca\u0142kiem przyjemna a\u017c do PK6 &#8211; Konie Apokalipsy. I\u015bcie ciekawy by\u0142 to punkt. Ot&oacute;\u017c dosz\u0142o do zadziwiaj\u0105cej zamiany r&oacute;l &#8211; miast to rower by\u0107 mym wehiku\u0142em, to ja sta\u0142em si\u0119 maszyn\u0105 parow\u0105 z nadbaga\u017cem w postaci dwuko\u0142owego rumaka na plecach przez prawie 1,5 h. Oj, przysi\u0119ga\u0142em mu wtedy natychmiastowy rozw&oacute;d. Najpierw wiatro\u0142omy i radosne przerzucanie aluminiowego konia (bynajmniej nie apokalipsy) a p&oacute;\u017aniej&#8230; \u015bnieg. Taki fatalny, rozmi\u0119k\u0142y, paskudny, po prostu nijaki. I sz\u0142o si\u0119 w tym \u015bniegu kroczek za kroczkiem z dodatkowymi 14 kg na plerach, przeklinaj\u0105c na czym to \u015bwiat stoi. <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p><\/p>\n<table border=\"0\" width=\"340\" height=\"263\" align=\"left\">\n<tbody>\n<tr>\n<td>&nbsp;<img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"images\/stories\/Image\/07_04\/NTS_BWC_3.JPG\" border=\"1\" alt=\"Przyk&amp;lstrok;adowy obraz\" width=\"324\" height=\"253\" \/><\/td>\n<\/tr>\n<\/tbody>\n<\/table>\n<p align=\"justify\">I jeszcze g\u0142upi by\u0142em, bo tak si\u0119 pociesza\u0142em, \u017ce zjazd b\u0119dzie jaki\u015b kosmiczny&#8230; eh.. \u017cycie ty twarde. W d&oacute;\u0142 droga podobna, tylko ju\u017c nie trzeba by\u0142o nadwyr\u0119\u017ca\u0107 kr\u0119gos\u0142upa. Nast\u0119pny punkt &#8211; owiany legend\u0105 tunel kolejowy wyryty pod Prze\u0142\u0119cz\u0105 Kowarsk\u0105 &#8211; sta\u0142 si\u0119 pocz\u0105tkiem katastrofalnych problem&oacute;w z rowerem, kt&oacute;ry b\u0105d\u017a co b\u0105d\u017a, do tej pory s\u0142u\u017cy\u0142 mi bardzo wiernie. Ot&oacute;\u017c gdy ujrzeli\u015bmy \u015bwiat\u0142o dzienne wyje\u017cd\u017caj\u0105c z tunelu, spostrzeg\u0142em brak powietrza w przednim kole. Nieca\u0142e 10 minut i po sprawie. Ale spokojnie, to nie koniec. Tak \u0142atwo by\u0107 przecie\u017c nie mo\u017ce. Podje\u017cd\u017camy pod Prze\u0142\u0119cz Okraj, czyli wspinamy si\u0119 na 1060 m. Grrr&#8230; zimno, opad \u015bniegu i l&oacute;d na drodze nie wr&oacute;\u017c\u0105 dobrze. Zjazd najpierw dosy\u0107 szybki asfaltem, p&oacute;\u017aniej kilkaset metr&oacute;w przeciskania si\u0119 lasem po \u015bniegu i docieramy do Sztolni Kowarskich. Tu\u017c przed zadaniem specjalnym spogl\u0105dam na przednie ko\u0142o, diagnoza &#8211; brak powietrza w przednim kole. Podczas przeszukiwania sztolni w poszukiwaniu punkt&oacute;w licz\u0119 na potajemne, magiczne si\u0142y miotaj\u0105ce, kt&oacute;re cudem przedziwnym wstrzykn\u0119\u0142yby co nieco powietrza w opustosza\u0142\u0105 d\u0119tk\u0119. O dziwo, tak si\u0119 jednak nie sta\u0142o. Tym razem 15 minut i po sprawie. <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Przepak nie daleko, wi\u0119c spogl\u0105daj\u0105c co chwileczk\u0119 na opon\u0119, wznosz\u0105c jednocze\u015bnie b\u0142agalne mod\u0142y, pro\u015bby, komplementy i obietnice odpoczynku, licz\u0119 na bezproblemowy dojazd. Tymczasem jakie\u015b 600 m od<br \/>\n Le\u015bnicz&oacute;wki, b\u0119d\u0105cej ostatnim punktem etapu rowerowego, zauwa\u017cam symptomy takie jak poprzednio &#8211; brak powietrza w przednim kole. Ja dzi\u0119kuj\u0119, d\u0119tek nie mamy, wi\u0119c pompka i wio. \u017beby tylko jako\u015b dojecha\u0107. Nast\u0119pny kilometr i kolejny przystanek. Przytoczonych wtedy okre\u015ble\u0144 na wszelak\u0105 marno\u015b\u0107 tej\u017ce sytuacji lepiej nie przypomina\u0107. Przepak! Bo\u017cesz ty m&oacute;j, nigdy nie by\u0142em tak szcz\u0119\u015bliwy z mo\u017cliwo\u015bci porzucenia roweru, jak wtedy.&nbsp; <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p><\/p>\n<p align=\"justify\">Trekking, wreszcie. Nieco zmieniony &#8211; nie b\u0119dziemy zdobywa\u0107 \u015anie\u017cki ze wzgl\u0119du na huraganowe wiatry i zwi\u0105zane z tym niebezpiecze\u0144stwo poruszania si\u0119 po grani powy\u017cej 1500m. Mimo tego czekaj\u0105 nas trzy pot\u0119\u017cne podej\u015bcia. Napinamy \u0142ydk\u0119 i ostro pod g&oacute;r\u0119. Wi\u015bnia kr\u0119ci niesamowicie mocne tempo i pierwsze podej\u015bcie robimy prawie biegiem. Na grani hula, wieje i porywa. Czyli zima, taka ostra i fajna. O tym, \u017ce do\u015bwiadczanie skrajnych warunk&oacute;w pogodowych i fizycznych uwra\u017cliwia cz\u0142owieka na pi\u0119kno przyrody, m&oacute;wi\u0107 nie trzeba. Wi\u0119c tylko kr&oacute;ciutki &quot;snapshot&quot;, taka &quot;fota&quot; &#8211; schodzimy z grani, wiatr porywa, \u015bnieg wali, og&oacute;lnie same przyjemno\u015bci, natomiast w dole o\u015bwietlone po\u0142udniowym s\u0142o\u0144cem podg&oacute;rze: Karpacz, Kowary a\u017c do Jeleniej G&oacute;ry. Kontrast tak niesamowity, \u017ce a\u017c pozwoli\u0142em przystan\u0105\u0107 sobie na chwil\u0119 i wyry\u0107 ten nieziemski obrazek w pami\u0119ci.<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<table border=\"0\" width=\"317\" height=\"220\" align=\"right\">\n<tbody>\n<tr>\n<td><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"images\/stories\/Image\/07_04\/NTS_BWC_9.JPG\" border=\"1\" alt=\"Przyk&amp;lstrok;adowy obraz\" width=\"303\" height=\"202\" \/> <\/td>\n<\/tr>\n<\/tbody>\n<\/table>\n<p align=\"justify\">Szybki, karko\u0142omny i kostkowy\u0142amuj\u0105cy zbieg do le\u015bnicz&oacute;wki i zn&oacute;w ostro pod<\/p>\n<p align=\"justify\">g&oacute;r\u0119. Wyprzedzamy Holendr&oacute;w, z kt&oacute;rymi \u015bciga\u0107 si\u0119 b\u0119dziemy ju\u017c do samej mety. Przelot jest oczywisty, ale strasznie d\u0142ugi. Dochodzimy do \u0141omniczki, tam dajemy si\u0119 skusi\u0107 na herbatk\u0119. Ale\u017c smak! Poezja, co\u015b pi\u0119knego. Szybki zbieg i znowu podej\u015bcie. Zaczyna ostro pada\u0107 \u015bnieg i robi si\u0119 ciemno. Przed nami ostatni raz pod g&oacute;r\u0119, do Pielgrzyma.. Wiatr zaciera \u015blady i mocno utrudnia poruszanie si\u0119. Wi\u015bnia ca\u0142y czas, jakby w kosmicznym transie, podaje nies\u0142ychanie mocne tempo. Zbiegamy w d&oacute;\u0142 ju\u017c w \u015bwietle czo\u0142&oacute;wek, p&oacute;\u017aniej przez ca\u0142y Karpacz do Hotelu. W planach mamy szybki przepak, tymczasem ja podejmuj\u0119 walk\u0119 z ko\u0142em. Na nic jednak zaklinania i czasoch\u0142onne poszukiwania owego &quot;psuj\u0105cego&quot; elementu. Nowa d\u0119tka r&oacute;wnie\u017c puszcza. Frustracja i bezradno\u015b\u0107. Po kilkunastu minutach kombinowania po\u017cyczam ca\u0142e ko\u0142o od HKS Hades, dzi\u0119ki ch\u0142opaki! Uratowali\u015bcie mi rajd! Lecimy rowerkami, najpierw pod g&oacute;rk\u0119, zjazd i kapliczka.<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Teraz ju\u017c tylko do Szwajcarki. Mimo, i\u017c prowadzi do niej sam asfalt, wariant nie jest oczywisty. Niejednokrotnie gubimy si\u0119 w pl\u0105taninie dr&oacute;g mijanych po drodze miejscowo\u015bci. Tymczasem ja wpadam w sid\u0142a snu, sleepmonster dopada mnie ewidentnie. Koszmar, zasypiam za kierownic\u0105, by obudzi\u0107 si\u0119 nagle tu\u017c obok przydro\u017cnego rowu. Poruszam si\u0119 w jakim\u015b niedoczasie, poza grawitacj\u0105. M\u0119tnieje. Trac\u0119 kontakt ze \u015bwiatem zewn\u0119trznym&#8230; sen jest przecie\u017c taki przyjemny. Bezw\u0142adnie peda\u0142uj\u0105c za Wi\u015bni\u0105 postanawiam za wszelk\u0105 cen\u0119 skoncentrowa\u0107 si\u0119 na czymkolwiek. Tylko na czym? W pierwszym pomy\u015ble by\u0142y to odblaski na kurtce, spodniach i plecaku Wi\u015bni &#8211; tak si\u0119 s\u0142odko mieni\u0142y. DZIA\u0141A! W ca\u0142o\u015bci, bez potrzeby dog\u0142\u0119bnego zwiedzania pobocza, doje\u017cd\u017camy do Schroniska Szwajcarka&#8230; <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Kijoszki w d\u0142o\u0144, ciep\u0142y isostar i heja! Na ostatni trek. Ten ju\u017c nie wiedzie szlakami, jest trudny nawigacyjnie, o czym \u015bwiadcz\u0105 uzyskane tu czasy. Najlepsi robili te 18 km w ok. 5-6 h, niekt&oacute;rzy natomiast sp\u0119dzali tutaj ponad 12 h. Nam idzie dosy\u0107 sprawnie, Wi\u015bnia doskonale orientuje si\u0119 w terenie &#8211; wszak rok temu r&oacute;wnie\u017c zalicza\u0142 te punkty. Rudawy Janowickie to mekka wspinaczy, st\u0105d wszystkie zadania specjalne z organizowane s\u0105 w oparciu o techniki linowe. Pierwsze to zjazd po linie. Pobudza, mocno wyostrzaj\u0105 si\u0119 wszystkie zmys\u0142y. Zej\u015bcie w ciemn\u0105 otch\u0142a\u0144 daje du\u017co emocji i mobilizuje. Jest ok. Przynajmniej tak mi si\u0119 wydaje. Nast\u0119pne punkciki to ska\u0142y, ska\u0142ki, ska\u0142eczki, zamki, sporo szukania lampion&oacute;w i pierwszy powa\u017cny kryzys, kt&oacute;ry sko\u0144czy\u0142 si\u0119 do\u015b\u0107 nieciekawie. Ot&oacute;\u017c dotarli\u015bmy w okolice punktu, kt&oacute;ry zdefiniowany zosta\u0142 jako szczyt ska\u0142y, przy kominie. Szczyt&oacute;w by\u0142o kilka, do\u015b\u0107 blisko siebie natomiast \u017cadnego komina. Rozdzielamy si\u0119 i szukamy. Jak co\u015b to krzycze\u0107. Id\u0119 na pierwszy szczyt&#8230; chc\u0119 wyj\u0105\u0107 batona wi\u0119c siadam i&#8230; niczym urwana klisza&#8230; \u015bpi\u0119. Po prostu, niewiele pami\u0119tam, to nie by\u0142y minuty &#8211; kilka sekund i \u015bpi\u0119. Wi\u015bnia krzyczy, nic nie s\u0142ysz\u0119, urywam kontakt ze \u015bwiatem. Spa\u0142em nieca\u0142e 8 minut &#8211; te 8 minut przywr&oacute;ci\u0142y mnie do gry. Budz\u0119 si\u0119 podreperowany, pobudzony, niczym po gruntownej rekonwalescencji. <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">Ruszamy dalej. Stracili\u015bmy tu troch\u0119, g\u0142&oacute;wnie przez moj\u0105 wtop\u0119. Ci\u0105gniemy. Zlokalizowane tu\u017c obok siebie dwa zadania specjalne zajmuj\u0105 kilka minut. Dalej ostatnie dwa punkty i do schroniska na ostatnie rowery, w tym obiekt skalny o nazwie &quot;Fajka&quot; &#8211; taki zesp&oacute;\u0142 ska\u0142 poka\u017anej wielko\u015bci, por&oacute;wnywalny do dw&oacute;ch blok&oacute;w mieszkalnych. Trzeba b\u0119dzie szuka\u0107. Stawiam kilka niewyra\u017anych krok&oacute;w, postanawiam okr\u0105\u017cy\u0107 ska\u0142\u0119 od prawej strony, Wi\u015bnia p&oacute;jdzie w tym czasie na d&oacute;\u0142. Sporo szczelin, dziur i zapadlisk. W jedno wpadam ca\u0142\u0105 nog\u0105, mam do\u015b\u0107 mocno poszarpane lewe kolano, robi si\u0119 nawet nieco sine, ale nic nie czuj\u0119. Chc\u0119 ju\u017c st\u0105d uciec. Wi\u015bnia szybko odnajduje lampion dzi\u0119ki pomocy tr&oacute;jki Amerykan&oacute;w z trasy Masters. <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<table border=\"0\" width=\"32\" height=\"47\" align=\"right\">\n<tbody>\n<tr>\n<td><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"images\/stories\/Image\/07_04\/NTS_BWC_1.JPG\" border=\"1\" alt=\"Przyk&amp;lstrok;adowy obraz\" width=\"321\" height=\"215\" \/> <\/td>\n<\/tr>\n<\/tbody>\n<\/table>\n<p align=\"justify\">Mkniemy na d&oacute;\u0142 do schroniska. Kolana i \u0142ydki ju\u017c nie podaj\u0105 tak \u017cwawo. Dochodz\u0105<\/p>\n<p align=\"justify\">koszmarne halucynacje i zwidy. Od d\u0142u\u017cszego czasu nie opuszcza mnie grupka ludzi, chowaj\u0105cych si\u0119 co rusz za ska\u0142y. Wcze\u015bniej chcia\u0142em z nimi porozmawia\u0107, teraz jednak mam ich okrutnie do\u015b\u0107. Wi\u015bnia natomiast &quot;widzi&quot; w li\u015bciach kopark\u0119. Tak\u0105 du\u017c\u0105, \u017c&oacute;\u0142t\u0105, kt&oacute;ra pracuje przy drodze.&nbsp; Ska\u0142y natomiast wydaj\u0105 si\u0119 by\u0107 delikatnymi, zielonymi, puszystymi kocykami, daremn\u0105 obietnic\u0105 ko\u0144ca, b\u0142ogiego spokoju. Aren\u0105 zmaga\u0144 od pewnego czasu nie s\u0105 ju\u017c przecudne pag&oacute;ry Rudaw Janowickich czy Karkonoszy, lecz klikaset centymetr&oacute;w sze\u015bciennych puszki m&oacute;zgowej zamkni\u0119tych pod czaszk\u0105. Koszmarne zmagania psychiki z wyplutym do cna organizmem. Ca\u0142y czas mam jednak \u015bwiadomo\u015b\u0107 niedawno pope\u0142nionego b\u0142\u0119du, wi\u0119c zaciskam z\u0119by, staraj\u0105c si\u0119 skupi\u0107 na \u015bcie\u017cce. Poza tym nic ju\u017c nie pomaga, \u017cadne chlastanie si\u0119 po twarzy, \u017cele energetyczne, isostar czy batoniki. <\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">&nbsp;<\/p>\n<p align=\"justify\">PK Schronisko Szwajcarka &#8211;&nbsp; ca\u0142y czas przedzieramy si\u0119 w stawce do przodu. Do tej pory nadrobili\u015bmy ju\u017c ponad 20 miejsc! Zastrzyk adrenaliny dzia\u0142a niczym przetoczenie krwi. To ju\u017c ostatni rower! Zaledwie 18000 metr&oacute;w do mety. Ci\u0105gniemy wariantem oczywistym i bezproblemowym. Asfaltowanie staje si\u0119 jednak okrutnie nu\u017c\u0105ce. Wszystko dzieje si\u0119 w jakim\u015b koszmarnie spowolnionym tempie, mam wra\u017cenie \u017ce pr\u0119dko\u015b\u0107 15 km\/h to niemal\u017ce stanie w miejscu. Jeszcze dochodz\u0105, wygenerowane przez zbuntowany organizm, odg<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Bergson Winter Challenge to opowie\u015bci dos\u0142ownie mro\u017c\u0105ce krew w \u017cy\u0142ach &#8211; minus trzydzie\u015bci, zamarzni\u0119te buk\u0142aki, \u015bnieg po pas, itp. To by\u0142o moje marzenie od dw&oacute;ch lat.<\/p>\n","protected":false},"author":152,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[236],"tags":[],"class_list":["post-18157","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum-2"],"acf":{"attached_posts":null},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18157","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/152"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18157"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18157\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18157"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18157"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18157"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}