{"id":18421,"date":"2008-01-07T19:09:29","date_gmt":"2008-01-07T17:09:29","guid":{"rendered":"http:\/\/Czasemwopowie\u015bcifikcjamieszasi\u0119zewspomnieniami,anawetdochodzidotego,\u017cefikcjadominuje,azadowolonydziadekZygmuntprzed\u0142u\u017caburz\u0119sprzedczterdziestulatokolejnytydzie\u0144irozgl\u0105dasi\u0119wok&oacute;\u0142sto\u0142u,czyju\u017cwywo\u0142a\u0142odpowiedniew"},"modified":"2008-01-07T19:09:29","modified_gmt":"2008-01-07T17:09:29","slug":"drugi-mafeking-czyli-przygody-ostatniego-skauta-3","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/drugi-mafeking-czyli-przygody-ostatniego-skauta-3\/","title":{"rendered":"Drugi Mafeking czyli przygody ostatniego  skauta"},"content":{"rendered":"<p>   Czasem w opowie\u015bci fikcja miesza si\u0119 ze wspomnieniami, a nawet dochodzi do tego, \u017ce fikcja dominuje, a zadowolony dziadek Zygmunt przed\u0142u\u017ca burz\u0119 sprzed czterdziestu lat o kolejny tydzie\u0144 i rozgl\u0105da si\u0119 wok&oacute;\u0142 sto\u0142u, czy ju\u017c wywo\u0142a\u0142 odpowiednie wra\u017cenie, czy te\u017c mo\u017ce dorzuci\u0107 uderzenie pioruna, od kt&oacute;rego ginie s\u0105siad&#8230; Nie, dw&oacute;ch s\u0105siad&oacute;w&#8230;<br \/><!--more--><\/p>\n<p>Wi\u0119c ostrzegam, \u017ce opowie\u015b\u0107 ta to nie jest czysta prawda &ndash; dzia\u0142o si\u0119 to wszystko bardzo dawno, kiedy by\u0142em jeszcze studentem prowadz\u0105cym wielobarwne, studenckie \u017cycie w mie\u015bcie K., tak wi\u0119c wspomnienia mog\u0105 si\u0119 na siebie nak\u0142ada\u0107, bo wszystko to wygl\u0105da dzi\u015b jak sen, zreszt\u0105 jeszcze mnie nawiedza gdzie\u015b nad ranem &ndash; wtedy cz\u0142owiek budzi si\u0119 zdziwiony tym, \u017ce nie pami\u0119ta imion przyjaci&oacute;\u0142, kt&oacute;rzy jeszcze przed chwil\u0105 byli tu\u017c obok. Ale nie b\u0119dziemy tu rozprawia\u0107 o up\u0142ywaj\u0105cym czasie &ndash; i tak si\u0119 go nie zatrzyma, a tylko si\u0119 go w ten spos&oacute;b traci&#8230;<\/p>\n<p>Robercik pojawi\u0142 si\u0119 w naszym \u017cyciu pierwszego dnia jesieni &ndash; tak, pojawi\u0142 si\u0119, bo nie mo\u017cna powiedzie\u0107 tak do ko\u0144ca, \u017ce go zapraszali\u015bmy. Po prostu mieszkali\u015bmy w czterech, a uznali\u015bmy, \u017ce zmie\u015bci si\u0119 i pi\u0105ty. Poci\u0105ga\u0142o to za sob\u0105 pewne korzy\u015bci &ndash; a g\u0142&oacute;wnie korzy\u015b\u0107 polegaj\u0105c\u0105 na podzieleniu czynszu na wi\u0119cej os&oacute;b. Wad nie by\u0142o \u017cadnych &ndash; mo\u017ce gdyby zale\u017ca\u0142o nam wtedy bardziej na zachowaniu higieny i ciszy, by m&oacute;c si\u0119 uczy\u0107&#8230; Lecz, jak ju\u017c wspomnia\u0142em, by\u0142o to \u017cycie wielobarwne.<\/p>\n<p>Najpierw rozleg\u0142o si\u0119 trzykrotne zapukanie do drzwi, kt&oacute;re przerwa\u0142o nasz\u0105 rozmow\u0119, kilka nast\u0119pnych chwil wype\u0142ni\u0142o ju\u017c nasze milczenie. Widocznie kto\u015b za drzwiami czeka\u0142 na uprzejme zawo\u0142anie &bdquo;prosz\u0119&rdquo;&#8230; Potem zn&oacute;w trzykrotne zapukanie i zn&oacute;w cisza. Wszyscy mieszka\u0144cy zwykle otwierali sobie sami, bo nikt inny i tak by tego nie zrobi\u0142 za nich, wpadali do \u015brodka, nast\u0119pnie rzucali jakie\u015b przekle\u0144stwo, potykaj\u0105c si\u0119 o kosz pe\u0142en \u015bmieci, kt&oacute;ry sta\u0142 ju\u017c tydzie\u0144 przy drzwiach (bo &bdquo;kto\u015b b\u0119dzie szed\u0142 to wyrzuci&rdquo;) i ze stwierdzeniem, \u017ce oto prze\u017cyli bardzo ci\u0119\u017cki dzie\u0144, rzucali si\u0119 na przygotowane ju\u017c, bo po\u015bcielone od zesz\u0142ej soboty, \u0142&oacute;\u017cko. Domy\u015blili\u015bmy si\u0119, \u017ce to &bdquo;ten nowy&rdquo;, co by\u0142o dowodem naszej sporej inteligencji. Kolejnym jej dowodem by\u0142o to, \u017ce nikt si\u0119 nie przyzna\u0142 do tego odkrycia &ndash; inaczej musia\u0142by p&oacute;j\u015b\u0107 i otworzy\u0107. Cisza wi\u0119c przeci\u0105ga\u0142a si\u0119 bardzo niekomfortowo. Trzecie pukanie. Trzecia cisza. Wreszcie nie wytrzyma\u0142 ogromnego napi\u0119cia. &bdquo;Przepraszam uprzejmie, czy jest kto\u015b w domu?&rdquo;&#8230;<\/p>\n<p>Wystarczy\u0142a godzina, aby zorientowa\u0107 si\u0119, kim jest Robert. Poza wygl\u0105dem, kt&oacute;ry mo\u017cna by\u0142o uzna\u0107 za do\u015b\u0107 zwyczajny &ndash; \u015bredniego wzrostu blondyn z wiecznym zdziwieniem w niebieskich oczach &ndash; r&oacute;\u017cni\u0142 si\u0119 od nas wszystkim. Zaczyna\u0142 dzie\u0144 zawsze punktualnie o godzinie sz&oacute;stej zero zero &ndash; podczas gdy my przekr\u0119cali\u015bmy si\u0119 z wysi\u0142kiem na drugi bok, on robi\u0142 dziesi\u0119\u0107 pompek i tyle\u017c przysiad&oacute;w. Potem poranna toaleta &ndash; zajmowa\u0142a dok\u0142adnie pi\u0119\u0107 minut, w tym przepisowe trzy na umycie z\u0119b&oacute;w. Nast\u0119pnie zwyk\u0142 otwiera\u0107 na o\u015bcie\u017c okno balkonowe i sta\u0142 tak chwil\u0119, wpatruj\u0105c si\u0119 w pejza\u017c wstaj\u0105cego miasta. &bdquo;Opad\u0142y mg\u0142y i miasto ze snu parampam&#8230;&rdquo; &ndash; nuci\u0142 cichutko. <\/p>\n<p>Pierwsze promienie wstaj\u0105cego s\u0142o\u0144ca o\u015bwietla\u0142y jego pi\u017camk\u0119 &ndash; &bdquo;Perkoz 2004&rdquo; i podpisy przyjaci&oacute;\u0142 pod spodem. &bdquo;Dla w\u0119druj\u0105cego Rysia &ndash; Siedz\u0105cy Kojot&rdquo; &ndash; i pod spodem zaszyfrowane (najpierw ga-de-ry-po-lu-ki, a potem alfabetem Morse&rsquo;a) prawdziwe imi\u0119 i nazwisko . W honorowym miejscu, dok\u0142adnie na sercu, mia\u0142 sentencj\u0119, kt&oacute;r\u0105 wymy\u015bli\u0142 i wyhaftowa\u0142 sam &ndash; &bdquo;Czy \u015bpisz, czy nie \u015bpisz &ndash; Czuwaj!&rdquo;. Wydawa\u0142a mu si\u0119 niezwykle g\u0142\u0119boka i jego zdaniem ujmowa\u0142a Harcerstwo dok\u0142adnie tak, jak on je widzia\u0142 i co wa\u017cniejsze &ndash; czu\u0142. Na plecach, opr&oacute;cz Prawa Zuchowego (mia\u0142 t\u0119 pi\u017cam\u0119 ju\u017c par\u0119 lat, mama &ndash; by\u0142a instruktork\u0105, obecnie prowadzi\u0142a ma\u0142\u0105 wiejsk\u0105 dru\u017cyn\u0119 &ndash; specjalnie kupi\u0142a tak\u0105 na wyrost) Prawa i Przyrzeczenia Harcerskiego i fragment&oacute;w Kodeksu W\u0119drowniczego (wi\u0119cej si\u0119 ju\u017c nie zmie\u015bci\u0142o, by\u0142 co prawda lekko garbaty od grania na gitarze, ale i to nie pomog\u0142o), mia\u0142 map\u0119 po\u0142udniowej cz\u0119\u015bci Afryki z zaznaczonymi bitwami, w kt&oacute;rych bra\u0142 udzia\u0142 Impessa i kawa\u0142ek Jego drzewa genealogicznego &ndash; dok\u0142adnie ten, w kt&oacute;rym by\u0142 Horacy Nelson. <\/p>\n<p>Czasem wyci\u0105ga\u0142 dwa palce w kierunku wschodz\u0105cego s\u0142o\u0144ca i m&oacute;wi\u0142 szeptem jakie\u015b kr&oacute;tkie zdanie. Co\u015b w stylu &bdquo;Mam wol\u0119 co\u015btam co\u015btam i co\u015btam harcerskiemu&rdquo;. Potem, ponaglany okrzykami tych, kt&oacute;rym robi\u0142o si\u0119 zimno, zamyka\u0142 okno i \u015bcieli\u0142 dok\u0142adnie sw&oacute;j hamak &ndash; sk\u0142ada\u0142 pi\u017cam\u0119 w kostk\u0119 i zak\u0142ada\u0142 boj&oacute;wki, czarny sweter, pi\u0142 z metalowego kubka czarn\u0105 jak smo\u0142a kaw\u0119 i jad\u0142 kanapki z pasztetem. Potem zak\u0142ada\u0142 plecak typu lekko wojskowego &ndash; z wymalowanymi najlepszymi cytatami Wolnej Grupy Bukowina i Starego Dobrego Ma\u0142\u017ce\u0144stwa i wychodzi\u0142 z domu.<\/p>\n<p>My mieli\u015bmy wtedy czas o nim porozmawia\u0107. Nie trudno zgadn\u0105\u0107, \u017ce uwa\u017cali\u015bmy go za idiot\u0119. Nasze zdanie o harcerzach &ndash; z pocz\u0105tku neutralne, potem przeradzaj\u0105ce si\u0119 w lekkie wsp&oacute;\u0142czucie, zacz\u0119\u0142o przeradza\u0107 si\u0119 w prawdziw\u0105 drwin\u0119. No c&oacute;\u017c, bywaj\u0105 trudne przypadki (jeden z nich widzieli\u015bmy nawet, jak to si\u0119 m&oacute;wi, &bdquo;na jutubie&rdquo;: <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=efkeQEx8Svk\" target=\"_blank\">http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=efkeQEx8Svk<\/a> ), ale ten by\u0142 ewidentnie przykry. Nie chodzi o to, \u017ce sprawia\u0142 k\u0142opoty &ndash; zawsze by\u0142 niemi\u0142osiernie mi\u0142y, punktualny, nie sprowadza\u0142 \u017cadnych kole\u017canek (no, mo\u017ce o to mieli\u015bmy czasem lekki \u017cal). Gdy zrzuci\u0142 sobie garnek bigosu na stop\u0119, krzycza\u0142 &bdquo;kur&#8230; cz\u0119 pieczone! Ale\u017c si\u0119 mocno uderzy\u0142em&rdquo;. Nigdy nie narzeka\u0142, w chwilach zw\u0105tpienia stawa\u0142 na baczno\u015b\u0107 i od\u015bpiewywa\u0142 Hymn ZHP. I w\u0142a\u015bnie ta jego &bdquo;porz\u0105dno\u015b\u0107&rdquo; by\u0142a nie do zniesienia. <\/p>\n<p>Czasem wieczorem otwierali\u015bmy piwo jakiej\u015b taniej marki i chcieli\u015bmy porozmawia\u0107 o \u017cyciu &ndash; nalewa\u0142 sobie soku i siada\u0142, grzecznie s\u0142uchaj\u0105c i odpowiadaj\u0105c, broni\u0105c grzecznie swego zdania, a szanuj\u0105c nasze&#8230; Pewnego razu zaproponowa\u0142, aby\u015bmy wieczorem stan\u0119li w k&oacute;\u0142ku, trzymaj\u0105c si\u0119 za r\u0119ce, a on nauczy nas piosenki na koniec dnia. Wtedy po raz pierwszy dosta\u0142 w czap\u0119 &ndash; siedz\u0105c na ziemi odrzek\u0142 tylko &bdquo;pomimo tego nie zdradz\u0119 swoich harcerskich idea\u0142&oacute;w&rdquo;. Odt\u0105d &bdquo;stawa\u0142 w kr\u0119gu&rdquo; sam, od\u015bpiewuj\u0105c grobowym szeptem &bdquo;Bratnie s\u0142owo&#8230;&rdquo; <\/p>\n<p>Te i inne jego wyczyny omawiali\u015bmy zwykle rano. Nie poprzestali\u015bmy na tym &ndash; kiedy zostawi\u0142 na wierzchu sw&oacute;j pami\u0119tnik, nie poszli\u015bmy na wyk\u0142ady, zag\u0142\u0119biaj\u0105c si\u0119 w lekturze.<br \/>&nbsp;<br \/>Do dzi\u015b pami\u0119tam t\u0119 ksi\u0105\u017ceczk\u0119 &ndash; oprawa zrobiona w brzozowej kory, z wypalon\u0105 lilijk\u0105, z w\u0142asnej produkcji ekologicznego papieru, zszyta grub\u0105 dratw\u0105. Na tytu\u0142owej stronie \u015blicznie wymalowany krzy\u017c harcerski i mn&oacute;stwo innych malunk&oacute;w &ndash; jakie\u015b p\u0142omyczki, sosenki, skrzyd\u0142a na spadochronie, pan w kapeluszu, orze\u0142 (chyba bielik) na tle s\u0142o\u0144ca i odciski wszystkich dwudziestu palc&oacute;w. Potem kilka piosenek, sentencje, &bdquo;pr&oacute;ba na stopie\u0144 \u0107wika&rdquo;, szkice terenu&#8230; No i solidnie prowadzony dzienniczek. Otwarli\u015bmy na samym \u015brodku i zacz\u0119li\u015bmy czyta\u0107:<\/p>\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;<em>Jestem w Zwi\u0105zku ju\u017c siedem lat. Zawsze my\u015bla\u0142em, \u017ce pracuj\u0105c w \u015brodowisku zostan\u0119 doceniony, jednak szczepowy p<br \/>\nochwali\u0142 mnie tylko raz. A kim on jest? Prawd\u0119 m&oacute;wi\u0105c zaczynam&nbsp; pow\u0105tpiewa\u0107 w sens swojego przebywania tutaj &ndash; bo co krok okazuje si\u0119, \u017ce ludzie, kt&oacute;rzy mn\u0105 rz\u0105dz\u0105, nie przestrzegaj\u0105 Prawa Harcerskiego i s\u0105 tu tylko dla fajnego towarzystwa<\/em> (&bdquo;Niekt&oacute;re harcerki to s\u0105 fajne d&#8230;&rdquo; &ndash; zauwa\u017cy\u0142 Wacek. &bdquo;No w sumie mo\u017cna by poby\u0107 w harcerstwie, je\u015bli ma racj\u0119&rdquo; &ndash; pomy\u015bla\u0142em). <em>Tak, tak! Nie myl\u0119 si\u0119 i nie podejrzewa\u0142em nigdy, \u017ce napisz\u0119 tu te gorzkie s\u0142owa, ale: jestem chyba ostatnim z prawdziwych harcerzy <\/em>(&bdquo;Chwa\u0142a Bogu!&rdquo; &ndash; wykrzykn\u0105\u0142 Krzysiu, co nas zdziwi\u0142o. By\u0142 programowym ateist\u0105, co nie przeszkodzi\u0142o mu zakupi\u0107 sutanny w przewrotnym celu nawi\u0105zywania znajomo\u015bci z licealistkami). <em><\/p>\n<p>Wczoraj spotka\u0142em na ulicy w\u0142a\u015bnie szczepowego. Szed\u0142 powolutku ulic\u0105 nios\u0105c reklam&oacute;wk\u0119. Podszed\u0142em, powiedzia\u0142em &bdquo;Czuwaj!&rdquo; i on odpowiedzia\u0142, potem zapyta\u0142em &bdquo;Co, zakupki, druhu?&rdquo; &bdquo;Ano zakupki, po sylwestrze trzeba si\u0119 by\u0142o zaopatrzy\u0107, wiesz m\u0142ody jak to jest. Mo\u017ce chcesz na klina co?&rdquo; &bdquo;Co na klina?&rdquo; &bdquo;Ano, co&#8230; co tam chcesz, dam ci jedno&rdquo; Zajrza\u0142em do siatki i by\u0142o tam&#8230; PIWO! ALKOHOL!<\/em> (&bdquo;Hurra!&rdquo; &ndash; rozentuzjazmowa\u0142 si\u0119 Wac\u0142aw) <em>To, czego spo\u017cywania zabrania dziesi\u0105ty punkt PRAWA!<\/em> (&bdquo;Lewa, Lewa, Lewa! I na druga n&oacute;\u017ck\u0119!&rdquo; &ndash; euforia Wacka nie mija\u0142a). <em>Uda\u0142em, \u017ce przewr&oacute;ci\u0142em si\u0119 z powodu \u015bliskiej drogi, a nie z wra\u017cenia. Szybko powiedzia\u0142em \u017ce musze ju\u017c i\u015b\u0107 i zostawi\u0142em go z otworzon\u0105 reklam&oacute;wk\u0105 <\/em>(&bdquo;Co za lamus&#8230;&rdquo;). <\/p>\n<p><em>Bieg\u0142em jak najszybciej umia\u0142em, a z oczu sp\u0142ywa\u0142y mi \u0142zy. Ostatni raz p\u0142aka\u0142em tak na swoim zobowi\u0105zaniu<\/em> (&bdquo;M&oacute;j wujek te\u017c mia\u0142 co\u015b takiego, to si\u0119 nazywa krucjata, nie pijesz p&oacute;\u0142 roku&rdquo; &bdquo;Jezu, nie wytrzyma\u0142bym tygodnia&rdquo;)&ndash; <em>tyle, \u017ce wtedy to by\u0142o z rado\u015bci. Teraz czu\u0142em si\u0119 zdradzony. Mia\u0142em ju\u017c prawie dwadzie\u015bcia lat, wszyscy koledzy z dru\u017cyny ju\u017c dawno si\u0119 z\u0142amali, a ja ci\u0105gle trwa\u0142em w swojej czysto\u015bci. Wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce on te\u017c &ndash; by\u0142 przecie\u017c harcmistrzem i szczepowym,&nbsp; cz\u0142onkiem Komendy Hufca. Co prawda kiedy\u015b na biwaku spotka\u0142em go na nocnej warcie, lekko si\u0119 wtedy zachwia\u0142, salutuj\u0105c, ale t\u0142umaczy\u0142em to jego ci\u0119\u017ck\u0105 prac\u0105 i niewyspaniem. A teraz taka niespodzianka! Oszukiwa\u0142em si\u0119 jeszcze kilka dni &ndash; mo\u017ce kupi\u0142 to dla te\u015bcia, kt&oacute;ry nie by\u0142 w Harcerstwie<\/em>? <em>Nie, nie by\u0142o w\u0105tpliwo\u015bci \u017cadnych. On si\u0119 alkoholizowa\u0142 i to z w\u0142asnej woli.<\/em> <\/p>\n<p><em>Zacz\u0105\u0142em kombinowa\u0107: s\u0105d harcerski? A mo\u017ce wyjawi\u0107 jego brudn\u0105 tajemnic\u0119 publicznie? Na pocz\u0105tek poszed\u0142em do ojca. &bdquo;Czy wiesz, \u017ce m&oacute;j szczepowy pije piwo?&rdquo; &bdquo;No i co?&rdquo;. Nie chcia\u0142em ci\u0105gn\u0105\u0107 tematu. I tak nikt nie zrozumie mojej tragedii. Moja my\u015bl o odej\u015bciu zacz\u0119\u0142a dojrzewa\u0107&#8230;<\/em><\/p>\n<p>Wtedy zaskrzypia\u0142y drzwi. Od\u0142o\u017cyli\u015bmy po\u015bpiesznie pami\u0119tnik, a ka\u017cdy zacz\u0105\u0142 udawa\u0107, \u017ce \u015bcieli \u0142&oacute;\u017cko. Wygl\u0105da\u0142o to podejrzanie, bo kt&oacute;ry student to robi, ale nabra\u0142 si\u0119. By\u0142 tylko przez chwil\u0119 &ndash; zapomnia\u0142 przypi\u0105\u0107 do swetra miniaturk\u0119 krzy\u017ca. Szybko j\u0105 znalaz\u0142 i wyszed\u0142, a my pogr\u0105\u017cyli\u015bmy si\u0119 dalej w lekturze.<br \/><strong><br \/>c.d.n<br \/><\/strong><br \/>Obrazek:<a href=\"http:\/\/www.spburzenin.prv.pl\/images\/strony\/harcerze\/harcerz.gif\" target=\"_blank\">http:\/\/www.spburzenin.prv.pl\/images\/strony\/harcerze\/harcerz.gif<\/a><\/p>\n<p><\/p>\n<table border=\"0\" cellspacing=\"0\" cellpadding=\"0\" height=\"120\">\n<tbody>\n<tr>\n<td width=\"10\" background=\"https:\/\/natropie.zhp.pl\/images\/aut_tab\/aut_lewa.gif\">&nbsp;<\/td>\n<td background=\"https:\/\/natropie.zhp.pl\/images\/aut_tab\/aut_sr.gif\">   <strong>phm. Wojciech Pietrzczyk<\/strong> &#8211; pilot Chor\u0105gwi Kieleckiej, dzia\u0142a w 33 Kieleckiej Harcerskiej Dru\u017cynie \u017beglarskiej &quot;Pasat&quot;. Student etnologii na Uniwersytecie Jagiello\u0144skim, cz\u0142onek Ochotniczej Stra\u017cy Po\u017carnej w Bilczy, sk\u0105d pochodzi.<\/td>\n<td width=\"10\" background=\"https:\/\/natropie.zhp.pl\/images\/aut_tab\/aut_prawa.gif\">\n<\/td>\n<\/tr>\n<\/tbody>\n<\/table>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czasem w opowie\u015bci fikcja miesza si\u0119 ze wspomnieniami, a nawet dochodzi do tego, \u017ce fikcja dominuje, a zadowolony dziadek Zygmunt przed\u0142u\u017ca burz\u0119 sprzed czterdziestu lat o kolejny tydzie\u0144 i rozgl\u0105da si\u0119 wok&oacute;\u0142 sto\u0142u, czy ju\u017c wywo\u0142a\u0142 odpowiednie wra\u017cenie, czy te\u017c mo\u017ce dorzuci\u0107 uderzenie pioruna, od kt&oacute;rego ginie s\u0105siad&#8230; Nie, dw&oacute;ch s\u0105siad&oacute;w&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":152,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[236],"tags":[],"class_list":["post-18421","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum-2"],"acf":{"attached_posts":null},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18421","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/152"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18421"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18421\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18421"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18421"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18421"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}