{"id":18604,"date":"2008-06-19T10:43:22","date_gmt":"2008-06-19T08:43:22","guid":{"rendered":"http:\/\/Gdysi\u0119szukasymbolupokojuibraterstwa,wdodatkuwr\u0119czonegoprzezsamegoBaden-Powella,fantazjapotrafiuderzy\u0107dog\u0142owy.Tam,gdziewhistoriiZ\u0142otejStrza\u0142ynatykamysi\u0119nabia\u0142eplamy,wyobra\u017aniauruchamiapok\u0142adynajbardziejniesamowitychteorii"},"modified":"2008-06-19T10:43:22","modified_gmt":"2008-06-19T08:43:22","slug":"zlota-strzala-wg-roberta-ludluma-3","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/zlota-strzala-wg-roberta-ludluma-3\/","title":{"rendered":"Z\u0142ota Strza\u0142a wg Roberta Ludluma"},"content":{"rendered":"<p> Gdy si\u0119 szuka symbolu pokoju i braterstwa, w dodatku wr\u0119czonego przez samego Baden-Powella, fantazja potrafi uderzy\u0107 do g\u0142owy. Tam, gdzie w historii Z\u0142otej Strza\u0142y natykamy si\u0119 na bia\u0142e plamy, wyobra\u017ania uruchamia pok\u0142ady najbardziej niesamowitych teorii. A takich plam jest du\u017co. Na co dzie\u0144 trzymamy si\u0119 fakt&oacute;w, sprawdzamy skrupulatnie ka\u017cd\u0105 dat\u0119 i nazwisko. Czasami jednak pozwalamy sobie na chwil\u0119 faktograficznego wariactwa. Poniewa\u017c zbli\u017caj\u0105 si\u0119 wakacje, czas odpr\u0119\u017cenia, postanowili\u015bmy przedstawi\u0107 Wam jedn\u0105 z takich wydumanych teorii, jaka mog\u0142aby si\u0119 zdarzy\u0107 Z\u0142otej Strzale, gdyby\u015bmy faktycznie byli Indian\u0105 Jonesem. <br \/><!--more--><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><strong>Fakt 1: 1929 rok. Na Trzecim \u015awiatowym Jamboree w Arrowe Park Robert Baden-Powell na znak pokoju i braterstwa wr\u0119cza Z\u0142ote Strza\u0142y narodowym delegacjom, w tym polskiej.<\/strong><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119 wej\u015b\u0107, panie Baldrick.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Stephen Baldrick niepewnie w\u015blizgn\u0105\u0142 si\u0119 przez masywne, wysokie drzwi. Wszed\u0142 do gabinetu, kt&oacute;ry, zacieniony i umeblowany na ciep\u0142\u0105, staro\u015bwieck\u0105 mod\u0142\u0119, zara\u017ca\u0142 odwiedzaj\u0105cego poczuciem spokoju i prywatno\u015bci. Tu nie da\u0142o si\u0119 rozmawia\u0107 inaczej ni\u017c p&oacute;\u0142szeptem. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Za biurkiem, nad olbrzymim portretem Jerzego V, siedzia\u0142 w\u0105saty m\u0119\u017cczyzna o zmierzwionych w\u0142osach. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119 siada\u0107 &ndash; zacz\u0105\u0142 z wyczuwalnym szkockim akcentem. Po wymianie u\u015bcisk&oacute;w d\u0142oni, gdy Baldrick usadowi\u0142 si\u0119 na przygotowanym dla\u0144 krze\u015ble po drugiej stronie biurka, gospodarz kontynuowa\u0142: &#8211; Nie mieli\u015bmy jeszcze okazji widzie\u0107 si\u0119 osobi\u015bcie. Dlatego chcia\u0142bym, \u017ceby od podstaw zreferowa\u0142 mi pan stan projektu. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Oczywi\u015bcie &ndash; Baldrick wewn\u0119trzn\u0105 stron\u0105 d\u0142oni otar\u0142 pot z czo\u0142a. &ndash; Projekt profesora Ashcrofta jest nie do wykonania przez naszych specjalist&oacute;w. Na szcz\u0119\u015bcie jednak znale\u017ali\u015bmy kogo\u015b, kogo umiej\u0119tno\u015bci pozwol\u0105 pomy\u015blnie przeku\u0107 w czyn ten \u015bmia\u0142y pomys\u0142. To Esto\u0144czyk, nazywa si\u0119 Edgar Kallas &ndash; tu Baldrick zawaha\u0142 si\u0119 na moment. &ndash; Jest tylko jeden szkopu\u0142. On nie chce si\u0119 ruszy\u0107 od siebie, nie zgadza si\u0119 na przyjazd do Anglii. Kontaktowali\u015bmy si\u0119 z najwy\u017cszym szczeblem, ale oni te\u017c nie mog\u0105 na niego wp\u0142yn\u0105\u0107. Facet jest&hellip; wielkim indywidualist\u0105. Nawet polecenie premiera jego w\u0142asnego kraju nie robi na nim wra\u017cenia. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Skoro tak, nie mamy innej mo\u017cliwo\u015bci, jak przekaza\u0107 mu to i kaza\u0107 bawi\u0107 si\u0119 na miejscu, o ile ma tam odpowiednie warunki laboratoryjne. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Spodziewa\u0142em si\u0119 takiej decyzji z pana strony &ndash; Baldrick nerwowo klasn\u0105\u0142 w d\u0142onie &ndash; wi\u0119c wraz z moim odpowiednikiem w Estonii opracowali\u015bmy ju\u017c szczeg&oacute;\u0142owy plan. Gdyby obecnie, cho\u0107by potajemnie, kto\u015b z nas wyruszy\u0142 do Estonii albo przyj\u0105\u0142 esto\u0144sk\u0105 delegacj\u0119 u nas, nieprzychylne nam si\u0142y mog\u0142yby szybko to wyw\u0105cha\u0107. Ale dos\u0142ownie za kilkana\u015bcie dni zaczyna si\u0119 pewien zlot skautowy. Gdyby Esto\u0144czycy podrzucili do tamtejszej delegacji swojego cz\u0142owieka, a my w jaki\u015b spos&oacute;b doprowadziliby\u015bmy do tego, \u017ceby projekt zosta\u0142 mu przekazany&hellip; Oczywi\u015bcie niepostrze\u017cenie, jako\u015b tak&hellip; w ukryciu. Mo\u017cna go w co\u015b w\u0142o\u017cy\u0107, nie wiem&hellip; to przecie\u017c nie jest du\u017ce.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W\u0105saty m\u0119\u017cczyzna zamy\u015bli\u0142 si\u0119 na chwil\u0119, po czym d\u017awign\u0105\u0142 si\u0119 z fotela, zapar\u0142 r\u0119kami o biurko, jakby pochylaj\u0105c nad Stephenem Baldrickiem, i powiedzia\u0142 stanowczo:<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211;&nbsp;Ma pan moje b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo, ale niech to wszystko zostanie dobrze przeprowadzone. Je\u015bli schowacie materia\u0142y&hellip; bo ja wiem, w fajce pokoju, to niech ta fajka trafi do Esto\u0144czyk&oacute;w, a nie, przyk\u0142adowo, do Kenii albo Chin. Wola\u0142bym, \u017ceby niepowo\u0142ani nie zorientowali si\u0119, \u017ce zamiast tytoniu w fajce s\u0105 \u015bci\u015ble tajne projekty, kt&oacute;re mog\u0105 uchroni\u0107 nas przed kolejn\u0105 Wielk\u0105 Wojn\u0105. Nad tym planem sztab naukowc&oacute;w pracowa\u0142 z profesorem Ashcroftem od 1918 roku, odk\u0105d uda\u0142o nam si\u0119 uprz\u0105tn\u0105\u0107 ca\u0142e to europejskie pobojowisko. Bo na kolejne nie mo\u017cemy ju\u017c sobie pozwoli\u0107. Czy to jasne?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211;&nbsp;Mhm &ndash; Baldrick tylko kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105. Wygl\u0105da\u0142, jakby mia\u0142 ochot\u0119 wtopi\u0107 si\u0119 w krzes\u0142o, na kt&oacute;rym siedzia\u0142. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211;&nbsp;W takim razie \u017cegnam pana. Oczekuj\u0119 dok\u0142adnego raportu po zako\u0144czeniu tego skautowego zlotu. I prosz\u0119 pami\u0119ta\u0107, \u017ce wisi pan g\u0142ow\u0105 za powodzenie pomys\u0142u. Do widzenia. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211;&nbsp;Do widzenia, panie premierze &ndash; pisn\u0105\u0142 tylko Stephen Baldrick i uk\u0142oniwszy si\u0119 wyszed\u0142, pospiesznie zamykaj\u0105c za sob\u0105 drzwi. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><strong>*&nbsp;*&nbsp;*<\/strong><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><strong>Fakt 2: II wojna \u015bwiatowa. Nieznany nam cz\u0142owiek, z du\u017cym prawdopodobie\u0144stwem harcerz, wywozi Strza\u0142\u0119 z Polski z powrotem do Anglii.<\/strong><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Andrzej przycupn\u0105\u0142 za podziurawionym sto\u0142em. Ostro\u017cnie przykl\u0119kn\u0105\u0142 na prawe kolano, ci\u0119\u017car cia\u0142a przechyli\u0142 w prz&oacute;d. Niemiec, kt&oacute;ry strzela\u0142 do niego kilka chwil wcze\u015bniej, znikn\u0105\u0142. Andrzej zamar\u0142, powoli obr&oacute;ci\u0142 si\u0119 za siebie, w obawie, \u017ce bandyta stoi ju\u017c za jego plecami. Nie sta\u0142. Powietrze usz\u0142o Andrzejowi z p\u0142uc z g\u0142o\u015bnym westchnieniem ulgi. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Dooko\u0142a niego wrza\u0142o. Ludzie wybiegli z wn\u0119trza cukierni i z krzykiem rzucili si\u0119 w kierunku rannych. Le\u017ca\u0142o ich dw&oacute;ch, jeden obok drugiego, tu\u017c przy stole, za kt&oacute;rym teraz ukrywa\u0142 si\u0119 Andrzej. Jak to si\u0119 mog\u0142o sta\u0107, \u017ce oficer Wermachtu wpad\u0142 w sza\u0142 zobaczywszy akurat Andrzeja? Owszem, maj\u0105 mnie za co rozstrzela\u0107, pomy\u015bla\u0142 nie bez krzty dumy, ale tego nie za\u0142atwia si\u0119 w taki spos&oacute;b. Nawet oni nie za\u0142atwiaj\u0105! Facet po prostu wyj\u0105\u0142 bro\u0144 i wystrzeli\u0142 jak szalony. Raz, drugi. Obaj m\u0119\u017cczy\u017ani na linii mi\u0119dzy napastnikiem a Andrzejem zwalili si\u0119 na ziemi\u0119 z g\u0142uchym \u0142oskotem i j\u0119kiem wyt\u0142oczonym z p\u0142uc. Tyle wystarczy\u0142o, \u017ceby Andrzej zrozumia\u0142. Zerwa\u0142 si\u0119 natychmiast i przewr&oacute;ci\u0142 stolik, przy kt&oacute;rym siedzia\u0142. W piersi mu zapulsowa\u0142o, zaszumia\u0142o w g\u0142owie. Hitlerowiec odstawiony paradnie jak na gal\u0119 nagle zacz\u0105\u0142 do mnie strzela\u0107. Na ulicy! A ja tylko siedzia\u0142em przed cukierni\u0105, przy stoliku. Jest \u015brodek dnia! Uratowa\u0142a mnie odleg\u0142o\u015b\u0107, na szcz\u0119\u015bcie facet przechodzi\u0142 przez s\u0105siednie skrzy\u017cowanie. Gdyby szed\u0142 t\u0105 ulic\u0105, mia\u0142bym ju\u017c kul\u0119 w g\u0142owie. Co z tymi dwoma? \u017byj\u0105? Oddychaj\u0105, j\u0119cz\u0105, znaczy &ndash; \u017cyj\u0105. Im ju\u017c nic nie zrobi, chybi\u0142. Ale jak, do stu diab\u0142&oacute;w, jak on m&oacute;g\u0142 w bia\u0142y dzie\u0144 zaryzykowa\u0107 tak\u0105 mordowni\u0119 po to&#8230; \u017ceby dopa\u015b\u0107 mnie?! Wynosz\u0119 si\u0119. Natychmiast!<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Zerwa\u0142 si\u0119, odpychaj\u0105c si\u0119 praw\u0105 r\u0119k\u0105 od postawionego na sztorc blatu sto\u0142u. Spi\u0105\u0142 si\u0119 do biegu, ale zamar\u0142, gdy stanowcze &quot;Halt!&quot; zmrozi\u0142o mu krew w \u017cy\u0142ach i zablokowa\u0142o stawy w kolanach. Dra\u0144 ca\u0142y czas tam by\u0142, przed sto\u0142em, powiedzia\u0142 g\u0142os Andrzeja w jego w\u0142asnej g\u0142owie. Jak on to zrobi\u0142? <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Krzyki ucich\u0142y tak nagle, jak wybuch\u0142y. Ludzie rozst\u0105pili si\u0119, ukryli w cukierni, znikli za w\u0119g\u0142em. Andrzej by\u0142 teraz sam. Odwr&oacute;ci\u0142 si\u0119. Niemiec sta\u0142 przed nim, bez zgubionego gdzie\u015b nakrycia g\u0142owy, jasne w\u0142osy z wydatn\u0105 grzywk\u0105 rozwiewa\u0142y mu si\u0119 na marcowym wietrze. Uni&oacute;s\u0142 bro\u0144, nabieg\u0142y krwi\u0105 wzrok skierowa\u0142 dok\u0142adnie mi\u0119dzy oczy Andrzeja. Tym razem ju\u017c nie chybi.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Dlaczego od razu nie strzeli\u0142? Dlaczego nie wpakowa\u0142 mu kuli w plecy albo w potylic\u0119? Czemu czeka\u0142, a\u017c Andrzej si\u0119 odwr&oacute;ci? Chcia\u0142 informacji, to jasne&#8230; Tylko co ja mu mog\u0119 powiedzie\u0107? Czego on chce? Pytania przemyka\u0142y rozp\u0119dzone po g\u0142owie Andrzeja, jak stru\u017cki potu po jego plecach. \u017badne pytanie nie pad\u0142o jednak z ust niemieckiego oficera. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Hukn\u0105\u0142 wystrza\u0142 z rewolweru. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Blokada staw&oacute;w kolanowych pu\u015bci\u0142a, Andrzej mi\u0119kko<br \/>\n opad\u0142 na kolana. Opad\u0142, \u017ceby us\u0142ysze\u0107 w swojej g\u0142owie tylko jedn\u0105 my\u015bl, wypowiadan\u0105 zn&oacute;w w\u0142asnym g\u0142osem, ale tym razem wzbieraj\u0105cym ulg\u0105. \u017byj\u0119. B\u0119d\u0119 \u017cy\u0142.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przez zamglone oczy zobaczy\u0142, jak cia\u0142o oficera bezw\u0142adnie opada na ziemi\u0119, za barykad\u0119 oddzielaj\u0105cego ich okr\u0105g\u0142ego kawiarnianego stolika.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Stoj\u0105cy kilka krok&oacute;w dalej m\u0142ody m\u0119\u017cczyzna w wytartej sk&oacute;rzanej kurtce schowa\u0142 za pazuch\u0119 rewolwer. Rozejrza\u0142 si\u0119 konspiracyjnie dooko\u0142a, po czym pospiesznie sykn\u0105\u0142 do Andrzeja:<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Uciekaj do mieszkania. Do swojego mieszkania!<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Do mieszkania? &#8211; Andrzej, wci\u0105\u017c p&oacute;\u0142przytomny, d\u017awign\u0105\u0142 si\u0119 na nogi. Omi&oacute;t\u0142 wzrokiem martwego Niemca. Rana postrza\u0142owa zia\u0142a z jego plec&oacute;w, na kt&oacute;re obr&oacute;ci\u0142 si\u0119 upadaj\u0105c. &#8211; Ale jak do mieszkania?! Tam pewnie lada moment b\u0119dzie kipisz.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; No w\u0142a\u015bnie! &#8211; uzbrojony m\u0119\u017cczyzna ponagla\u0142 go nawet samym niecierpliwym spojrzeniem. &#8211; Musisz zd\u0105\u017cy\u0107 przed nimi. Musisz j\u0105 zabra\u0107 i wywie\u017a\u0107, natychmiast!<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Co zabra\u0107? Dok\u0105d wywie\u017a\u0107?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Strza\u0142\u0119, oczywi\u015bcie! M&oacute;j Bo\u017ce, ty pewnie nawet nie wiesz, co w niej jest&#8230; Nie zadawaj pyta\u0144. Biegnij! Masz, trzymaj to &#8211; poda\u0142 Andrzejowi rewolwer. &#8211; Mo\u017ce ci si\u0119 lada moment przyda\u0107. Ale potem wyrzu\u0107 go jak najszybciej, niech ci\u0119 po nim nie rozpoznaj\u0105. Strza\u0142a musi opu\u015bci\u0107 Warszaw\u0119. A najlepiej w og&oacute;le jakikolwiek teren, kt&oacute;ry kontroluj\u0105 Szwaby. Nie patrz tak, nie ma czasu. No ju\u017c, wyno\u015b si\u0119!<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Andrzej, nie rozumiej\u0105c ani s\u0142owa z potoku zda\u0144, jakim zosta\u0142 zbombardowany, z cudzym, jeszcze ciep\u0142ym rewolwerem w d\u0142oni, ruszy\u0142 przed siebie. Zanim si\u0119 obejrza\u0142, m\u0119\u017cczyzny w wytartej kurtce ju\u017c nie by\u0142o. Nie zd\u0105\u017cy\u0142 mu podzi\u0119kowa\u0107 za uratowanie \u017cycia. <br \/>&nbsp;<br \/>Dopiero na d\u0142ugo p&oacute;\u017aniej, na szerokiej ulicy w angielskim Dover, nerwowo zerkaj\u0105c na sk&oacute;rzan\u0105 torb\u0119, w kt&oacute;rej trzyma\u0142 Z\u0142ot\u0105 Strza\u0142\u0119, Andrzej przypomnia\u0142 sobie jeden szczeg&oacute;\u0142. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>M\u0119\u017cczyzna m&oacute;wi\u0142 do niego wtedy z wyra\u017anym, cho\u0107 niezidentyfikowanym, obcym akcentem. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><strong>*&nbsp;*&nbsp;*<\/strong><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><strong>Fakt 3: 1989 rok. Alan Strong w Dworku Shalbourne odnajduje Z\u0142ot\u0105 Strza\u0142\u0119, zakurzon\u0105 i zapomnian\u0105.<br \/><\/strong>&nbsp;<\/p>\n<p>Emmerson przybli\u017cy\u0142 haczykowaty nos do parapetu. Kurz, kt&oacute;ry pokrywa\u0142 le\u017c\u0105ce na nim plakietki zbiera\u0142 si\u0119 na oko kilka, je\u015bli nie kilkana\u015bcie lat. Najwyra\u017aniej nikt tu przez ten czas nie przebywa\u0142. Emmerson poprawi\u0142 czarny kapelusz i zd\u0142awi\u0142 cisn\u0105ce mu si\u0119 na usta przekle\u0144stwo. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Ju\u017c trzeci\u0105 godzin\u0119 on i tr&oacute;jka innych m\u0119\u017cczyzn inwentaryzowali zawarto\u015b\u0107 Dworku Shalbourne. Wszystko, co si\u0119 tu znajdowa\u0142o, stanowi\u0142o sched\u0119 po Marguerite de Beaumont &ndash; wieloletniej dru\u017cynowej tutejszych skaut&oacute;w i opiekunce Dworku. Graham Coombe przyjecha\u0142 tu jako reprezentant G\u0142&oacute;wnej Kwatery Skautowej. W drzwiach przywitali go Pip Pocock, spadkobierca skautmistrzyni, oraz zaproszony przeze\u0144 starszy m\u0119\u017cczyzna, Alan Strong. Ten wieloletni cz\u0142onek dru\u017cyny z Shalbourne, wychowanek Marguerite de Beaumont, m&oacute;g\u0142 znacz\u0105co pom&oacute;c w przeszukiwaniu Dworku, zaznajomiony z wieloma jego zakamarkami, zw\u0142aszcza na poddaszu. Ostatni z obecnych, Emmerson w\u0142a\u015bnie,&nbsp; pojawi\u0142 si\u0119 nie wiadomo sk\u0105d. Nosi\u0142 si\u0119 bardzo oficjalnie, garnitur mia\u0142 czarny jak skrzyd\u0142o kruka. Jego niedu\u017ce, przymru\u017cone oczy, kt&oacute;rych kolor nie spos&oacute;b by\u0142o odgadn\u0105\u0107, taksowa\u0142y wszystkich dooko\u0142a spod ronda kapelusza, r&oacute;wnie\u017c czarnego. Przedstawi\u0142 si\u0119 jako przedstawiciel sp&oacute;\u0142ki, w kt&oacute;rej Marguerite ulokowa\u0142a cz\u0119\u015b\u0107 swojego maj\u0105tku. Machn\u0105\u0142 przed nosem zgromadzonych g\u0119sto zadrukowanymi papierami. Wi\u0119cej nie powiedzia\u0142, tylko zacz\u0105\u0142 rozgl\u0105da\u0107 si\u0119 po Dworku. Coombe obawia\u0142 si\u0119, \u017ce firma Emmersona b\u0119dzie chcia\u0142a majstrowa\u0107 przy hipotece i po\u0142o\u017cy\u0107 \u0142ap\u0119 na nieruchomo\u015bci, ale postanowi\u0142 poczeka\u0107 na rozw&oacute;j wydarze\u0144. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po owych trzech godzinach inwentaryzacji, kt&oacute;re Coombe i Pocock strawili z zeszytami i o\u0142&oacute;wkami w r\u0119kach, Alan Strong niespodziewanie og\u0142osi\u0142, \u017ce opuszcza zgromadzonych. Wym&oacute;wi\u0142 si\u0119 kiepskim stanem zdrowia i problemami z oddychaniem suchym od kurzu powietrzem i pospiesznie okry\u0142 si\u0119 wytartym p\u0142aszczem. Na koniec sk\u0142oni\u0142 si\u0119 jeszcze raz, co Pocock i Coombe kurtuazyjnie odwzajemnili. Emmerson za\u015b nie po\u017cegna\u0142 si\u0119 z nim, bo znikn\u0105\u0142 gdzie\u015b w g\u0142\u0119bi Dworku. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Alan przeszed\u0142 za budynek, gdzie zaparkowa\u0142 samoch&oacute;d. Wyci\u0105ga\u0142 w\u0142a\u015bnie kluczyki, kiedy us\u0142ysza\u0142 za sob\u0105 ciche klikni\u0119cie. Emmerson stan\u0105\u0142 za jego plecami, praw\u0105 d\u0142o\u0144 ukry\u0142 w mankiecie czarnej marynarki. Cho\u0107 nie by\u0142o tego wida\u0107, Alan nie mia\u0142 w\u0105tpliwo\u015bci, co napastnik \u015bciska\u0142 w r\u0119ce. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Wiem, \u017ce masz Strza\u0142\u0119 &ndash; wypali\u0142 Emmerson prosto z mostu. Takiej bezpo\u015brednio\u015bci Alan si\u0119 po nim nie spodziewa\u0142. &ndash; Trzymasz j\u0105 pod p\u0142aszczem i zamierzasz wy\u015blizgn\u0105\u0107 si\u0119 z ni\u0105 st\u0105d jak szczur. Bo wiesz, jakie plany skrywa. Je\u015bli nawet nie maj\u0105 dzi\u015b one znaczenia militarnego, to ich warto\u015b\u0107 historyczna jest nie do przecenienia.&nbsp; <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Zdziwi\u0142by\u015b si\u0119 &ndash; westchn\u0105\u0142 Alan &ndash; jakie mog\u0105 mie\u0107 znaczenie militarne. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; To dlaczego je oddajesz? Przecie\u017c gdyby\u015b chcia\u0142 zwr&oacute;ci\u0107 je na Downing Street, za\u0142atwi\u0142by\u015b to inaczej. Zg\u0142osi\u0142by\u015b si\u0119 bezpo\u015brednio do ludzi premiera, poda\u0142 odpowiednie namiary, a oni za\u0142atwiliby reszt\u0119. Ale ty&hellip; ty chcesz j\u0105 gdzie\u015b zabra\u0107. &ndash; Post\u0105pi\u0142 o krok do przodu, z ukrytym w r\u0119kawie pistoletem wymierzonym w kolano Alana. &ndash; My\u015blisz, \u017ce Marguerite de Beaumont by tego chcia\u0142a? Przecie\u017c ona przyj\u0119\u0142a Strza\u0142\u0119 od Polak&oacute;w w dobrej wierze. My\u015bla\u0142a, \u017ce to tylko symboliczny kawa\u0142ek drewna przekazany przez Baden-Powella jako pami\u0105tka. Dlatego najpierw prezentowa\u0142a j\u0105 w Shalbourne na wystawie, w gablotce. Gdy zorientowa\u0142a si\u0119, co jest w \u015brodku, oblecia\u0142 j\u0105 strach. Ukry\u0142a Strza\u0142\u0119 gdzie\u015b g\u0142\u0119boko. Chcia\u0142a, \u017ceby to wszystko nie ujrza\u0142o \u015bwiat\u0142a dziennego. Co takiego strasznego jest w tych planach, h\u0119? Co j\u0105 tak wystraszy\u0142o?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Nic nie wiesz o Marguerite i jej motywach &ndash; rzuci\u0142 Alana pogardliwie, wyra\u017anie nie trac\u0105c rezonu.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Doprawdy? A co, pracowa\u0142a dla kogo\u015b? Wiedzia\u0142a wi\u0119cej, ni\u017c s\u0105dz\u0119? Chcia\u0142a ukry\u0107 Strza\u0142\u0119 przed kim\u015b?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Wypchaj si\u0119 &ndash; warkn\u0105\u0142 Alan, w odpowiedzi na pytaj\u0105cy wzrok Emmersona. &ndash; Nic ci nie powiem. I nie mo\u017cesz do mnie strzeli\u0107, dobrze o tym wiesz. Gniew zbyt wielu porz\u0105dnych ludzi \u015bci\u0105gn\u0105\u0142by\u015b sobie na g\u0142ow\u0119 za taki post\u0119pek. Ale jedno mog\u0119 ci powiedzie\u0107. Uwa\u017cam, \u017ce je\u015bli taka Strza\u0142a zupe\u0142nym zrz\u0105dzeniem losu trafi\u0142a do kogo\u015b jako symbol pokoju i braterstwa, to ten fakt co\u015b znaczy. Niezale\u017cnie od tego, co kryje w \u015brodku, a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie zw\u0142aszcza z tego powodu. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Ty naprawd\u0119 wierzysz, \u017ce jak zwr&oacute;cisz Polaczkom Strza\u0142\u0119, to zrobi\u0105 z niej dobry u\u017cytek?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Nie mam poj\u0119cia. Ale czuj\u0119, \u017ce taki mam obowi\u0105zek. Niezale\u017cnie od tego, jak bardzo irracjonalne ci si\u0119 to wydaje. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; I nie czujesz si\u0119 zdrajc\u0105 Anglii? &ndash; w g\u0142osie Emmersona co\u015b niemal zgrzytn\u0119\u0142o, jak widelec przesuwany z piskiem po talerzu. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Przeciwnie, ale ty nie b\u0119dziesz w stanie tego zrozumie\u0107. Wi\u0119c lepiej wracaj ju\u017c do swoich moskiewskich zleceniodawc&oacute;w, bo tu nie masz czego szuka\u0107. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po tych s\u0142owach Alan Strong, ze Z\u0142ot\u0105 Strza\u0142\u0105 za pazuch\u0105 p\u0142aszcza, po prostu odwr&oacute;ci\u0142 si\u0119, otworzy\u0142 samoch&oacute;d \u015bciskanymi w d\u0142oni kluczykami&hellip; i odjecha\u0142. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><strong\n>*&nbsp;*&nbsp;*<\/strong><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Halo?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; To ja. Zlokalizowali\u015bmy Strza\u0142\u0119&hellip;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Doskonale!<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; &hellip;ale niestety wymkn\u0119\u0142a nam si\u0119 z r\u0105k. Teoretycznie do 2005 roku by\u0142a jeszcze w G\u0142&oacute;wnej Kwaterze ZHP, w Warszawie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Wi\u0119c jednak w Polsce. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Owszem. Ale potem po prostu j\u0105 wci\u0119\u0142o. Anglicy i Rosjanie jakby o niej zapomnieli. Ale ani jedni, ani drudzy jej nie maj\u0105, to by by\u0142o po nich wida\u0107. Nie, oni ci\u0105gle przymierzaj\u0105 si\u0119 do w\u0119szenia. Tylko chyba skupili si\u0119 nie tam, gdzie trzeba. Przypuszczam, \u017ce dzia\u0142aj\u0105 teraz swoimi kana\u0142ami na Bliskim Wschodzie. Ja natomiast s\u0105dz\u0119&hellip;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; &hellip;\u017ce Strza\u0142a ci\u0105gle jest gdzie\u015b w Polsce?! <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Ot&oacute;\u017c to. Tylko dziwi mnie, \u017ce nikt na to nie wpad\u0142. Nawet Esto\u0144czycy chyba ju\u017c sobie odpu\u015bcili pogo\u0144 za utraconym honorem. Nie ma absolutnie \u017cadnych \u015blad&oacute;w dzia\u0142alno\u015bci jakiegokolwiek wywiadu na terenie Polski w przeci\u0105gu ostatnich dwunastu miesi\u0119cy. W tej sprawie, oczywi\u015bcie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Nic nie szkodzi. Szukajcie w Polsce, ja spr&oacute;buj\u0119 swoimi doj\u015bciami wybada\u0107, na czym skupili si\u0119 Amerykanie. Podejrzewam, \u017ce ich ostre s\u0142owa kierowane w stron\u0119 Korei P&oacute;\u0142nocnej i Iranu maj\u0105 z tym co\u015b wsp&oacute;lnego.&nbsp; <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Jest jeszcze jedno, co dotyczy &bdquo;polskiego \u015bladu&rdquo;, a co powinien pan wiedzie\u0107. Podobno ostatnio zawi\u0105za\u0142a si\u0119 jaka\u015b dziwna grupa. Kilkoro m\u0142odych ludzi, harcerze, ideowo zwi\u0105zani z tym &bdquo;symbolicznym&rdquo; aspektem Z\u0142otej Strza\u0142y&hellip;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Harcerze? To ju\u017c tak m\u0142odych szkol\u0105 na agent&oacute;w? <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Nie wiemy, czy dla kogo\u015b pracuj\u0105. Na razie ustalili\u015bmy na pewno, \u017ce nie dla Mossadu. Tak czy owak, b\u0119dziemy trzyma\u0107 ich na oku. Najdziwniejsze, \u017ce raczej nie kryj\u0105 si\u0119 ze swoimi zamiarami. Pisz\u0105 do gazet, prosz\u0105 o wsparcie. Czy\u017cby nie wiedzieli?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Na pewno wiedz\u0105. Po prostu stosuj\u0105 marne przykrywki. Pewnie jednak pracuj\u0105 dla Amerykan&oacute;w&hellip;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; To si\u0119 oka\u017ce. Skontaktuj\u0119 si\u0119 niezw\u0142ocznie z nasz\u0105 ambasad\u0105 przy Bonifraterskiej w Warszawie. Ju\u017c oni tam b\u0119d\u0105 mieli oko na tych harcerzy. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Dobrze, pilnujcie ich. Zw\u0142aszcza je\u015bli wiedz\u0105, co jest wewn\u0105trz Strza\u0142y. To, do kogo trafi\u0105 te projekty, mo\u017ce wp\u0142yn\u0105\u0107 nie tylko na \u017cycie tych harcerzy i nie tylko na nasze. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; To oczywiste. Odezw\u0119 si\u0119 ponownie w przeci\u0105gu tygodnia. Mam nadziej\u0119, \u017ce z pozytywnymi wiadomo\u015bciami. <\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&#8211; Ja r&oacute;wnie\u017c. Powodzenia.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Grafika: <a href=\"http:\/\/storms.typepad.com\/photos\/uncategorized\/spies.jpg\" target=\"_blank\">http:\/\/storms.typepad.com\/photos\/uncategorized\/spies.jpg<\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<table border=\"0\" cellspacing=\"0\" cellpadding=\"0\" height=\"120\">\n<tbody>\n<tr>\n<td background=\"https:\/\/natropie.zhp.pl\/images\/aut_tab\/aut_sr.gif\">   <strong>Piotr Mostowski<\/strong> &ndash; przyboczny w 126 WDH &bdquo;Aurinko Vene&rdquo; w hufcu Warszawa \u017boliborz, pe\u0142ni\u0105cy obowi\u0105zki koordynatora projektu Z\u0142ota Strza\u0142a.<\/td>\n<\/tr>\n<\/tbody>\n<\/table>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Gdy si\u0119 szuka symbolu pokoju i braterstwa, w dodatku wr\u0119czonego przez samego Baden-Powella, fantazja potrafi uderzy\u0107 do g\u0142owy. Tam, gdzie w historii Z\u0142otej Strza\u0142y natykamy si\u0119 na bia\u0142e plamy, wyobra\u017ania uruchamia pok\u0142ady najbardziej niesamowitych teorii. A takich plam jest du\u017co. Na co dzie\u0144 trzymamy si\u0119 fakt&oacute;w, sprawdzamy skrupulatnie ka\u017cd\u0105 dat\u0119 i nazwisko. Czasami jednak pozwalamy [&#8230;]<\/p>\n","protected":false},"author":152,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[236],"tags":[],"class_list":["post-18604","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum-2"],"acf":{"attached_posts":null},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18604","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/152"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18604"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18604\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18604"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18604"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18604"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}