{"id":18782,"date":"2008-12-15T17:26:39","date_gmt":"2008-12-15T15:26:39","guid":{"rendered":"http:\/\/Uporawszysi\u0119zWis\u0142\u0105(itoju\u017cwpoprzednimodcinku!),wp\u0142ywamynanowewody&ndash;czekaj\u0105tamNarew,Kurpie,niespodziewaneawarieikolejnetysi\u0105czakr\u0119t&oacute;wPisy,anakoniecupragnioneMazury...&nbsp;&nbsp;"},"modified":"2015-07-26T13:12:19","modified_gmt":"2015-07-26T11:12:19","slug":"mielac-mielizny-ii-3","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/mielac-mielizny-ii-3\/","title":{"rendered":"Miel\u0105c mielizny II"},"content":{"rendered":"<p><strong>Uporawszy si\u0119 z Wis\u0142\u0105 (i to ju\u017c w poprzednim odcinku!), wp\u0142ywamy na nowe wody \u2013 czekaj\u0105 tam Narew, Kurpie, niespodziewane awarie i kolejne tysi\u0105c zakr\u0119t\u00f3w Pisy, a na koniec upragnione Mazury&#8230;<\/strong><\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 \u00f3smy, 05.07.2008. &#8211; Sobota<\/strong><\/h3>\n<p>Naturalnie z rana by\u0142a pobudka, og\u0142oszona dono\u015bnym g\u0142osem naszego drogiego druha obo\u017anego. Us\u0142yszawszy gromkie \u201epobudka, podbudka, pobudka, wstaaa\u0107!\u201d, wykonali\u015bmy polecenie, chocia\u017c ci\u0119\u017cko by\u0142o od tak sobie wsta\u0107, gdy \u015bni\u0142y si\u0119 nam jeszcze strumienie o\u017cywczej wody zbawczego prysznica druhny Moniki. Lecz pobudka to pobudka i nie ma tutaj co narzeka\u0107! Ju\u017c po chwili st\u0119kali\u015bmy przy sk\u0142onach z pog\u0142\u0119bieniem i kr\u0119ceniu biodrami. Gdy ju\u017c nawet najwi\u0119ksi kr\u0119tacze mieli tego do\u015b\u0107, zjedli\u015bmy mlekiem, acz nie miodem p\u0142yn\u0105ce \u015bniadanie. Po \u201ewszystkim co nasze\u2026\u201d i \u201erozkazie L.7\u201d cze\u015b\u0107 rozpocz\u0119\u0142a regularne porz\u0105dki na \u0142\u00f3dkach lub robienie porz\u0105dku z w\u0142asnym organizmem (mam na my\u015bli uzupe\u0142nienie zapas\u00f3w snu). Co do zapas\u00f3w jedzenia, to zaj\u0119\u0142a si\u0119 tym druga grupa. Po bardzo pobie\u017cnym (ale tylko z powodu deszczu) obejrzeniu starego miasta, nie\u015bli\u015bmy zrobione w centrum handlowym Arkadia zakupy (oczywi\u015bcie tym razem &#8211; poc\u0105c si\u0119 w pe\u0142nym s\u0142o\u0144cu&#8230; Jak warszawiacy mog\u0105 tak \u017cy\u0107?!) Bardzo chcieli\u015bmy znale\u017a\u0107 si\u0119 na wodzie \u2013 bo tam przynajmniej znali\u015bmy granice w\u0142asnego pecha. Pod dow\u00f3dztwem znaj\u0105cego Warszaw\u0119 obo\u017anego, korzystaj\u0105c z cudnego metra, tramwaj\u00f3w i autobus\u00f3w dotarli\u015bmy wreszcie do \u0142\u00f3dek, za\u0142adowali\u015bmy prowiant i po kilku zupe\u0142nie dla potomno\u015bci nieistotnych perypetiach zwi\u0105zanych z odej\u015bciem, kt\u00f3rych tu nie b\u0119dziemy opisywa\u0107, bo w ko\u0144cu oby\u0142o si\u0119 bez strat, po\u017ceglowali\u015bmy w stron\u0119 Kana\u0142u \u017bera\u0144skiego.<\/p>\n<p>Po emocjach zwi\u0105zanych z \u015bluzowaniem (a by\u0142o ich co nie miara \u2013 mam nadzieje czytelniku ze wiesz co to takiego \u015bluza, a je\u015bli wiesz to wiedz i to ze tamta to by\u0142a \u015aluza \u015aluz!) p\u0142yn\u0119li\u015bmy ju\u017c spokojnie, nawet sennie \u2013 ci, kt\u00f3rzy mogli, schowali si\u0119 pod pok\u0142ad i przedrzemali ca\u0142e 17km a\u017c do Zegrza. Zegrze, ach Zegrze, ile Cie trzeba ceni\u0107\u2026 wreszcie w miar\u0119 normalne jezioro, po raz pierwszy od tylu dni normalne \u017cagl\u00f3wki, normalni \u017ceglarze sobotniego weekendu pozdrawiaj\u0105cy nas ze swoich, jak to si\u0119 tutaj m\u00f3wi \u201e\u0142ajb\u201d. I wiatr \u2013 4 w skali Beauforta \u2013 kt\u00f3ry pozwoli\u0142 nam pogodnie przep\u0142yn\u0105\u0107 ca\u0142y zalew, bawi\u0105c si\u0119 przy tym wy\u015bmienicie. Bardzo p\u00f3\u017anym popo\u0142udniem, przechodz\u0105cym w wiecz\u00f3r, byli\u015bmy na Bugo-Narwi, w zatoce tak ma\u0142ej \u017ce mie\u015bcili\u015bmy si\u0119 tam tylko my.<\/p>\n<p>Pozosta\u0142o tylko zje\u015b\u0107 nieco chi\u0144skich zupek, za\u015bpiewa\u0107 kilka piosenek \u2013 a by\u0142 to kominek piosenki nieznanej, to jest \u015bpiewali\u015bmy tylko te piosenki z kt\u00f3rych znali\u015bmy tylko refreny albo pocz\u0105tki zwrotek\u2026 zabawy z tym by\u0142a jak to si\u0119 m\u00f3wi &#8211; ca\u0142a kupa. \u015apiewom, ta\u0144com i swawolom po\u0142o\u017cy\u0142 kres kr\u0105g, zawi\u0105zawszy kt\u00f3ry zako\u0144czyli\u015bmy kolejny dzie\u0144.<\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 dziewi\u0105ty. 06.07.2008. \u2013 Niedziela<\/strong><\/h3>\n<blockquote><p>Filip i Wojtek wracaj\u0105c z pe\u0142nymi kanistrami mamrotali pod nosem s\u0142owa nieprzyzwoite i zaraz zaj\u0119li si\u0119 myciem n\u00f3g i sanda\u0142\u00f3w.<\/p><\/blockquote>\n<p>Szeroka, dostojna, chocia\u017c miejscami p\u0142ytka Wis\u0142a pozosta\u0142a wspomnieniem \u2013 teraz przed dziobem zupe\u0142nie inna rzeka &#8211; Narew&#8230;<\/p>\n<p>Po \u015bniadaniu chyba po raz pierwszy umyli\u015bmy naczynia (i siebie) w rzece, a i \u0142\u00f3dki zosta\u0142y umyte z tego, co zebra\u0142y ze sob\u0105 w Wi\u015ble. Dzie\u0144 zapowiada\u0142 si\u0119 pozytywnie &#8211; od rana wia\u0142o w g\u00f3r\u0119 rzeki, co dawa\u0142o nam szanse na pokonanie nurtu na \u017caglach. Niestety, ko\u0142o po\u0142udnia wiatr ca\u0142kiem zgas\u0142 i przymuszeni sytuacj\u0105 przerzucili\u015bmy si\u0119 na nap\u0119d silnikowy\u2026 Kolejne godziny up\u0142ywa\u0142y przy miarowym \u201ewrrrrrrrrrrrrrrr&#8230;.\u201d maszyny<\/p>\n<p>W Pu\u0142t\u0142usku zatrzymali\u015bmy si\u0119 przy \u201eopuszczonej przystani, sk\u0105d najbli\u017cej do stacji benzynowej\u201d \u2013 jak poda\u0142 do druh komendant. Wszystko by si\u0119 zgadza\u0142o, lecz przysta\u0144 okaza\u0142a si\u0119 monitorowanym, nowo wybudowanym domkiem, ale w\u0142a\u015bciciele na szcz\u0119\u015bcie nie mieli nic przeciwko naszej obecno\u015bci&#8230; Do stacji by\u0142o faktycznie blisko, lecz&#8230; Filip i Wojtek wracaj\u0105c z pe\u0142nymi kanistrami mamrotali pod nosem s\u0142owa nieprzyzwoite i zaraz zaj\u0119li si\u0119 myciem n\u00f3g i sanda\u0142\u00f3w&#8230; Czemu? \u201eId\u017a sobie sam, nie da si\u0119 nie wdepn\u0105\u0107!\u201d Dh Mateusz zaj\u0105\u0142 si\u0119 zak\u0142adaniem wykonanego przez siebie pantografu na Testa, a Filip chc\u0105c \u2013 nie \u2013 chc\u0105c (bardziej nie \u2013 chc\u0105c) musia\u0142 wdepn\u0105\u0107 jeszcze kilka razy tam i z powrotem, kupuj\u0105c klucze, kt\u00f3re Mateuszowi wpada\u0142y raz po raz do wody przy przykr\u0119caniu.<\/p>\n<p>W Pu\u0142t\u0142usku druh komendant zarz\u0105dzi\u0142 jeszcze jeden post\u00f3j w celach z racji niedzieli duchowych, a po chwili zwiedzania \u201eWenecji P\u00f3\u0142nocy\u201d i kupienia tego wraz z owym udali\u015bmy si\u0119 dalej, szukaj\u0105c noclegu. Po obowi\u0105zkowym myciu zarz\u0105dzonym przez&#8230; druha komendanta (zaskoczy\u0142 chyba sam siebie) i kolacji, rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 kominek z piosenka narwia\u0144sk\u0105. Jak si\u0119 okaza\u0142o, znali\u015bmy takich ca\u0142kiem sporo! Pie\u015bni\u0105 wieczoru sta\u0142a si\u0119 stara ballada flisak\u00f3w narwia\u0144skich \u201epojecha\u0142em na Tahiti\u2026na na naj, na na naj..\u201d. Rozbrzmiewali\u015bmy do p\u00f3\u017anego wieczora.<\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 dziesi\u0105ty, 07.07.2008. \u2013 Poniedzia\u0142ek<\/strong><\/h3>\n<blockquote><p>Nale\u017ca\u0142oby tu zaznaczy\u0107, i\u017c nocy tej nie stawiali\u015bmy wart. No, bo c\u00f3\u017c z\u0142ego mog\u0142o nas spotka\u0107 w prywatnym ogr\u00f3dku, dobrej kurpiowskiej rodziny?<\/p><\/blockquote>\n<p>Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, dzie\u0144 rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 pobudk\u0105. Zaprawa poranna poprowadzona przez druha obo\u017anego na dw\u00f3ch metrach kwadratowych pla\u017cy okaza\u0142a si\u0119 niezwykle wyczerpuj\u0105ca. Na \u015bniadanie nareszcie i ku uldze wszystkich by\u0142y&#8230; p\u0142atki. Czekoladowe i kukurydziane; do wyboru i koloru. Ob\u00f3z \u017cy\u0142 jeszcze wspomnieniami poprzedniego wieczoru, wiec poranny posi\u0142ek up\u0142yn\u0105\u0142 w bardzo weso\u0142ej atmosferze \u2013 nananaj nananaj. Potem wyp\u0142yn\u0119li\u015bmy, i tak p\u0142yn\u0119li\u015bmy, p\u0142yn\u0119li\u015bmy, ws\u0142uchani w turkot silnika a tu nagle\u2026 katastrofa! Silnik na te\u015bcie umilk\u0142. Zapad\u0142a niezr\u0119czna i pora\u017caj\u0105ca za\u0142og\u0119 cisza. Nawet rzeka zacz\u0119\u0142a p\u0142yn\u0105\u0107 pod pr\u0105d. Na szcz\u0119\u015bcie z silnikiem nic si\u0119 nie sta\u0142o \u2013 zniszczeniu uleg\u0142y tylko jakie\u015b gumy na czym\u015b, czego nazwa przypomina Pentagon (chodzi prawdopodobnie o mocowanie pantografu \u2013 przyp. red.). Po dramatycznej o brzemiennej w skutkach przerwie \u2013 Halny zacz\u0105\u0142 ci\u0105gn\u0105c testa \u2013 ruszyli\u015bmy w dalsz\u0105 drog\u0119. Droga ta okaza\u0142a si\u0119 niezwykle emocjonuj\u0105ca, a\u017c dwa razy postawili\u015bmy foka \u2013 bez zrzucania, kt\u00f3ry, cytuj\u0105c druha komendanta, \u201ewydymaj\u0105c si\u0119\u201d przyspieszy\u0142 nasz bieg. Tak mkn\u0105c wzd\u0142u\u017c r\u00f3\u017cnokolorowych tyczek wystaj\u0105cych tu i tam z wody dotarli\u015bmy do smutnego miasta R\u00f3\u017can. O tym, \u017ce jest smutne dowiedzieli\u015bmy si\u0119 p\u00f3\u017aniej od druhny Nataszy.<\/p>\n<p>Z sekretnego pami\u0119tniczka druhny Nataszy:<\/p>\n<p><em>..Dotarli\u015bmy do R\u00f3\u017canu\u2026 \u201eR\u00f3\u017can\u2026R\u00f3\u017can, cichy R\u00f3\u017can troch\u0119 bzu, troch\u0119 r\u00f3\u017c rzeka jest niedu\u017ca miasteczko na wzg\u00f3rzach stary bruk dobry bruk\u2026<\/em> taaak. Wieczorem, kiedy byli\u015bmy ju\u017c w komplecie, postanowili\u015bmy poszuka\u0107 odpowiedniego miejsca na nocleg. Co prawda nie by\u0142 to jeszcze wiecz\u00f3r, ale trzeba by\u0142o uzupe\u0142ni\u0107 zapasy benzyny. Brzegi rzeki by\u0142y niedost\u0119pne, zakrzaczone, pos\u0119pne, tajemnicze, szczerze m\u00f3wi\u0105c dr\u017celi\u015bmy z obawy przed dzikimi narewskimi tubylcami czaj\u0105cymi si\u0119 gdzie\u015b w cieniu\u2026 Stawa\u0142o si\u0119 coraz ciemniej i mroczniej, dziwne, budz\u0105ce groz\u0119 odg\u0142osy dobiega\u0142y zewsz\u0105d&#8230;\u201d<\/p>\n<p>Ale zanim to wszystko si\u0119 wydarzy\u0142o, przed samym mostem w trakcie dolewania paliwa dosz\u0142o do przelania baku i silnik nie wiedzie\u0107 czemu odm\u00f3wi\u0142 dalszego palenia. W mi\u0119dzyczasie pr\u0105d rzeki zepchn\u0105\u0142 nas do \u201eZ Powrotem\u201d sk\u0105d wyruszyli\u015bmy&#8230; Lecz my si\u0119 nie przejmujemy takimi drobiazgami i po bli\u017cej nieokre\u015blonym czasie, zgodnie z planem odebrali\u015bmy druhne Magde, i Natasz\u0119 pod mostem w R\u00f3\u017canie. Znaczy my stali\u015bmy pod mostem, a one skaka\u0142y na \u0142\u00f3dki. Oby\u0142o si\u0119 bez wi\u0119kszych strat&#8230; Ruszyli\u015bmy dalej i po 30 sekundach znale\u017ali\u015bmy ma\u0142\u0105 zatoczk\u0119. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce jest ona w\u0142asno\u015bci\u0105 zamieszkuj\u0105cej niedaleko rodziny. Rodzina!? To jednak nie dzicy tubylcy\u2026 rozczarowali\u015bmy si\u0119. Na nasze szcz\u0119\u015bcie gospodyni, kt\u00f3r\u0105 zastali\u015bmy w domu by\u0142a tak mi\u0142a, \u017ce zgodzi\u0142a si\u0119 aby\u015bmy na t\u0105 noc zostali w ich ogr\u00f3dku. Tak te\u017c si\u0119 sta\u0142o.<\/p>\n<p>Na podmok\u0142ym terenie, co chwile trac\u0105c buty w b\u0142ocie przyrz\u0105dzili\u015bmy sobie wspania\u0142y obiadek (chi\u0144szczyzna! Tego wieczoru nawet ta rodem z Radomia smakowa\u0142a nam wy\u015bmienicie!) a nast\u0119pnie po\u017carli\u015bmy chrupki, kt\u00f3re zosta\u0142y przywiezione przez Magd\u0119 i Natasz\u0119. Nale\u017ca\u0142oby tu zaznaczy\u0107, i\u017c nocy tej nie stawiali\u015bmy wart. No, bo c\u00f3\u017c z\u0142ego mog\u0142o nas spotka\u0107 w prywatnym ogr\u00f3dku, dobrej kurpiowskiej rodziny? Trzeba przyzna\u0107, \u017ce spa\u0142o nam si\u0119 wyj\u0105tkowo niewygodnie, a to ze wzgl\u0119du na rekordow\u0105 (jak dot\u0105d) liczb\u0119 os\u00f3b b\u0119d\u0105cych jednocze\u015bnie na obozie! Wcze\u015bniej tylko zorganizowali\u015bmy wiecz\u00f3r Morskich opowie\u015bci, podczas kt\u00f3rego opowiedzieli\u015bmy im, co dzia\u0142o si\u0119 na obozie, gdy ich nie by\u0142o. W sumie wydarzy\u0142o si\u0119 wi\u0119cej, ni\u017c ktokolwiek m\u00f3g\u0142by przypuszcza\u0107. I o to w\u0142a\u015bnie chodzi.<\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 jedenasty, 08.07.2008 \u2013 Wtorek<\/strong><\/h3>\n<blockquote><p>Siedzieli\u015bmy, wi\u0119c sobie, \u015bpiewaj\u0105c i rozmawiaj\u0105c, st\u0142oczeni jak sardynki, zupe\u0142nie nie\u015bwiadomi tego \u017ce deszcz sko\u0144czy\u0142 si\u0119 chyba po 15 minutach<\/p><\/blockquote>\n<p><em>Narwi\u0105 &#8211; p\u0142yn\u0105\u0142 \u0142odzie <\/em><br \/>\n<em>w g\u00f3r\u0119 &#8211; potem w d\u00f3\u0142 <\/em><br \/>\n<em>wci\u0105\u017c te same wzg\u00f3rza <\/em><br \/>\n<em>ten cholerny R\u00f3\u017can <\/em><br \/>\n<em>tyle lat <\/em><br \/>\n<em>szkoda s\u0142\u00f3w\u2026<\/em><\/p>\n<p>Z samego rana poszli\u015bmy\u00a0 do \u201ecentrum\u201d po benzyn\u0119. Gdy za\u0142atwili\u015bmy wszystkie sprawy, to jest\u00a0 &#8211; benzyna, owoce i s\u0142odycze oraz\u2026 siku, siku w czystym i schludnym miejscu, nagle dostrzegli\u015bmy dw\u00f3ch m\u0119\u017cczyzn, szeroko u\u015bmiechaj\u0105cych si\u0119 i machaj\u0105cych w nasz\u0105 stron\u0119. Nie bardzo wiedzieli\u015bmy, o co chodzi, ale podejrzewaj\u0105c, \u017ce wzi\u0119to nas za jakich\u015b fotoreporter\u00f3w (do\u015b\u0107 du\u017cy aparat mia\u0142 przy sobie Filip) zrobili\u015bmy robotnikom kilka zdj\u0119\u0107, widocznie ich tym uszcz\u0119\u015bliwiaj\u0105c. Zadowoleni &#8211; uda\u0142o nam si\u0119 spe\u0142ni\u0107 kolejny, dobry, harcerski uczynek, wr\u00f3cili\u015bmy do ogr\u00f3dka\u00a0 i dzi\u0119kuj\u0105c mi\u0142emu ma\u0142\u017ce\u0144stwu za go\u015bcin\u0119 ruszyli\u015bmy w dalsze poszukiwanie przyg\u00f3d. I tak opu\u015bcili\u015bmy \u201eR\u00f3\u017can, zwyk\u0142y R\u00f3\u017can czyje\u015b \u0142zy, jaki\u015b b\u00f3l, rzeczywi\u015bcie na wzg\u00f3rzach R\u00f3\u017can nad Narwi\u0105, R\u00f3\u017can ani tw\u00f3j ani m\u00f3j.\u201d Jeszcze przed po\u0142udniem osi\u0105gn\u0119li\u015bmy Ostro\u0142\u0119k\u0119, w kt\u00f3rej to za\u0142og\u0119 opu\u015bci\u0142a Iwonka, po kt\u00f3r\u0105 przyjecha\u0142 wujek. A my, korzystaj\u0105c z okazji, poszli\u015bmy na lody. Lodziarni jednak nie uda\u0142o nam si\u0119 znale\u017a\u0107, dlatego zakupili\u015bmy jedynie chleb i wyruszyli\u015bmy, \u017cegnaj\u0105c Iwonk\u0119 \u017cyczliwym warkotem silnik\u00f3w.<\/p>\n<p>P\u0142yn\u0119li\u015bmy okropnie d\u0142ugo, a Nowogr\u00f3d wcale nie wydawa\u0142 si\u0119 blisko&#8230; Zacz\u0119\u0142o si\u0119 ju\u017c \u015bciemnia\u0107, kiedy Wojtek&#8230; odebra\u0142 telefon od Iwonki, kt\u00f3ra oznajmi\u0142a, \u017ce ma dla nas niespodziank\u0119. Niespodzianka? To jest to, co wyg\u0142odniali harcerze lubi\u0105 najbardziej. Zatrzymali\u015bmy si\u0119 przy brzegu czekaj\u0105c, co to si\u0119 wydarzy\u2026 Oj, ci\u0119\u017cko, bardzo ci\u0119\u017cko by\u0142o si\u0119 zorientowa\u0107 gdzie jeste\u015bmy, a co za tym idzie spotka\u0107 si\u0119 z Iwonk\u0105, kt\u00f3ra poinformowa\u0142a, \u017ce jest (razem z wujostwem) w wiosce Rybaki. Rozdzielili\u015bmy si\u0119. Filip i obo\u017any wyruszyli szybkim truchtem w g\u0142\u0105b l\u0105du w poszukiwaniu Iwonki z wujostwem oraz\u2026 niespodziank\u0105! Maciej z Krzysiem poszli po drewno\u2026 W\u0142a\u015bciwie dziewczyny te\u017c posz\u0142y, ale\u2026 No czy potraficie wyobrazi\u0107 sobie nasz zachwyt, gdy ujrzeli\u015bmy tak cudown\u0105 polan\u0119 kwiat\u00f3w i zapieraj\u0105cy dech w piersiach zach\u00f3d s\u0142o\u0144ca\u2026? No w\u0142a\u015bnie, tak\u017ce \u017ce\u0144ska cz\u0119\u015b\u0107 za\u0142ogi zapomnia\u0142a ca\u0142kowicie o drewnie, niespodziance i ca\u0142ym bo\u017cym \u015bwiecie i zanurzy\u0142a si\u0119 z rozkosz\u0105 w \u015bwiat marze\u0144. Biega\u0142y\u015bmy po \u0142\u0105ce \u015bpiewaj\u0105c liczne piosenki i zbieraj\u0105c kwiaty\u2026 Z tego stanu wyrwa\u0142a nas kadra, biegn\u0105ca w naszym kierunku. Okaza\u0142o si\u0119 i\u017c odnale\u017ali Iwon\u0119!<\/p>\n<p>Niespodzianka!!! Okaza\u0142o si\u0119 \u017ce Iwonka, razem z ciotk\u0105 i wujem przywie\u017ali nam &#8230; KOTLETY! Tak, tak.. Pyszniutkie, domowe kotleciki schabowe, do tego kaszka kuskus i mizeria. Nie wiedzieli\u015bmy jak podzi\u0119kowa\u0107 kole\u017cance, dlatego te\u017c od razu zabrali\u015bmy si\u0119 do konsumpcji. Niestety pogoda gwa\u0142townie zacz\u0119\u0142a si\u0119 zmienia\u0107 i wszystko wskazywa\u0142o na do\u015b\u0107 du\u017c\u0105 burz\u0119. Iwonka z wujostwem szybko pozbierali si\u0119 i odjechali (a stan liczbowy uczestnik\u00f3w rejsu ju\u017c nigdy nie odzyska\u0142 r\u00f3wnowagi), a my postanowili\u015bmy zrezygnowa\u0107 z ogniska i tym razem ulokowa\u0107 si\u0119 ze wszystkimi na Maku. Dla chc\u0105cych spa\u0107 na te\u015bcie w tak\u0105 ulew\u0119 jaka mia\u0142a nast\u0105pi\u0107 mog\u0142o to si\u0119 \u017ale sko\u0144czy\u0107. Wszystko ju\u017c by\u0142o gotowe, posprz\u0105tane. Ledwie zd\u0105\u017cyli\u015bmy zapakowa\u0107 si\u0119 wszyscy w kabinie zanim rozpada\u0142o si\u0119 na dobre. Siedzieli\u015bmy, wi\u0119c sobie, \u015bpiewaj\u0105c i rozmawiaj\u0105c, st\u0142oczeni jak sardynki, zupe\u0142nie nie\u015bwiadomi tego \u017ce deszcz sko\u0144czy\u0142 si\u0119 chyba po 15 minutach. Ale i tak chyba nikomu nie chcia\u0142oby si\u0119 wychodzi\u0107&#8230; Ustalili\u015bmy &#8222;godzinki&#8221; uskuteczniane ju\u017c wcze\u015bniej i poszli\u015bmy spa\u0107\u2026<\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 dwunasty, 09.07.2008. \u2013 \u015aroda<\/strong><\/h3>\n<p>Do\u015b\u0107 szybko osi\u0105gn\u0119li\u015bmy cel naszych wczorajszych zmaga\u0144. Nowogr\u00f3d stan\u0105\u0142 dla nas otworem. Niestety nie dla wszystkich. Filip z powodu silnego (silniejszego jeszcze od niego) b\u00f3lu z\u0119ba, musia\u0142 wraca\u0107 na gwa\u0142t do Kielc.<br \/>\nReszta obozu uda\u0142a si\u0119 do skansenu nowogrodzkiego, jednego z dw\u00f3ch najstarszych w Polsce. Skansen Kurpiowski okaza\u0142 si\u0119 niezwykle ciekawym obiektem, druh komendant w swoim \u017cywiole r\u00f3wnie interesuj\u0105co jak pani przewodnik opowiada\u0142 nam o r\u00f3\u017cnych ciekawostkach z \u017cycia dawnej kultury. Dowiedzieli\u015bmy si\u0119 m.in., \u017ce Kurpie dziel\u0105 si\u0119 na dwie grupy: dobre i z\u0142e Kurpie. Niestety nie mieli\u015bmy zbyt wiele czasu na zwiedzanie miasta, poniewa\u017c tego dnia czeka\u0142o na nas najtrudniejsze zadanie ca\u0142ego rejsu. Pisa!<\/p>\n<p>To ju\u017c nie by\u0142y \u017carty. Teraz dopiero zaczyna\u0142o si\u0119 robi\u0107 ciekawie\u2026, cho\u0107 w\u0142a\u015bciwie zale\u017cy jak na to patrze\u0107\u2026 Zaraz po odp\u0142yni\u0119ciu od brzegu skr\u0119cili\u015bmy w lewo, w do\u015b\u0107 w\u0105sk\u0105 rzeczk\u0119. Tak, Wojtek i Mateusz du\u017co nam o tej rzece opowiadali. Teraz musieli\u015bmy si\u0119 sta\u0107 naprawd\u0119 czujni. Ca\u0142a trudno\u015b\u0107 polega\u0142a na tym, \u017ce Pisa jest bardzo kamienista i w\u0142a\u015bciwie przez jedno drgni\u0119cie steru mogliby\u015bmy polec\u2026Pierwsze godziny to by\u0142 koszmar. Pogoda si\u0119 jak na z\u0142o\u015b\u0107 zepsu\u0142a, zerwa\u0142 si\u0119 wiatr, by\u0142o zimno i mokro. Ustalili\u015bmy, \u017ce jedna osoba b\u0119dzie siedzia\u0142a na dziobie \u0142\u00f3dki wpatruj\u0105c si\u0119 w dno i kieruj\u0105c sternika. Oj, nie widzieli\u015bcie nigdy tylu kamieni, badyli i B\u00f3g wie, czego. Ch\u0142\u00f3d, deszcz, monotonny warkot silnika oraz ci\u0105g\u0142e napi\u0119cie tego dnia wyczerpa\u0142y nas do cna. Nareszcie zatrzymali\u015bmy si\u0119 na nocleg. Co dziwne zatrzymali\u015bmy si\u0119 na istnym \u201epolu minowym\u201d. W odleg\u0142o\u015bci mniej wi\u0119cej p\u00f3\u0142 metrowej od siebie le\u017ca\u0142y placki krowie a\u017c po horyzont. Poruszanie si\u0119 w takiej sytuacji by\u0142o niezwykle trudne\u2026 Jednak jak zwykle wyszli\u015bmy ca\u0142o z opresji, zjedli\u015bmy makaron (tak, zjedli\u015bmy makaron siedz\u0105c w\u015br\u00f3d krowich kup, to si\u0119 nazywa harcerstwo!), dostali\u015bmy podw\u00f3jny podwieczorek i po prostu legli\u015bmy.<\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 Trzynasty, 10.07.2008 \u2013 Czwartek<\/strong><\/h3>\n<p>Pobudk\u0119 zarz\u0105dzono o jakiej\u015b nieludzkiej porze (czwarta nad ranem&#8230;). Jednak trzeba by\u0142o wsta\u0107 wcze\u015bnie, aby wieczorem znale\u017a\u0107 si\u0119 ju\u017c\u2026 na Mazurach! Zimno, jakie nam towarzyszy\u0142o nie spos\u00f3b opisa\u0107 s\u0142owami. Szczeg\u00f3lnie &amp;q<br \/>\nuot;nawigator&#8221; siedz\u0105cy na dziobie dzwoni\u0142 z\u0119bami g\u0142o\u015bniej ni\u017c pracuj\u0105cy silnik. Dopiero po oko\u0142o godzinie zacz\u0119\u0142o si\u0119 ociepla\u0107. Wtedy dotar\u0142o do nas, gdzie naprawd\u0119 jeste\u015bmy &#8211; coraz bli\u017cej Puszczy Piskiej. Kiedy ju\u017c przep\u0142yn\u0119li\u015bmy jej granic\u0119, nikt nie m\u00f3g\u0142 nacieszy\u0107 oczu przepi\u0119knym widokiem. P\u0142yn\u0119li\u015bmy tak d\u0142ugi czas, w milczeniu, podziwie, a\u017c do momentu w k\u00f3rym stan paliwa by\u0142 krytyczny i trzeba by\u0142o si\u0119 w nie jak najszybciej zaopatrzy\u0107.<br \/>\nStan\u0119li\u015bmy przy mostku, kt\u00f3ry widzieli\u015bmy ju\u017c 3 razy ( z lewej burty, z prawej burty, z ty\u0142u a teraz znalaz\u0142 si\u0119 na przedzie \u2013 Pisa jest niezwykle kr\u0119ta). Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce po jednej stronie jest wie\u015b Pupki, po drugiej za\u015b by\u0142y Ptaki. Szanowne Komendanctwo posz\u0142o z kanistrami po benzyn\u0119 do odleg\u0142ej o 12 kilometr\u00f3w stacji, za\u015b reszta robi\u0142a zawsze potrzebny porz\u0105dek na \u0142\u00f3dkach, suszyli ubrania na s\u0142oneczku, a\u017c po 15 minutach&#8230; ch\u0142opcy wr\u00f3cili. Jakim sposobem? Prostym! Dobrzy Kurpiowie bior\u0105 na stopa! Byli\u015bmy gotowi do pokonania \u201ekolejnego miliona zakr\u0119t\u00f3w\u201d na Pisie.<\/p>\n<p>Wtem! Po d\u0142ugim, ale to naprawd\u0119 d\u0142ugim czasie us\u0142yszeli\u015bmy ha\u0142as inny ni\u017c ten z naszych silnik\u00f3w. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce wydobywa si\u0119 z ogromnej fabryki, kt\u00f3r\u0105 w\u0142a\u015bnie mijali\u015bmy. To by\u0142a bez w\u0105pienia fabryka sklejki-Pisz. A to z kolei oznacza\u0142o ju\u017c tylko jedno! zaraz b\u0119dziemy na Mazurach! Zaraz wp\u0142yniemy do Piszu! Tak te\u017c po chwili si\u0119 sta\u0142o. Wielka rado\u015b\u0107 zago\u015bci\u0142a w naszych \u017ceglarskich sercach na widok znajomego portu. Tak szybko z klarowaniem jeszcze sobie do tej pory nigdy nie poradzili\u015bmy. To chyba perspektywa rych\u0142\u0119go umycia si\u0119 pod prysznicem tak na nas zadzia\u0142a\u0142a. Po kolacji jeszcze chwila czasu wolnego na wypad &#8222;do centrum&#8221; i po kr\u00f3tkim kominku do snu ko\u0142ysa\u0142a nas muzyka bij\u0105cych o maszty fa\u0142\u00f3w&#8230;<\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 Czternasty,11.07.08. \u2013 Pi\u0105tek<\/strong><\/h3>\n<blockquote><p>W przeciwie\u0144stwie do dni ostatnich dzisiaj Mateusz i Wojtek nie dotykali steru od rana, oddali go uczestnikom, aby ci mogli popisa\u0107 si\u0119 swoimi umiej\u0119tno\u015bciami i wiedz\u0105 \u017ceglarsk\u0105<\/p><\/blockquote>\n<p>Pobudka. Zaprawa poranna. Mycie. \u015aniadanie. W\u0142a\u015bciwie nie musieli\u015bmy si\u0119 bardzo spieszy\u0107. Cel naszego rejsu zosta\u0142 cz\u0119\u015bciowo zrealizowany, dop\u0142yn\u0119li\u015bmy na Mazury! Teraz przyszed\u0142 czas na nagrod\u0119! W ko\u0144cu mogli\u015bmy rozwin\u0105\u0107 \u017cagle i odda\u0107 si\u0119 najprzyjemniejszej dla nas rzeczy na \u015bwiecie. Jeziora stan\u0119\u0142y dla nas otworem. Przez dobre par\u0119 godzin \u017ceglowali\u015bmy sobie w\u015br\u00f3d innych bia\u0142ych \u017cagli. Po tej zabawie ruszyli\u015bmy w stron\u0119 Miko\u0142ajek. Wszystko toczy\u0142o si\u0119 w jak najlepszym po\u017carku, gdy w \u015bluzie dotar\u0142y do nas niepokoj\u0105ce sygna\u0142y o zmianie pogody. Wiadomo\u015bci m\u00f3wi\u0142y o burzy i wietrze o sile nawet do 7st. w skali B.! W przeciwie\u0144stwie do dni ostatnich dzisiaj Mateusz i Wojtek nie dotykali steru od rana, oddali go uczestnikom, aby ci mogli popisa\u0107 si\u0119 swoimi umiej\u0119tno\u015bciami i wiedz\u0105 \u017ceglarsk\u0105. Czy si\u0119 rzeczywi\u015bcie popisali &#8211; to ju\u017c inna bajka. Faktem jednak jest, \u017ce tego dnia do Miko\u0142ajek dotarli\u015bmy ca\u0142kiem przemoczeni, bo zgodnie ze wszystkimi znakami na ziemi i niebie i ku zaskoczeniu niekt\u00f3rych burza w ko\u0144cu nadesz\u0142a. Na szcz\u0119\u015bcie w Miko\u0142ajkach mogli\u015bmy si\u0119 troszk\u0119 podsuszy\u0107 i ju\u017c w dobrych nastrojach udali\u015bmy si\u0119 na &#8222;podb\u00f3j&#8221; miasta. Chyba ka\u017cdy kto chocia\u017c raz by\u0142 w Miko\u0142ajkach zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 cho\u0107 troszk\u0119 w nich zakocha\u0107. Niezwykle urokliwe miejsce. Nawet nam nie chcia\u0142o si\u0119 kolejny raz przygotowywa\u0107 makaronu z sosem, tak wi\u0119c poszli\u015bmy wszyscy razem na pizz\u0119, potem jeszcze pospacerowa\u0107, i tak min\u0105\u0142 kolejny dzie\u0144 rejsu.<\/p>\n<h3><strong>Dzie\u0144 Pi\u0119tnasty, 12.07.08. \u2013 Sobota<\/strong><\/h3>\n<p>Zanim si\u0119 obejrzeli\u015bmy ju\u017c z wiatrem p\u0119dzili\u015bmy ku ukochanej stanicy w Rydzewie. Tym razem sprawnie i przyjemnie pokonywali\u015bmy kolejne jeziora i kana\u0142y. Nale\u017ca\u0142oby tu zaznaczy\u0107, i\u017c w \u201eostatnich metrach\u201d dopad\u0142a nas istna g\u0142upawa\u2026 Widz\u0105c Niegocin, nasze najdro\u017csze jezioro, zacz\u0119li\u015bmy \u015bpiewa\u0107 w niebog\u0142osy wszystkie mo\u017cliwe szanty, tego szcz\u0119\u015bcia nie da si\u0119 opisa\u0107. Oko\u0142o godziny 16 byli\u015bmy ju\u017c przy dobrze nam wszystkim znanej kei. A wi\u0119c. Koniec. Misja spe\u0142niona. Teraz tylko mo\u017cemy by\u0107 z siebie dumni. W tej uroczystej chwili powitali nas przyjaciele z dru\u017cyny, kt\u00f3rzy byli na tak zwanej kwaterce przed obozem stacjonarnym (m\u00f3wi\u0105c kr\u00f3tko- odwalali czarn\u0105 robot\u0119: stawiali namioty, przebudowywali kej\u0119, przygotowywali stanic\u0119 na przyjazd uczestnik\u00f3w obozu).<\/p>\n<p>Teraz trzeba by\u0142o wypakowa\u0107 si\u0119 z \u0142\u00f3dek, doprowadzi\u0107 je do stanu u\u017cywalno\u015bci, a wieczorem odby\u0142o si\u0119 ognisko. Czuj\u0105c ju\u017c smak nowej przygody (zaczynaj\u0105cego si\u0119 za klika dni obozu stacjonarnego) \u015bpiewali\u015bmy i rozmawiali\u015bmy prawie ca\u0142\u0105 noc\u2026<br \/>\nAch\u2026 Wis\u0142a\u2026 ten ob\u00f3z na pewno pozostanie w naszej pami\u0119ci d\u0142ugo. By\u0142a to niezwyk\u0142a przygoda, dla wszystkich. Prze\u017cyli\u015bmy cos, co nie wszystkim jest dane. Rejs, w grupie (jak si\u0119 okaza\u0142o w trakcie) najbli\u017cszych przyjaci\u00f3\u0142, pe\u0142en niezwyk\u0142ych zdarze\u0144, wysi\u0142ku, \u015bmiechu i\u2026 MIELIZN!<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Wykorzystano tekst piosenki \u201eR\u00f3\u017can\u201d Jana Krzysztofa Kelusa.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Uporawszy si\u0119 z Wis\u0142\u0105 (i to ju\u017c w poprzednim odcinku!), wp\u0142ywamy na nowe wody \u2013 czekaj\u0105 tam Narew, Kurpie, niespodziewane awarie i kolejne tysi\u0105c zakr\u0119t\u00f3w Pisy, a na koniec upragnione Mazury&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":152,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[236],"tags":[694,693,332,195],"class_list":["post-18782","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum-2","tag-mazury","tag-wisla","tag-wodniacy","tag-wyjdz-w-swiat"],"acf":{"attached_posts":null},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18782","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/152"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18782"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18782\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":22245,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18782\/revisions\/22245"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18782"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18782"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18782"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}