{"id":19392,"date":"2011-04-16T12:42:47","date_gmt":"2011-04-16T10:42:47","guid":{"rendered":"http:\/\/natropie.zhp.pl\/?p=3741"},"modified":"2015-06-26T10:46:33","modified_gmt":"2015-06-26T08:46:33","slug":"quincunx-polski","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/quincunx-polski\/","title":{"rendered":"Quincunx polski"},"content":{"rendered":"<p><strong>W si\u00f3dmej cz\u0119\u015bci cyklu \u201eRzeczpospolita Szlachetna\u201d prezentujemy posta\u0107 Stanis\u0142awa Orzechowskiego, statecznego w niestateczno\u015bci hardego Rusina, jednego z najbardziej niepospolitych ludzi polskiego renesansu.<\/strong><\/p>\n<p>Najpierw t\u0142o. Jest druga po\u0142owa XVI wieku. Na tronie polsko-litewskim zasiadaj\u0105 ostatni przedstawiciele s\u0142awnej dynastii Jagiellon\u00f3w: Zygmunt Stary i Zygmunt August. Gmach ustroju Rzeczypospolitej jest ju\u017c mniej wi\u0119cej ukszta\u0142towany w oparciu o fundament konstytucji Nihil novi. Unia polsko-litewska zmierza ku jeszcze \u015bci\u015blejszej federacji. Do Polski przychodz\u0105 religijne nowinki i znajduj\u0105 podatny grunt w kraju, gdzie podejmowane s\u0105 kolejne pr\u00f3by zniesienia wielkiej schizmy. Stronnictwo egzekucjonist\u00f3w ambitnie wysuwa reformistyczne postulaty. W\u00a0ko\u0144cu jest to czas, gdy w samej tylko Padwie studiuje oko\u0142o tysi\u0105ca przybyszy z odleg\u0142ej Sarmacji.<\/p>\n<p>Stanis\u0142aw Orzechowski by\u0142 a\u017c nazbyt cz\u0142owiekiem swej epoki. Julian Krzy\u017canowski okre\u015bla go niemal wprost warcho\u0142em, kt\u00f3ry dostosowuj\u0105c si\u0119 do zmiennych wiatr\u00f3w historii czy te\u017c w\u0142asnych zachcianek, produkowa\u0142 swoje p\u0142omienne pisma. Stanis\u0142aw Tarnowski jest dla <em>Roxolanusa<\/em> \u2013 jak Orzechowski si\u0119 niekiedy podpisywa\u0142 \u2013 nieco bardziej wyrozumia\u0142y. Mimo \u017ce nie odmawia mu ma\u0142o zaszczytnego tytu\u0142u \u201ekaptatora benewolencji\u201d, czyli tw\u00f3rcy poszukuj\u0105cego wi\u0119cej poklasku, ni\u017ali prawdy, mimo \u017ce nazywa jego dzie\u0142a \u201earcydzie\u0142em sprzeczno\u015bci i dysharmonii\u201d, w kt\u00f3rych szukamy \u201ej\u0119zyka raczej ni\u017c jego my\u015bli\u201d \u2013 to nie odmawia Orzechowskiemu \u201etalentu pisarskiego wielkiego, wymowy i energii niepospolitej, gi\u0119tko\u015bci i \u0142atwo\u015bci wielkiej, rozumu i zdolno\u015bci argumentowania\u201d, a przede wszystkim kilku my\u015bli wielce ciekawych, inspiruj\u0105cych, a przede wszystkim prawdziwych.<\/p>\n<p>Ale od pocz\u0105tku. Orzechowski urodzi\u0142 si\u0119 na polsko-ruskim (ukrai\u0144skim) pograniczu w\u00a0Przemy\u015blu lub znajduj\u0105cym si\u0119 w jego okolicach maj\u0105tku Orzech\u00f3wka w roku 1515 lub 1513. Szcz\u0119\u015bcie mia\u0142 od urodzenia, wraz z wej\u015bciem na ten \u0142ez pad\u00f3\u0142, sta\u0142 si\u0119 bowiem \u201ez automatu\u201d krewnym \u201epo\u0107ciwego\u201d ojca naszej literatury, Miko\u0142aja Reja. Edukacj\u0119 rozpocz\u0105\u0142 w przemyskiej szkole katedralnej, p\u00f3\u017aniej trafi\u0142 do Akademii Krakowskiej, w kt\u00f3rej gotyckich murach przebywa\u0142 dwa lata, gdy rektorem by\u0142 jeden z najs\u0142ynniejszych naonczas astrolog\u00f3w Europy, Marcin Biem.<\/p>\n<p>W 1528 roku Orzechowski wyruszy\u0142 na studia ku Europie, gdzie podczas nast\u0119pnych 17\u00a0lat zwiedzi\u0142 wszystkie najwa\u017cniejsze o\u015brodki akademickie: Wiede\u0144, Wittenberg\u0119, Lipsk, Padw\u0119, Boloni\u0119, Rzym, Wenecj\u0119, pozna\u0142 Marcina Lutra, Filipa Melanchtona, Marcina Kromera, Ulricha von Huttena i w ko\u0144cu zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z malarzami niemieckiego renesansu, \u0141ukaszem Kranachem starszym i Albrechtem D\u00fcrerem.<\/p>\n<p>B\u0142yskotliwe studia ukszta\u0142towa\u0142y jego niepowtarzalny, por\u00f3wnywalny do horacja\u0144skiego styl, niepospolit\u0105 umys\u0142owo\u015b\u0107 zaprzyja\u017anion\u0105 z najwi\u0119kszymi my\u015blicielami antyku, \u015bredniowiecza i\u00a0czas\u00f3w jemu wsp\u00f3\u0142czesnych a chyba tak\u017ce w pewnym sensie jego zbytecznie wyrobion\u0105 indywidualno\u015b\u0107, chwiejne pogl\u0105dy odpowiednie czasom umys\u0142owego trz\u0119sienia ziemi, kiedy to odkrywano nowe kontynenty, druk, a wielu ludzi z racji, \u017ce si\u0119 \u201eczego trzyma\u0107 nie by\u0142o lub nie wiadomo czego albo nie chcia\u0142o \u2013 trzyma\u0142o si\u0119 zanadto siebie samego\u201d.<\/p>\n<p>Orzechowski by\u0142 klasycznym przyk\u0142adem <em>gente Ruthenus-natione Polonus<\/em>, czyli Rusina (Ukrai\u0144ca) z pochodzenia, obywatela wielonarodowej Rzeczypospolitej, kt\u00f3ry jednak zawsze <em>libenter profiteor<\/em> \u2013 wolno, z dum\u0105 i hardo\u015bci\u0105 wyznawa\u0142, \u017ce <em>Ruthenorum esse<\/em> pozostaje Rusinem (Ukrai\u0144cem). Po powrocie z europejskich studi\u00f3w Orzechowski ws\u0142awi\u0142 si\u0119 w Sarmacji g\u0142\u00f3wnie licznymi, g\u0142o\u015bnymi, pe\u0142nymi kontrowersji procesami s\u0105dowymi, p\u0142omienn\u0105 publicystyk\u0105 oko\u0142o sejmow\u0105, opozycj\u0105 wobec celibatu, kt\u00f3r\u0105 aktywnie realizowa\u0142 jako kanonik przemyski, maj\u0105c pi\u0105tk\u0119 dzieci.<\/p>\n<p>Nie miejsce to jednak i czas na przypominanie kolejnych barwnych przyg\u00f3d Orzechowskiego, kiedy to ca\u0142a szlachta Rzeczypospolitej sta\u0142a po jego stronie w sporze z biskupami i odprowadza\u0142a go w zbrojnych orszakach na kolejne procesy, byleby tylko temu genialnemu jej benewolencji kaptatorowi i wartog\u0142owemu burzycielowi w\u0142os z genialnej a zmiennej g\u0142owy nie spad\u0142. Pochylmy si\u0119 jednak nad jego politycznym pisarstwem i my\u015bl\u0105.<\/p>\n<h3>Marta i Maria<\/h3>\n<p>\u201ePolicja\u201d to ostatnie dzie\u0142o i zarazem testament Orzechowskiego. Najbardziej dojrza\u0142e, najpe\u0142niejsze, zakrojone na wielk\u0105 miar\u0119 \u2013 niezachowane jednak w ca\u0142o\u015bci b\u0105d\u017a w og\u00f3le przez autora niedoko\u0144czone. Tytu\u0142 nawi\u0105zywa\u0142 do arystotelesowskiej politei, koncepcji idealnego ustroju politycznego. W przedmowie owego dzie\u0142a Orzechowski przedstawia czytelnikowi (na czele z\u00a0kr\u00f3lem) zwi\u0105zek mi\u0119dzy praktyk\u0105 i filozofi\u0105 polityczn\u0105. \u201eJedna jest jak Marta, skrz\u0119tna i\u00a0zabiegliwa, druga jak siostra jej Maria w wysokiej kontemplacji zatopiona\u201d. Orzechowski, u\u017cywaj\u0105c kunsztownych metafor, wskazuje jak to filozofia polityczna szuka prawdy, ostatnich przyczyn, podczas gdy praktyka korzysta z jej odkry\u0107 w kierowaniu sprawami publicznymi. Praktyka polityczna jest jak \u201esternik lub wio\u015blarz na \u0142odzi\u201d, filozofia polityczna za\u015b \u201ez nauk swoich skrytych niebo, gwiazdy, wiatry onym pokazuje\u201d.<\/p>\n<h3>Aurea Libertas<\/h3>\n<p>Jakie wi\u0119c \u201eniebo, gwiazdy i wiatry\u201d pokazuje nam filozof polityki Stanis\u0142aw Orzechowski? Pierwsza rzecz, jaka rzuci\u0142a mi si\u0119 w oczy podczas lektury pism <em>Roxolanusa<\/em>, jest jego afirmacja wolno\u015bci. Nie by\u0142o chyba drugiej tak bujnej i barwnej w swej polszczy\u017anie apoteozy tej warto\u015bci w\u00a0polskiej literaturze a\u017c do czas\u00f3w romantyzmu (zreszt\u0105 cho\u0107by Tarnowski wskazuje pewne podobie\u0144stwo retoryczne Orzechowskiego i wieszcz\u00f3w). Jest to te\u017c bardzo specyficzna koncepcja wolno\u015bci, w\u0142a\u015bciwa \u2013 jak sugeruje autor \u2013 tylko obywatelom Rzeczypospolitej. Ta wolno\u015b\u0107 jest zarazem przyrodzona, niezbywalna jak i stanowi swoisty cel sam w sobie, cnot\u0119 nie tyle dan\u0105, co zadan\u0105.<\/p>\n<p>\u201ePolak zawsze weso\u0142ym w kr\u00f3lestwie swym jest, \u015bpiewa, ta\u0144cuje swobodnie, nie maj\u0105c na sobie niewolnego obowi\u0105zku \u017cadnego\u201d, \u201ePolak, jako orze\u0142 bez p\u0119tlic, na swej przyrodzonej, pod kr\u00f3lem swym bujam w swobodzie\u201d, \u201ePolak w siermi\u0119dze na wole na harc przeciwko tej niewoli wyjecha\u0142\u201d. Ta afirmacja wolno\u015bci, bycia \u201eor\u0142em bez p\u0119tlic\u201d jest r\u00f3wnie\u017c zwi\u0105zana z pogard\u0105 lub co najmniej poczuciem wy\u017cszo\u015bci wzgl\u0119dem \u201ezniewolenia\u201d. Polacy s\u0105 wi\u0119c \u201ewolnymi kr\u00f3lami\u201d, \u201eilko widzisz Polak\u00f3w, tylko widzisz swobodnych pan\u00f3w\u201d w przeciwie\u0144stwie do mieszka\u0144c\u00f3w innych mocarstw, kt\u00f3rzy \u201enie maj\u0105 obrony przeciwko zwierzchno\u015bci ksi\u0105\u017c\u0119cia swego\u201d. Wolno\u015b\u0107 daje odwag\u0119, p\u0142oszy zniewalaj\u0105cy strach (\u201ezaj\u0119czego serca jest niewola\u201d). Cz\u0142owiekowi o godno\u015bci nieniewolniczej, cz\u0142owiek uzale\u017cniony, podleg\u0142y \u201eust\u0119powa\u0107 musi jako lwowi ust\u0119puj\u0105 sarny\u201d. Wolno\u015b\u0107 pozostaje w\u00a0pismach Orzechowskiego warto\u015bci\u0105 centraln\u0105, niemal synonimem polsko\u015bci, warto\u015bci\u0105, kt\u00f3ra nobilituje, wyr\u00f3\u017cnia; jest fundamentem nie tylko ustroju Rzeczypospolitej, gwarantem trwania tego \u201ewiecznego kr\u00f3lestwa\u201d, ale wr\u0119cz to\u017csamo\u015bci jej obywateli.<\/p>\n<p>\u201eMnie wolnego s\u0142uchaj Polaka, wzywam ci\u0119 do siebie, wolno\u015bci swej przyrodzonej i\u00a0b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwa swego szczodrobliwie i wiernie u\u017cyczam tobie, nie dla siebie, ale dla samego ciebie, w spo\u0142eczno\u015b\u0107 sw\u0105 ci\u0119 bior\u0119, z niewolnika wolnym wolno\u015bci\u0105 sw\u0105 ci\u0119 czyni\u0119 (\u2026)\u201d. Nie potrafi\u0119 jako\u015b oboj\u0119tnie przej\u015b\u0107 obok tego fragmentu, w kt\u00f3rym \u201ewolny Polak\u201d sprzed lat niemal pi\u0119ciuset, Stanis\u0142aw Orzechowski, zwraca si\u0119 do nas, swych p\u00f3\u017anych wnuk\u00f3w. Po niemal trzystu latach, z kr\u00f3tkimi przerwami, zn\u00f3w mamy jak <em>Roxolanus<\/em> mo\u017cliwo\u015b\u0107 \u201e\u015bpiewa\u0107 i ta\u0144cowa\u0107 swobodnie\u201d w \u201eswym kr\u00f3lestwie\u201d, o kt\u00f3re z tak\u0105 ofiarno\u015bci\u0105 walczy\u0142y liczne pokolenia. Wolno\u015b\u0107 jest to dar zaiste nieszcz\u0119sny i w obs\u0142udze nieprosty. \u201eMnie wolnego s\u0142uchaj Polaka\u201d, m\u00f3wi Orzechowski.<\/p>\n<h3>Quincunx polski<\/h3>\n<p>C\u00f3\u017c to jest ten quincunx? Orzechowski t\u0142umaczy to, jak zwykle z wielk\u0105 swad\u0105, jako \u201ecynek\u201d, czyli ostros\u0142up. Za pomoc\u0105 tego\u017c ostros\u0142upa obrazuje on idealny ustr\u00f3j. Pomijaj\u0105c ju\u017c jednak dok\u0142adniejsz\u0105 analiz\u0119 tego \u201etrydenckiego\u201d cynka, kt\u00f3ry wed\u0142ug Orzechowskiego zak\u0142ada\u0142, \u017ce dobro kr\u00f3lestwa opiera si\u0119 na kr\u00f3lu, o\u0142tarzu, wierze i ko\u015bciele, wola\u0142bym zaproponowa\u0107 refleksj\u0119 nieco innej natury, zainspirowan\u0105 przedmow\u0105 tego dzie\u0142a. \u201eQuincunx\u201d zaczyna si\u0119 bowiem od s\u0142\u00f3w, \u017ce kto przeczyta owe dzie\u0142o, \u201epozna wiele rzeczy skrytych a po\u017cytecznych i dopiero sam siebie obaczy i pozna, czym jest, gdzie jest, czym stoi, czym ginie i czym naprawiony by\u0107 mo\u017ce\u201d. Zach\u0119ca nas wi\u0119c Orzechowski do refleksji politycznej nad \u201erzeczami, na kt\u00f3rych wszystka Korona Polska stoi\u201d. Jak by\u015bmy wi\u0119c dzi\u015b naszkicowali ten quincunx polski? Jak ten quincunx polski nale\u017cy pojmowa\u0107? Na jakich \u201eczterech k\u0105ciech\u201d si\u0119 opiera nasza dzisiejsza Rzeczpospolita? Orzechowski, zainspirowany Arystotelesem, podpowiada: \u201eRzeczpospolita jest to dom jednej rodziny\u201d. Dodaje te\u017c, \u017ce czasem zdarza si\u0119, \u017ce \u201ena sw\u00f3j m\u0142yn wszytk\u0105 wod\u0119 wiedziemy, jakoby Rzeczpospolita jeden tylko cz\u0142onek, a nie cia\u0142o z wiela r\u00f3\u017cnych cz\u0142onk\u00f3w spojone, a zjednoczone by\u0142a\u201d.<\/p>\n<p>Zdaje si\u0119 Roxolanus wyjawia nam t\u0119 \u201erzecz skryt\u0105 a po\u017cyteczn\u0105\u201d, \u017ce sensem polityki jest obrona pewnej \u201eca\u0142o\u015bci\u201d, wsp\u00f3lnego dobra, je\u015bli nawet nie wsp\u00f3lnoty w og\u00f3le. Wed\u0142ug Orzechowskiego my\u015blenie i dzia\u0142ania polityczne oparte winno by\u0107 na tym niezmiennym i trwa\u0142ym, fundamentalnym aksjomacie \u201epospolitego po\u017cytku\u201d. W \u201eQuincunksie\u201d Orzechowski tworzy tak\u0105 malownicz\u0105 metafor\u0119, jakoby pos\u0142owie na sejmikach, \u201ekt\u00f3rzy inak ur\u00f3\u015b\u0107 w Rzplitej nie mog\u0105, Rzeczpospolit\u0105 mieszaj\u0105c rosn\u0105\u201d \u2013 \u201ew odm\u0119cie wody mieszaj\u0105c \u0142owi\u0105 w\u0119gorza\u201d. Znaczy to ni mniej, ni wi\u0119cej: \u017ali obywatele, wichrzyciele, rozrywaj\u0105 Rzeczpospolit\u0105 \u2013 t\u0119 ca\u0142o\u015b\u0107, wsp\u00f3lnot\u0119 i za\u0142atwiaj\u0105 swe w\u0142asne interesy. Jednak\u017ce \u201ejak m\u00f3wi\u0107 cnemu Polakowi (\u2026) przystoi\u201d \u2013 \u201eprosz\u0119 wszech, dla Pana Boga, aby\u015bmy tych w\u0119gorz\u00f3w w tym odm\u0119cie Rzplitej \u0142owi\u0107 na sejmiech przestali, bo\u0107 miast w\u0119gorza swego, u\u0142owimy leda kiedy w tym odm\u0119cie srogiego bazyliszka pospolitego, kt\u00f3ry jednym wzrokiem swym wszystk\u0105 Koron\u0119 Polsk\u0105 razem zarazi\u201d. Orzechowski przestrzega \u2013 w materii tak wra\u017cliwej jak polityka, prywata \u2013 \u201e\u0142owienie w\u0119gorz\u00f3w\u201d, patrzenie wy\u0142\u0105cznie przez pryzmat w\u0142asnego interesu lub widzimisi\u0119 jest wielce niebezpieczne, grozi \u2013 \u201esrogim bazyliszkiem\u201d, kt\u00f3ry zatruwa ca\u0142e \u017cycie publiczne. \u201eCnemu Polakowi m\u00f3wi\u0107 przystoi\u201d, \u017ce w polityce, dzia\u0142alno\u015bci spo\u0142ecznej jakiejkolwiej trzeba pami\u0119ta\u0107, \u017ce Rzeczpospolita to \u201ecia\u0142o z wiela r\u00f3\u017cnych cz\u0142onk\u00f3w spojone a zjednoczone\u201d. Rzeczypospolitej, quincunksowi polskiemu zagra\u017ca te\u017c \u201etyrannis jednego, albo tyrannis posp\u00f3lstwa\u201d. Idealny kszta\u0142t ustrojowy \u2013 czy te\u017c raczej figura, ostros\u0142up \u2013 powinno zak\u0142ada\u0107 r\u00f3wnowag\u0119. Wspomina te\u017c o wadze harmonii i zaufania spo\u0142ecznego, kt\u00f3rego osi\u0105gni\u0119cie jest ju\u017c same w sobie wielkim wysi\u0142kiem. \u201eKiedy jedna, dwie albo kilka strun na lutni niestrojne, \u0142acno je wed\u0142ug drugich naci\u0105gn\u0105\u0107 i nastroi\u0107, ale kiedy wsztyka lutnia niestrojna, bardzo trudno. Jednak struny \u0142acniej naci\u0105ga\u0107 ni\u017ali ludzi, kt\u00f3rzy nieradzi si\u0119 w sedno tkn\u0105\u0107 daj\u0105\u201d.<\/p>\n<p>Prawd\u0119 stwierdzi\u0142 Stanis\u0142aw Tarnowski, \u017ce do Orzechowskiego przyci\u0105ga \u201ejego polszczyzna naprz\u00f3d\u201d. Cytat\u00f3w, s\u0142\u00f3w ledwie pi\u0119knych, d\u017awi\u0119cznych, niepowtarzalnych w jego pismach jest wiele. Ju\u017c dla samej ich estetycznej warto\u015bci powinno si\u0119 Orzechowskiego czyta\u0107. By np. obserwuj\u0105c bie\u017c\u0105ce \u017cycie publiczne, nam na my\u015bl przyjdzie, \u017ce \u201enie tak \u2013 nie tak zaiste przodkowie nasi za\u0142o\u017cyli t\u0119 Rzplit\u0105\u201d nie nadu\u017cywa\u0107 s\u0142\u00f3w cudzych, postronnych narod\u00f3w \u201etwarzy na szyjach swoich nie nosi\u0107\u201d, nie dawa\u0107 feedbacku mainstreamowym okre\u015bleniom, a po prostu za Orzechowskim oskar\u017cy\u0107 \u201ezdzierc\u00f3w Rzplitej\u201d o zwyczajne \u201erwactwo\u201d. \u201eW Polsk\u0119, to jest sami w\u00a0si\u0119 wejrzyjmy\u201d m\u00f3wi nam sprzed wiek\u00f3w przewrotny, acz genialny Stanis\u0142aw Orzechowski, a \u017ce \u201e\u0142atwo praktyk\u0119 bez (przez) spekulatywy ustawi\u0107\u201d, czyta\u0107 te spekulatywy, tj. pisma jego trzeba i\u00a0w\u00a0czyn przekuwa\u0107, do czego mam nadziej\u0119 w tym tek\u015bcie skr\u00f3towym zach\u0119ci\u0142em i benewolencj\u0119 mi\u0142ego czytelnika skaptowa\u0142em.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W si\u00f3dmej cz\u0119\u015bci cyklu \u201eRzeczpospolita Szlachetna\u201d prezentujemy posta\u0107 Stanis\u0142awa Orzechowskiego, statecznego w niestateczno\u015bci hardego Rusina, jednego z najbardziej niepospolitych ludzi polskiego renesansu.<\/p>\n","protected":false},"author":152,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_acf_changed":false,"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[236],"tags":[],"class_list":["post-19392","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum-2"],"acf":{"attached_posts":null},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19392","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/152"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=19392"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19392\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":21545,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19392\/revisions\/21545"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=19392"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=19392"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/natropie.zhp.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=19392"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}