Demokracja (nie)sterowana

Instruktorski Trop / Katarzyna Rożek / 20.01.2015

Stosowanie demokracji i rozwijanie samorządności w drużynie wędrowniczej to nie kaszka z mleczkiem ani nawet bułka z masłem. To raczej szczyt G8 połączony z wyprawą na Biegun Północny oraz uczenie się przez obserwację, w jaki sposób działają struktury społeczne.

Wychowani na silnym przykładzie lidera ze swoich poprzednich drużyn (harcerskiej, starszoharcerskiej), wędrownicy ze stażem wymagają od swojego szefa przewodzenia w sposób niezwykle charyzmatyczny, mówienia wprost „jak żyć”. Czasem wręcz przeciwnie – pragną niewtrącania się do niczego i zostawienia ich w spokoju, żeby mogli całe lato leżeć na brzuchach. Ci, którzy do jednostki dochodzą w trakcie działania, dostosowują się do zastanego porządku.

A co na to drużynowy? W najbardziej czarnym scenariuszu kończy przysypany pretensjami z dwóch stron. Tak jak pwd. Maciej Czeski z oddolnej inicjatywy, nie miał szans zaingerować we własny program, w gospodarowanie majątkiem. Rada szczepu nie widziała problemu, a na koniec sypnęło się wszystko. Czeski miał dobre chęci, bo w końcu kto ich nie ma. Nie umiał jednak mądrze podzielić odpowiedzialności pomiędzy wszystkich członków drużyny. Wiele przykładów z życia dowiodło już, że model sprawdzający się w drużynie harcerskiej czy starszoharcerskiej, nie może zafunkcjonować na etapie, gdzie każdy powinien sam brać za siebie odpowiedzialność. Przedstawianie wychowawczej oferty wakacyjnej i troskliwe wycieranie wędrownikom nosów albo czołganie ich po błocie wbrew ich woli po prostu jest nieskuteczne. Co oczywiście nie znaczy, że demokracja to pozwalanie ludziom na wszystko.

Można odmienić słowo „demokracja” przez wszystkie przypadki, a i tak go nie rozumieć. Można go jednak nie wymawiać, a stosować w praktyce w drużynie wędrowniczej i dzięki temu osiągać cele.

Można odmienić słowo „demokracja” przez wszystkie przypadki, a i tak go nie rozumieć. Można go jednak nie wymawiać, a stosować w praktyce w drużynie wędrowniczej i dzięki temu osiągać cele. Zacznijmy jednak od samego początku. Warto odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań, pochodzących z załączonej ankiety.

Po dyskusji z uczestnikami zajęć za każdym razem odkrywam nowe pomysły na to, w jaki sposób można władzę oraz obowiązki rozdzielić z pożytkiem dla wszystkich stron. Organy takie jak Rada Drużyny czy Zbiórka Konstytucyjna mają swoje głębokie źródło oraz uzasadnienie. Jednak każde środowisko może zastosować je inaczej, nie zmieniając podstawowej funkcji tych organów. Inna koncepcja rady sprawdzi się w dojrzałej drużynie złożonej głównie z kadry, a inna w bandzie wesołych piętnastolatków, którzy właśnie pierwszy raz w życiu usłyszeli słowo „naramiennik”. Nie warto sugerować się jakimkolwiek jedynym słusznym modelem czy wzorem konstytucji − nie ma czegoś takiego. O tym, jak ją stworzyć i jak z nią pracować, każdy drużynowy dowiaduje się na kursie, a o pomoc zawsze może zwrócić się do namiestnika, referatu bądź osoby odpowiedzialnej za wędrownictwo w swoim regionie. Jest także w poradniku drużynowego wędrowniczego rozdział o demokracji autorstwa hm. Ryszarda Polaszewskiego, który polecam przeczytać.

 

Untitled-2

Wędrownicy mają tyle wolności, że aż w głowie się kręci. Mogą sami ustalić zasady działania, sami podejmować kluczowe dlań decyzje.

Wędrownicy mają tyle wolności, że aż w głowie się kręci. Mogą sami ustalić zasady działania, sami podejmować kluczowe dlań decyzje. Dzięki Kapitułom Naramienników czy Stopni Wędrowniczych mogą również wspólnie decydować o rozwoju poszczególnych członków drużyny. Biedny, mało znaczący drużynowy… Ten to już właściwie tylko nosi sznur i chodzi na odprawy do hufca…

I tu docieramy na Biegun, gdzie odbywa się wspomniany szczyt G8. Na spotkaniu wpływowych ludzi należy bardzo ważyć słowa, znać dobre oraz złe strony swoich rozmówców, a na biegunie umieć oceniać ryzyko i wspólnie podejmować kluczowe dla wyprawy decyzje. „Trzeba być mistrzem manipulacji – zasugerowała na zajęciach jedna z uczestniczek. – Nie chce im się czegoś zrobić? Trzeba tak porozmawiać, tak zmotywować, że po czasie sami zaproponują świetny projekt wynikający z ich potrzeb i włączą się w niego całym sercem.” Drużynowy jako Primus Inter Pares jest w stanie zmobilizować swoich ludzi do działania. Za pomocą organów demokracji powinien koordynować pracę i uczynić drużynę samorządną. Wszyscy członkowie jednostki wędrowniczej mają jakiś swój osobisty cel. Warto te cele wspólnie omówić i to do nich dostosować plan pracy, skoro jesteśmy jedną wyprawą na Biegun.

 Oczywisty jest konflikt wychowywania następcy z pozwoleniem na wybieranie swojego lidera przez ogół drużyny.

Hasło „demokracja sterowana”, używane przez wielu instruktorów w odniesieniu do metodyki wędrowniczej, to według mnie dowód zupełne jej niezrozumienie. Oczywisty jest konflikt wychowywania następcy z pozwoleniem na wybieranie swojego lidera przez ogół drużyny. Można sobie z tym świetnie poradzić, ustalając szczegóły wyboru przybocznego lub spisując konkretne obowiązki i granice decydowania kadry drużyny. Nie bez znaczenia pozostaje także wpływ instruktorów poziomu szczepu czy hufca na to, kto będzie przewodził i w jaki sposób organizował pracę wędrowników. Tego typu sytuacje potrafią zaprowadzić środowiska na skraj decyzyjnej katastrofy, gdzie tylko gadamy i nic nie robimy.

Do stosowania wędrowniczej demokracji potrzebny jest dobry lider. Jak w każdej metodyce będzie on musiał swoim przykładem pokazać, czym tak naprawdę jest harcerski styl bycia − od tej reguły nie ma wyjątków.

Do stosowania wędrowniczej demokracji potrzebny jest dobry lider. Jak w każdej metodyce będzie on musiał swoim przykładem pokazać, czym tak naprawdę jest harcerski styl bycia − od tej reguły nie ma wyjątków. Dobry lider wspierany przez dobrych wędrowników nigdy nie poczuje ciężaru szczytów G8, a na każdy biegun świata pobiegnie z radością. Drużyna wędrownicza to zespół, który sam o sobie stanowi. I nawet z pozornie złych czy nieprzemyślanych decyzji może wyniknąć niezła nauka. Decydowanie rodzi przecież odpowiedzialność, a wychowywanie mądrych i odpowiedzialnych wędrowników jest warte każdego wysiłku.

 

Katarzyna Rożek - absolwentka grafiki na UMK w Toruniu. Była szefowa Zespołu Harcerstwa Akademickiego, instruktorka Zespołu Wędrowniczego w Wydziale Wsparcia Metodycznego GK, znana głównie z pracy z akademikami oraz wędrownikami w Chorągwi Kujawsko-Pomorskiej. Komendantka Wędrowniczej Watry 2012. Rysuje komiksy na blogu www.kasiarozek.pl.

  • Harclot

    Primus Inter Pares – może nim być zastępowy zastępu/patrolu wędrowniczego lub przewodniczący kręgu. A nie drużynowy. Problem w tym że obecnie w ZHP głównie są „drużyno-zastępy”.

  • Wojtek Sidorowicz

    Jeżeli mówimy o drużynie wędrowniczej to drużynowy musi być Primus Inter Pares.