Duchowość bez religijności

Instruktorski Trop / Tomasz Detlaf / 31.05.2016

Duchowość to bardzo ważne i zarazem problematyczne słowo. Jest ono definiowane na różne, bardzo często całkowicie sprzeczne ze sobą sposoby. Jednak w ZHP funkcjonuje pojęcie wychowania duchowego.

Sfera duchowa często bywa zaniedbywana lub zastępowana przez wychowanie religijne, co tylko utrudnia dalsze działanie na tym niezwykle trudnym i delikatnym polu. Zastanówmy się, jak jest i jak być powinno.

Zawiłe definicje

Duchowość (…) to jest to, co pozwala człowiekowi osiągnąć wewnętrzną przemianę

Problem z duchowością i religijnością polega na tym, że pojęcia te są trudne i skomplikowane, a ich zakresy często się przenikają. Właściwie sprowadza się to do faktu, że dotykają one niezwykle osobistej sfery każdego człowieka. Sfery, której zawartość często bywa nawet niewysławialna. Hinduski mistyk, psychoterapeuta i jezuita w jednej osobie – Anthony de Mello – w swojej książce „Śpiew ptaka” zawarł taką przypowieść:

„Zapytano raz mistrza:

– Co to jest duchowość?

–Duchowość – odpowiedział – to jest to, co pozwala człowiekowi osiągnąć wewnętrzną przemianę.

– Jeśli zaś ja stosuję metody tradycyjne, jakie przekazali nam mistrzowie, czy nie jest to duchowością?

– Nie będzie duchowością, jeżeli dla ciebie nie spełnia tego zadania. Koc nie jest kocem jeśli cię nie grzeje.

– Znaczy to, że duchowość się zmienia?

– Ludzie się zmieniają, a również ich potrzeby. I tak, co kiedyś było duchowością, już nią nie jest. To, co często uchodzi za duchowość, jest jedynie powtarzaniem dawnych metod.”

Ubranie trzeba kroić na miarę człowieka, a nie człowieka na miarę ubrania.

Przypowieść ta nie daje nam definicji duchowości, lecz pomaga odkryć, czym ona jest i uporządkować nasze intuicyjne o niej pojęcie. Duchowość jest niedokreślona, płynna i zmienna. Do tego dla każdego człowieka jest czymś zupełnie innym. Bardzo dobrze widać, że duchowość jest bardzo intymna i indywidualna. Dlatego zawarte w Statucie ustalenie, że ZHP uznaje prawo każdego członka Związku do osobistego wyboru systemu wartości duchowych jest niezwykle słuszne.

Wychowanie duchowe, jakiego potrzebujemy

To jest cel wychowania duchowego – musi ono szanować indywidualność duchowości

Skoro każdy ma prawo do osobistego kierowania swoją duchowością i jest ona dla każdego zupełnie inna, to jak w ogóle możemy mówić o wychowaniu duchowym? Przecież zgodnie z tym, co powyżej, nie możemy kształtować duchowości innych.

Owszem – nie możemy jej kształtować, ale możemy zapewniać dogodne warunki dla jej rozwoju. To jest nasze zadanie. To jest cel wychowania duchowego. Musi ono szanować indywidualność duchowości, a także być wolne od wszelkich form dogmatyzmu i dążenia do unifikacji. Dogodne warunki dla rozwoju duchowości mogą być zapewniane przez stwarzanie okazji do przemyśleń i możliwości wyrażenia oraz wymiany poglądów w atmosferze wzajemnego szacunku i tolerancji.

Wychowanie duchowe, jakiego potrzebujemy, musi być niezależne od religii, lecz bynajmniej nie może ono być antyreligijne. Tak samo rzecz ma się z innymi prądami myślowymi, poglądami i tradycjami. Można korzystać w szerokim stopniu z ich dorobku, lecz nie oznacza to, że którekolwiek z nich może dominować.

Uniwersalne wartości, o których mowa w Statucie, wcale nie muszą mieć źródła w chrześcijaństwie

Uniwersalne wartości, o których mowa w Statucie, wcale nie muszą mieć źródła w chrześcijaństwie. Podstawowe wartości moralne są charakterystyczne dla kręgu kulturowego, w którym działamy i każdy może do nich dojść niezależnie od źródła. Zakaz zabijania wydaje się być oczywistym i do jego przyjęcia nie jest potrzebna kodyfikacja, jak znane z dekalogu „nie zabijaj!”. Wystarczy prosta świadomość konsekwencji tego, co by się działo, gdyby panowało powszechne przyzwolenie na zabijanie innych ludzi. Mimo to, w zależności od przyjętej etyki, możemy go na różne sposoby uzasadniać – powołać się na niezbywalną ludzką godność, ale też przyjąć go dzięki kantowskiemu imperatywowi kategorycznemu („Postępuj tylko wedle takiej maksymy, co do której mógłbyś jednocześnie chcieć, aby stała się ona prawem powszechnym”). Różnice, które powstają w bardziej skomplikowanych sytuacjach wystąpiłyby nawet, gdybyśmy się ograniczyli do etyk określanych jako chrześcijańskie, gdyż między nimi też występują niezgodności. Niemniej jednak przyjmujemy pewne podstawowe wartości i określamy je mianem chrześcijańskich nie dlatego, że chcemy uprzywilejować konkretną religię, bądź pokazać przez to, że większość naszych członków to chrześcijanie. Przyjmujemy te wartości, gdyż są one po prostu charakterystyczne dla naszego kręgu kulturowego. Nie określamy procesu poszukiwania osobistych, a jedynie pokazujemy jakie elementy powinny się znaleźć w zbiorze wartości będącym wynikiem tego poszukiwania, jednocześnie nie określając dokładnie całej zawartości tego zbioru.

Istnieje jednak wielki problem z rozróżnieniem wychowania duchowego od religijnego. Sytuacja wydaje się być podobna do istniejącego w polskiej edukacji problemu dotyczącego relacji między etyką a religią. Te dwa przedmioty często są traktowane jako swoje przeciwieństwa, co jest wielkim błędem. Zajmują się one zupełnie innymi dziedzinami, lecz się nie wykluczają. Mimo wszystko najczęściej lekcji etyki nie ma wcale, a uczniowie, którzy nie chcą chodzić na lekcje religii albo nie mają wyboru, albo nie chodzą na żaden z tych przedmiotów. Podobnie jest z relacjami między wychowaniem duchowym a wychowaniem religijnym. Często pracuje się tylko nad wychowaniem religijnym, albo nie porusza się ani jednego, ani drugiego tematu.

Duchowość bez religijności

Wychowania duchowe i religijne nie muszą się wykluczać, a nawet mogą dobrze współgrać

Duchowość wcale nie musi być związana z jakąkolwiek religijnością. Osoby określające siebie jako niereligijne oraz niewierzące często opowiadają o swojej duchowości. Pozornie wszyscy niewierzący mogą być wrzuceni do jednego worka i traktowani jako pozbawieni duchowości. Często zdarza się to wielu osobom wierzącym, lecz dokładnie analizując swoją duchowość i rozmawiając z innymi, można często szybciej znaleźć bratnią duszę po drugiej stronie podziału wiara-niewiara, niż po tej samej stronie. Duchowość osób niewierzących bywa oparta na refleksji nad światem, na relacjach z innymi ludźmi. Te same elementy mogą być równie dobrze częścią duchowości osób wierzących – warto podkreślić, że liczni myśliciele religijni, pisząc o sposobach na kontakt z Bogiem, pokazują niezwykle podobne, a nawet takie same propozycje, jak te opisywane przez niewierzących. Józef Tischner – ksiądz i filozof – stwierdza, że do prawdy dochodzi się wspólnie i tylko w dialogu, więc powinniśmy słuchać osób o odmiennych poglądach. Za to Michał Heller – filozof, ksiądz i naukowiec – skłania się do tezy, że Bóg zawiera w sobie cały świat i podobnie jak niewierzący filozofowie, duchowości szuka w strukturze świata. A podczas rozmowy z jednym z najsłynniejszych ateistów, Richardem Dawkinsem, stwierdził, że jest między nimi tylko mała różnica – Dawkins słowo „rationality” zaczyna małą literą, a Heller wielką.

Wychowania duchowe i religijne nie muszą się wykluczać, a nawet mogą dobrze współgrać. Musimy zapobiec zarówno przeciwstawianiu sobie dwóch różnych dziedzin wychowania, dominacji jednego z nich, która uniemożliwia pracę z drugim oraz brakowi działania w jakimkoliwek z nich.

Odpowiedzią jest takie wychowanie duchowe, które zachęca do refleksji – stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Wychowanie, które nie faworyzuje, ale pokazuje różne strony i poglądy. Wychowanie duchowe, które nie przeszkadza religijnemu i jest otwarte na każdego.

Każdy może wzbogacić swoją duchowość poprzez odkrywanie i poznawanie innych form

Mamy ogromne możliwości i wiele wypracowanych form pracy, które z wielkim powodzeniem można stosować pracując nad wychowaniem duchowym. Nie chcę narzucać konkretnych propozycji, ale zachęcam do przewidywań, eksperymentów i sprawdzania, jak harcerze reagują na różne formy rozwijania swojej duchowości.

Każdy może wzbogacić swoją duchowość poprzez odkrywanie i poznawanie innych form. Czy osobie głęboko wierzącej w jakikolwiek sposób zaszkodzi refleksja nad duchowością prezentowaną przez ateistę? Poznawanie różnych stron jest inspirujące i pozwala doskonalić własną duchowość poprzez wzbogacanie jej o różne źródła, znajdowanie analogii, szukanie tego, co łączy i tego, co dzieli. Odkrywanie tych samych idei ujętych na różne sposoby, ukrytych w pozornie skrajnych przekazach, wzmacnia podstawy osobistego systemu i zapewnia kolejne przestrzenie dialogu. Wychowania duchowe i religijne nie muszą się wykluczać, a nawet mogą dobrze współgrać. To z kolei droga do lepszych wyborów moralnych – bardziej przemyślanych, rozważonych z różnych perspektyw.

Takie wychowanie duchowe pomoże nam przygotować ludzi świadomych swojego zdania – jego źródeł i konsekwencji z niego wynikających oraz gotowych do dialogu i pełnych chęci zrozumienia innych.

Tomasz Detlaf - przyboczny w 27 Gdyńskiej Drużynie Harcerskiej "Pajęczaki", działa w hufcowym Zespole Wychowania Duchowego. Uczeń VI LO w Gdyni, w klasie o profilu mat-fiz-inf., ale jego największą pasją jest filozofia. Gdyby miał opisać to, co lubi najbardziej, to byłoby to zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi.

  • Pingback: 37. DW „Zakon Feniksa” | Duchowość bez religijności – wędrownicze publikacje()

  • Poruszyłeś ważny i trudny temat. Wydaje mi się, że poszło Ci całkiem nieźle :) W tak krótkiej formie trafiłeś w sedno (i nie obraziłeś nikogo :P).
    Naszła mnie taka myśl czytając Twój artykuł: Używamy nazw, co do których nie stworzyliśmy nawet roboczej definicji, która by nam pomogła. (jeśli się mylę, to dajcie znać). Nie znalazłem czegoś takiego w dokumentach ZHP. Czyli używamy trochę pustego słowa. A jest nawet gorzej. Na stronie programu ZHP definicją rozwoju duchowego jest wychowanie religijne i poszukiwanie „poza świat materialny” (czy taka definicja nie przekreślą właśnie ateistów?).
    Czyli taka definicja by się jednak przydała. Nie chodzi o to, żeby była całkowicie trafna, ale żeby pomogła Organizacji się określić.
    W swoim tekście piszesz również, że wychowanie duchowe i religijne nie muszą się wykluczać. Czy jednak nie jest tak, że nasza Organizacja właśnie wyklucza taką możliwość? Po to mamy wolność sumienia, o której pisałeś, żeby nie faworyzować nikogo i żeby każdy wybierał co chce. Czy zatem wychowanie religijne nie powinno być nawet wykluczone, żeby osiągnąć ten cel? Kwestia do przemyślenia.
    Na koniec wydaje mi się, że Twoja analogia z zabijaniem jest za prosta. Same konsekwencje nie są wystarczające, żeby wysunąć wniosek, o tym, żeby tego nie robić. Natomiast potem fajnie przechodzisz fajnie do dalszej argumentacji, która spaja całość.
    Tak jak napisałem na początku – naprawdę fajny tekst. Warto go pogłębić, choćby właśnie swobodną i wolną dyskusją.
    Powodzenia!

  • Andrzej Sawuła

    Definicji nie wypracujemy, bo nie ma w Związku zgody na ten temat. Wszystko niestety sprowadza się do stosunku do wymogu religijności. Dopóki Związek nie zajmie jednoznacznego stanowiska, czy harcerz musi być religijny, czy nie, będziemy dalej stać w rozkroku. (Słyszałem już poważnych instruktorów odrzucających jakąkolwiek myśl o określaniu duchowości inaczej niż ściśle przez pryzmat religii – „bo przecież harcerz musi być wierzący” i ściana).

  • Artur Połeć

    Też się z tym zbyt często spotykałem. Efekt? Z jednej strony wielu młodych ludzi udających religijność lub powtarzających bez żadnej refleksji pewne zachowania. Z drugiej strony wielu baaaaaardzo wartościowych młodziaków, których wymóg nie wiadomo dlaczego narzuconej religijności po prostu od Związku odrzuca.
    Czy na pewno wspomnianym instruktorom chodzi o takie budowanie religijności i docieranie ze skautingiem do szerokiej rzeszy młodzieży?
    Może zamiast czytać „Księgę Jaszczurki” warto wręczać instruktorom „Moralność Pani Dulskiej”?

    Tomek, szczere uznanie za dobry, wyważony tekst.

  • Jędrzej Kubala

    Bardzo trafny tekst, bo temat – zgadzam się w zupełności – trochę u nas leży. W pełni popieram stanowisko, sam niejednokrotnie miałem do czynienia z postawą, która uznawała niewierzących za pozbawionych duchowości i uważam ją za krzywdzącą i niesprawiedliwą. A traktowanie jako przeciwieństwa etyki i religii, pomimo swojego oczywistego bezsensu, ma miejsce bardzo często. Tekst naprawdę na poziomie, na temat i z refleksją.
    Tym niemniej z jednym akapitem Twojego tekstu polemizowałbym: „Uniwersalne wartości, o których mowa w Statucie, wcale nie muszą mieć źródła w chrześcijaństwie. Podstawowe wartości moralne są charakterystyczne dla kręgu kulturowego, w którym działamy i każdy może do nich dojść niezależnie od źródła.” i tak dalej. Jak już napisał poniżej Piotr, przykład z zabijaniem jest trochę zbyt banalny, natomiast chciałbym też zwrócić uwagę, że cały krąg kulturowy, w którym się obracamy, opiera się w sposób nieunikniony na chrześcijaństwie. Jest tam oczywiście jeszcze filozofia starożytna i nowożytna, ale nawet zdeklarowani współcześni ateiści, wyznając poglądy akceptowalne w naszej kulturze, nie są w stanie odciąć się całkowicie od chrześcijaństwa. To, że ktoś wyprowadza swoje maksymy moralne z innych pobudek, nie zmienia faktu, że obraca się w sposobie myślenia, który ta religia kształtowała przez stulecia.
    Problem, który widzę jest jednak innego rodzaju, i na to wciąż nie znam odpowiedzi. Jak pracować z duchowością w praktyce? Przyznam się szczerze, sam nie mam pojęcia jakich form i sposobów pracy używać w pracy z harcerzami w tym obszarze, mimo że widzę w nim sporą lukę, także w swojej drużynie. Sam nie doświadczyłem realnej, jakościowo dobrej pracy z duchowością. O definicje, jakkolwiek są oczywiście kluczowe, spierać się można w nieskończoność – co zresztą z lubością robimy. Lecz każdy i tak będzie rozumieć to na swój indywidualny sposób, a „podświadomie” potrafimy wytyczyć sobie jakiś wspólny kierunek, nawet nie umiejąc go nazwać i skonkretyzować. Brak mi natomiast realnych wzorców, co robić i w jaki sposób.

  • Tomek Detlaf

    Postawienie definicji było by niezmierzoną pomocą, ale jak zauważył Andrzej – bez jednoznacznego określenia co z religią w ZHP nie ruszymy dalej.
    Moja robocza definicja wychowania duchowego – zapewnianie dogodnych warunków dla rozwoju sfery związanej z poglądami danej jednostki.
    Osobiście uważam wykluczenie wychowania religijnego (w sensie: opartego na religii, co nie wyklucza poznawania różnych religii) i zostawienie samego wychowania duchowego – takiego o jakim pisałem za dobre rozwiązanie. Uważam ten model za najlepszy, gdyż nie będzie to kogokolwiek faworyzowało, ani dyskryminowało. Można się zastanowić co byśmy stracili, a co zyskali wprowadzając „neutralny” model wychowania duchowego i spróbować poddać to dyskusji.
    Jednocześnie sądzę, że nie muszą się te dwie gałęzi wychowania wykluczać i proponuję kompromisowy model.
    Dlaczego same konsekwencje nie są wystarczające do stwierdzenia, że zabijanie jest złe? Możliwe, że źle to wyraziłem, ale mam nadzieję, że dalej dobrze pokazałem, jak można różnie dochodzić do takich samych zasad moralnych.

    I dziękuję za uznanie, zamierzam dalej działać na rzecz przedstawionej koncepcji wychowania duchowego i staram się ją promować oraz wprowadzać w czyn.

  • Tomek Detlaf

    Zgadzam się z treścią polemiki – mogłem trafniej wyrazić myśl. Jednakże chrześcijaństwo też zaadaptowało tę zasadę – dekalog pochodzi przecież z judaizmu. Badanie źródeł takich zasad moralnych jest fascynujące, ale niewykonalne w pełni. Zamiast pisania o źródłach lepiej byłoby napisać o motywacji/pobudkach.
    Ja z duchowością pracuję przede wszystkim poprzez różnorodne formy dyskusyjne oraz czytanie, oglądanie, słuchanie i refleksję – samodzielne myślenie.
    Wiem o pracach nad konkretnymi propozycjami, które mają tę lukę zapełnić. Obecnie poza jedną propozycją przygotowaną dla Akademików wszystko co jest określane jako duchowe na prawdę jest religijne.

  • Andrzej Sawuła

    Również nie rozumiem problemu z wyprowadzeniem zakazu zabijania na gruncie konsekwencjalizmu, mógłbyś Piotr rozwinąć?…

    Dawno temu ludzie tłumaczyli sobie wschody i zachody słońca wędrówką Ra po niebie, a uderzenia pioruna gniewem Zeusa. Później udało się to wytłumaczyć rozumowo. Uważam, że czas najwyższy, by tak samo podchodzić do norm etycznych.

  • Już wyjaśniam, o co mi chodziło, że konsekwencje nie wystarczą.

    Napisałeś tak: zakaz zabijania jest oczywisty -> wystarczy świadomość konsekwencji, gdyby było to dozwolone.

    Na gruncie logiki wystarczy, że znajdę jeden przykład, który neguje teorii i to w zupełności wystarczy.

    Podejrzewam, że przez pomyłkę wziąłeś to za pewnik. Każda etyka opiera się na pewnych założeniach – i jak we wszystkim, od założeń musimy wyjść. Mogę postawić fundament, z którego wynikać będzie, że zabijanie jest spoko – zresztą wystarczy poczytać KKK (Katechizm Kościoła Katolickiego) żeby wiedzieć, że kościół sankcjonuje zabijanie i nie ma z tym problemów.

    Wracając. Etyka to założenia, całe nasze życie opiera się na założeniach – nasza metoda wychowawcza, to założenie, że pewne działania będą przynosiły pewien określony skutek – jeśli zgadzamy się, że skutek nam odpowiada, to przyjmujemy metodę. To takie idealne określenie.

    Czyli – to że zabijanie jest czymś złym, wcale nie jest oczywiste.

    Czy jasno to wyjaśniłem?

  • Tomek Detlaf

    Ale ja nie zapisałem żadnej implikacji tak jak to przedstawiłeś. Jest wręcz przeciwnie (choć zgadzam się w tym, że mogłoby to bardziej wybrzmieć) to, że wystarczy świadomość konsekwencji świadczy tym, iż jest to zdająca się być oczywistą zasada.
    Nie uznałem tego zakazu za pewnik, aksjomat, czy założenie.
    Napisałem „wydaje się (!) być oczywistym” aby podkreślić to, że gro osób uznaje to za naturalne, a nie aby pokazać, że jest to założenie.

    „To, że zabijanie jest czymś złym, wcale nie jest oczywiste”, np. dlatego, że wynika to ze świadomości konsekwencji.

  • Jędrzej Kubala

    A co sądzisz o pracy z duchowością w młodszych pionach niż wędrownicy? U tych ostatnich rzeczywiście da się wymyślić sporo rozsądnych rzeczy: formy dyskusyjne, obcowanie z kulturą… Ale czy Twoim zdaniem da się, i jeżeli – to jak, wprowadzić pracę z duchowością w drużynie harcerskiej na przykład?

  • Tomek Detlaf

    Pracuję z wędrownikam i z tej pracy pochodzą moje doświadczenia w prowadzeniu wychowania duchowego, ale postaram się odpowiedzieć.

    Przede wszystkim wychowanie duchowe musi być dobrze prowadzone szczególnie w pionie HS – to oni poszukują wartości. Oczywiście powinno być prowadzone cały czas, ale tam jest moim zdaniem wyjątkowo istotne.

    Formy dyskusyjne i obcowanie z kulturą mogą być prowadzone z młodszymi, tylko muszą być odpowiednio przygotowane. Co więcej mówi się, że dzieci są najlepszymi filozofami, bo zadają dużo pytań i jeszcze nie są pod takim wpływem kultury jak dorośli.
    Domyślam się, że przedstawienie jakiegoś problemu etycznego jako bajki gdzie staną przed nim dobrze dobrani bohaterowie powinno zainteresować młodszych. Potem można się razem z nimi zastanowić dlaczego kto co zrobił i co z tego wynika.

  • Jędrzej Kubala

    Brzmi sensownie, postaram się użyć ;)
    Gawęda zawsze dobra, choć nie wszyscy doceniają tę formę/umieją z nią pracować.
    Jeśli chodzi o formy dyskusyjne, zdarzyło mi się próbować ich w mojej drużynie harcerskiej i muszę przyznać że ze skutkiem jak najbardziej pozytywnym (jeśli się to dobrze poprowadzi i nie nadużywa). Nie były to w prawdzie dyskusje moralno-etyczne, ale myślę że i to warto co najmniej przetestować.
    Dzięki za dyskusję i do zobaczenia kiedyś (mam nadzieję) na harcerskim szlaku ;)

  • Andrzej Sawuła

    Córuś chodzi na lekcje etyki w podstawówce i 8-latki (!) są w stanie sensownie i głęboko dyskutować o problemach etycznych. Trzeba im je po prostu sformułować w kategoriach dla nich zrozumiałych, ale potem wielokrotnie kończyliśmy samochodowymi dyskusjami o naturze sprawiedliwości czy wywodzeniu zasad etycznych z konsekwencji. :)

  • Tomek Detlaf

    W ogóle najlepiej się dyskutuje na eksperymentach myślowych, szczególnie w filozofii się one często pojawiają (statek Tezeusza, jaskinia Platona, z tych starożytnych, a ze współcześnych dylemat wagonika i mózg w naczyniu).
    W fizyce Schrödinger mógłby przedstawić suchy opis, ale wybrał historyjkę z kotem przybliżając współczesną fizykę kulturze masowej.
    Jeśli ma się stworzony eksperyment myślowy to najważniejsze – struktura już jest. Wystarczy tylko dopasować fabułę do możliwości odbiorców.

  • kęsik

    Miło się Was czyta! A dla młodszych i dla starszych, poza opowieściami można tworzyć gry gdzie będą stawać przed problemami i zamiast mówić o czymś będą to rozwiązywać w praktyce. Ale tez można korzystać z gotowych rozwiązań tego typu: http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,20071783,najlepsza-gre-na-swiecie-stworzyla-polka-smile-urbo-gra.html?disableRedirects=true

    A ogólnie to mega się cieszę, że co raz więcej się mówi o duchowości poza religijnością! Tutaj mogę dać za wzór Zespół Wychowania Duchowego Chorągwi Łódzkiej – jeśli będziecie mieli możliwość zapoznać się z ich działaniami – możecie się zainspirować :)

  • kęsik

    Rozwój religijny jest jak potrzebny, by pokazać młodemu człowiekowi różnorodność religii. On potem sam zdecyduje, czy będzie szedł ramię w ramię z którąś, czy raczej bez żadnej. Uważam, że nie powinniśmy pomijać tego aspektu poznawczego, bo poza warstwą typowo religijną kryje się tu również kultura i kilka innych aspektów, które przy samym wychowawaniu duchowym a poza religijnym moglibyśmy pominąć. Chodzi o poznanie.

  • Andrzej Sawuła

    Jak najbardziej, ale mówisz tu o religioznawstwie, nie o rozwoju religijnym rozumianym jako praktykowanie i pogłębianie swej wiary w ramach działań harcerskich.
    Poza tym mam niejasne przeczucie, że programowe danie młodemu człowiekowi wolności wyboru religii zostałoby okrzyknięte herezją. Cały czas obowiązuje u nas w Polsce podejście, że rodzice mają prawo narzucać dzieciom swoje przekonania religijne…