„Hej, my jeszcze tu wrócimy…”

Archiwum / Dawid Iwaniuk / 28.12.2014

Czytelniku, który zastanawiasz się, czy aby nie zrobić sobie przerwy od harcerstwa. Pewnie zadajesz sobie pytania typu: a jeżeli po kilku latach zechcę wrócić? Piszę też do Ciebie, który wróciłeś do harcerstwa, a tym bardziej chcesz wrócić i masz mętlik w głowie.

Powróciłem, ponieważ wiem, ile mi dało harcerstwo i jaki zaciągnąłem dług.

Witaj, mam na imię Dawid. Chciałbym przedstawić Ci moją krótką historię. Zacznę od tego, że prawie dekadę temu zrobiłem sobie przerwę od życia harcerskiego, z różnych powodów. Ale nie o tym chciałbym Ci opowiedzieć. Muszę podzielić się tym, jak wyglądał mój powrót do harcerstwa, bo wiem, że zastanawiasz się, jak to jest wracać po przerwie. Ten czas szybko leci. Około dwóch lat temu robiłem porządki w szafie i odnalazłem swój mundur. Może trochę, a nawet bardzo głupio zabrzmi, ale w myślach postanowiłem sobie, że jeśli będzie na mnie nadal pasował, to wracam. Obstawiam, że już znasz odpowiedź, czy pasował. Lecz to tylko zbieg okoliczności. Nie wróciłem z powodu tego, że mundur pasował. Powróciłem, ponieważ wiem, ile mi dało harcerstwo i jaki zaciągnąłem dług. To zobowiązanie zamierzam spłacić. Taka myśl przyświecała mi wtedy oraz kieruje mną dziś.

Powroty

Nie ukrywam, że na początku było mi ciężko przystosować się do zasad. Musiałem dosłownie wszystko poznawać z innej perspektywy. Już nie jako uczestnika, a jako wychowawcy. Zaczęło się chodzenie na namiestnictwa, aby poznać, która metodyka jest mi najbliższa i w której się spełnię. Okazała się nią metodyka starszoharcerska. Nie jestem także w stanie wymienić liczby godzin, a nawet dni spędzonych nad nauczeniem się tych podstawowych rzeczy, czyli technik harcerskich. O tyle dobrze, że zawsze podobnymi rzeczami się interesowałem, to zajęło mi mniej czasu. Tyle jeżeli chodzi o zasady Związku.

Wiele decyzji było podjętych za plecami. O wielu rzeczach dowiadywałem się od osób trzecich.

Niestety zauważyłem jedną rzecz: była nią hermetyczność środowiska, do którego dołączyłem. Na początku stwierdziłem, że to naturalna kolej rzeczy, że jestem nowy w tej drużynie itd. Dochodzi też do tego karność przełożonym, bo decyzja drużynowego jest nadrzędna, gdyż zazwyczaj jest poparta radą drużyny. Mijały dni, miesiące, sytuacja nie szła ku lepszemu, młodzi uznali, że aby im się podlizać, zrobię wszystko, tak też stałem się pomagaczem od wszystkiego. Dodam też, że odczułem, iż w radzie drużyny jestem tylko formalnie, gdyż była tak jakby rada młodsza i rada starsza. Wiele decyzji było podjętych za plecami. O wielu rzeczach dowiadywałem się także od osób trzecich. Szperając w internecie zauważyłem, że taki problem dotyka wielu osób z różnych miast. Następnym problemem jest to, że harcerze uważają, że nie mamy dla nich nic wartościowego do przekazania. My – w sensie osoby po przerwie. Tu akurat się mylą.

Czy mogę czegoś nauczyć harcerzy?

Teraz Twoja kolej, abyś pomyślał, czego poza harcerstwem się nauczyłeś, bo jeśli będę kontynuował, to artykuł zajmie kilkanaście stron.

Ludzie w trakcie przerwy, jestem pewien, nauczyli się bardzo dużo rzeczy. Znów posłużę się swoim przykładem. Znam biegle cztery języki obce, uczę się kolejnych trzech. Miałem przygodę ze studiami, niestety z powodów osobistych mi nie wyszło, ale w trakcie tych kilku lat nauczyłem się wielu technicznych ciekawostek. Umiem logicznie myśleć i planować zarówno na krótki, jak i bardzo długi czas. Nauczyłem się także, jak podchodzić do ludzi oraz jak rozmawiać o problemach. Teraz Twoja kolej, abyś pomyślał, czego poza harcerstwem się nauczyłeś, bo jeśli będę kontynuował, to artykuł zajmie kilkanaście stron. Pomyśl, ile pasji rozwinąłeś. Właśnie to wszystko możemy przekazać naszym harcerzom. Możemy także im przekazać w jakiś sposób nasze zaangażowanie. Dodam, że jeśli by mi nie zależało, to już pół roku po powrocie odwiesiłbym mundur z powrotem do szafy.

Czy coś w czasie przerwy straciliśmy?

Ja straciłem bardzo dużo. Straciłem czas, który mógłbym poświęcić na rozwój instruktorski. Mam już ćwierć wieku, a dalej nie jestem instruktorem. Oczywiście niedawno otworzyłem próbę na stopień przewodnika. Straciłem możliwość poznawania nowych ludzi, ale tylko na określony czas.

Czy warto jednak wrócić?

Pozwolę, abyś sam odpowiedział na to pytanie. Ja odpowiedziałem, że warto, ale to jest osobiste pytanie do każdego, kto albo chce wrócić, albo wrócił.

 

Tekst został napisany przez jednego z czytelników, do istniejącego wcześniej działu „Na Próbę”.

Dawid Iwaniuk - zawodowo spawacz metodą MAG. Prywatnie interesuje się psychologią zachowawczą, lubi pisać głównie gawędy, lubi czytać. Interesuje się także wieloma dziedzinami życia. Stara się znaleźć swoje miejsce w harcerskiej wspólnocie. Harcerstwo traktuje jako drogę, nie cel.

  • Hania Domurat

    Ja też wróciłam po wielu latach :) I to zmieniając organizację (z ZHR na ZHP) i kolor munduru, a wcześniej zarzekałam się, że już nie wrócę. Tak na prawdę przez zupełny przypadek. Trafiłam na obóz żeglarski, który okazał się być obozem chorągwianym:P Tam poznałam wodniaków, przyszłam na jedną zbiórkę po wakacjach, na drugą i ani się obejrzałam byłam przyboczną, potem drużynową, a dzisiaj jestem komendantką szczepu. Czy warto? Nigdy nie byłam tak pewna odpowiedzi jak teraz- WARTO. Harcerstwo to jedna z najwspanialszych przygód jaką przeżywam każdego dnia.

  • Dorota Wysocka

    Witam jak by ktoś w nowym roku postanowił, że czas na powroty to my chętnie przygarniemy i pomożemy. Działamy w Poznaniu przy Szczepie Łazarz potrzebujemy młodych ludzi do pracy z harcerzami lub harcerzami starszymi. Znajdziecie nas na FB lub pod numerem telefonu
    661 805 546-Dorota Wysocka

  • Dawid Iwaniuk

    Właśnie zobaczyłem brak jednej bardzo istotnej rzeczy w wypowiedzi. A właściwie słabo podkreśloną. Jeśli ktoś zastanawia się nad powrotem, to pytanie samo w sobie już sugeruje odpowiedź. Bez chęci działania nie myślelibyśmy nad tym. Ilu jest ludzi na tym Świecie, tyle jest historii. Najważniejsze jest tylko to, żeby wyciągać z nich wnioski. Wiele osób zarzuci mi w tym momencie hipokryzję, ale ja wnioski wyciągnąłem.