Na Tropie bez i z internetem

Ważny Trop / Radosław Rosiejka / 24.08.2017

Mamy prawie 90 lat! Tak naprawdę to 89, ale to jedna wielka ściema. Jak dobrze policzyć historia Na Tropie jest krótsza, bo ani gazety, ani portalu nikt nie prowadzi nieprzerwanie od tylu lat.

Faktem jest, że pierwszy numer „Na Tropie” ukazał się 15 stycznia 1928 roku w Katowicach. Nakład 3 tysiące i 22 strony. Nie było w nim wiele artykułów o ówczesnym harcerstwie. Za to można było przeczytać sylwetkę Stanisława Wyspiańskiego, artykuł o twórcy lampy naftowej, kinematografie oraz o malarzu, przedstawicielu polskiego romantyzmu, Arturze Grottgerze. Do tego opublikowano kilka opowiadań. W „Na Tropie”, które miało dopisek „Pismo Młodzieży Polskiej” pojawiły się też „kącik radiowy”, w którym dawano rady, jak zbudować własny radioodbiornik oraz dział sportowy.

Były też artykuły typowo kierowane do harcerzy. Zamieszczono przetłumaczony krótki tekst Roberta Baden-Powella o tym, że męskość to świadome wybory w życiu. Na ostatnich trzech stronach można było przeczytać krótkie notki o tym, co się dzieje w harcerstwie. Na przykład, że w Bielsku organizowano zawody narciarskie, a w Bielszowicach po mszy odbyło się przyrzeczenie harcerskie.

dav

Podobnie jak teraz przygotowywano się do Jamboree, tyle że w Anglii w 1929 roku. Koszty? 99 zł za dwutygodniowy pobyt na Jamboree. Do tego trzeba było doliczyć 33 zł na osobiste wydatki na miejscu i 240 zł na bilet z Warszawy do Londynu w trzeciej klasie. Wychodzi łącznie 372 zł. Przeciętna pensja robotnika w tym czasie to 30 zł miesięcznie, a pracownika umysłowego 324 zł.

W pewnym momencie tłumaczono czytelnikom, że redakcja dostaje za dużo artykułów

Początkowo „Na Tropie” było miesięcznikiem. W 1931 roku stało się dwutygodnikiem. Z czasem zaczęto publikować też więcej artykułów dotyczących samego harcerstwa i harcerzy. Nawet w pewnym momencie tłumaczono czytelnikom, że redakcja dostaje za dużo artykułów, głównie kronikarskich relacji z harcerskich wyjazdów i nie może ich wszystkich publikować.

Jeden numer „Na Tropie” w tamtych czasach został „skonfiskowany po przyjacielsku”, jak to określił jego wieloletni redaktor naczelny Henryk Kapiszewski. Stało się to po wyborze na przewodniczącego ZHP Michała Grażyńskiego. W gazecie opublikowano artykuł z kilkoma niewygodnymi, w tamtym czasie, informacjami o działalności byłego wojewody śląskiego i nowego przewodniczącego ZHP.

W Na Tropie publikowano opowiadania Aleksandra Kamińskiego. Później powstał z nich „Antek Cwaniak”

„Na Tropie” patronowało polskim wyprawom na Jamboree w Czechosłowacji i na Węgrzech oraz wyprawie Władka Wagnera dookoła świata. W tamtym czasie w gazecie publikowano także opowiadania Aleksandra Kamińskiego. Później powstała z nich książka „Antek Cwaniak”.

dav

W okresie międzywojennym redakcja przeżyła mały kryzys. Redaktor naczelny wyjechał ze Śląska, a gazeta się nie ukazała na czas. Zmieniono naczelnego i wszystko wyjaśniono zaniepokojonym prenumeratorom, którzy nie otrzymali pisma.

Powroty „Na Tropie”

Po 11 latach „Na Tropie” przestało się ukazywać z powodu toczącej się II wojny światowej. Jednak dwutygodnik został reaktywowany w 1945 roku. Pismo ukazywało się do 15 stycznia 1949 roku, kiedy zdecydowano o jego połączeniu ze „Światem Przygód” tworząc „Świat Młodych”. Było to związane ze zmianami, jakie zachodziły w organizacji. Partia komunistyczna dążyła wtedy do kontroli nad życiem społecznym, w tym też działalnością ZHP.

Pismo zaczęto ponownie wydawać dopiero w latach 80 XX w.

„Na Tropie” nie powróciło po odwilży październikowej w 1958 roku i reaktywowaniu ZHP z Aleksandrem Kamińskim jako przewodniczącym Naczelnej Rady Harcerskiej. Pismo zaczęto ponownie wydawać dopiero w latach 80 XX wieku jako czasopismo Harcerzy Starszych. Od 1982 roku pod nazwą „Drużyna: Na Tropie”, a od 1991 roku jako „Na Tropie”.

dav

W pierwszym numerze z 1982 roku wyjaśniono, do kogo ówcześnie kierowane było „Na Tropie”. Mianowicie do drużynowych starszoharcerskich. Redakcja miesięcznika pisała, że chce pomóc w pracy drużynowych i zastępowych oraz pomagać w „rozwiązywaniu różnych trudnych dylematów”.

W „Na Tropie” pisano też, co podsłuchano i zobaczono w ZHP, a podsłuchiwano bardzo dużo. I tak redakcja opisała spotkanie ówczesnego naczelnika z komendantami chorągwi, podczas którego ten pierwszy dał do zrozumienia, że nie będzie tolerować palenia i picia alkoholu w chorągwianych komendach. Redakcja z 1982 roku bardzo nie lubiła „pewnej druhny z Rady Naczelnej”, która pochwaliła się, że prowadzi 7 drużyn jednocześnie. W „Na Tropie” złośliwie skomentowano ten wyczyn. Redakcja miała nadzieję, że „pewna druhna” mimo swoich osiągnięć nie zostanie zastępczynią naczelnika ZHP, bo „byłaby to wielka strata dla tych siedmiu drużyn”.

dav

Przenosiny do Internetu

W 2001 roku ukazał się ostatni papierowy numer Na Tropie

Rok 2002 w historii „Na Tropie” jest bardzo ważną datą, bo są to przenosiny do Internetu. Rok wcześniej ukazał się ostatni numer papierowego wydania. Miały być następne, ale nigdy nie powstały. Były redaktor naczelny Na Tropie Ryszard Polaszewski tłumaczy tę decyzję… rozwiązaniem się poprzedniej redakcji. W latach 80. i 90. wydawnictwa ZHP były dotowane z ministerstwa oświaty, ale z każdym rokiem środki były coraz skromniejsze. Dlatego w 1996 roku Na Tropie z miesięcznika przekształciło się w kwartalnik. Na Tropie trafiało do coraz mniejszej liczby drużynowych starszoharcerskich, aż w końcu redakcja powiedziała sobie „dość”.

Wydawanie „Na Tropie” w internecie miało nie generować kosztów i docierać do wszystkich zainteresowanych osób. Jak wyjaśnia Ryszard Polaszewski wtedy pojawiła się perspektywa zmian metodycznych, więc i wzmożonej pracy z kadrą. W tym wszystkim miało pomóc nowe „Na Tropie”, które znowu stało się miesięcznikiem. Pierwszy numer takiego „Na Tropie” ukazał się 22 marca 2002 roku.

dav

Były to czasy przed internetem LTE, stałymi łączami i światłowodami, więc numery ukazywały się w dość specyficzny sposób. 22 dnia każdego miesiąca ukazywał się cały numer na stronie internetowej oraz wysyłano go mailem do prenumeratorów. Osób otrzymujących maile było około 500 i każdy z nich miał do wyboru trzy formaty pisma. Do wyboru był PDF, doc. i spakowana cała strona WWW do otworzenia na swoim komputerze. Dzięki temu czytając internetowe wydanie nie trzeba było cały czas korzystać z internetu.

Mocną stroną redakcji stały się felietony i nierzadko złośliwe komentarze

W następnych latach dostęp do sieci stawał się powszechniejszy, zmieniał się też skład redakcji. W 2006 roku redaktorem naczelnym zostaje Filip Springer. Mocną stroną redakcji stały się felietony i nierzadko złośliwe komentarze na temat harcerskiej rzeczywistości.

Pół roku po wyborze ówczesnej Głównej Kwatery, w 2010 roku opublikowano zmyślony wywiad z anonimowym członkiem GK ZHP, który chwalił się tym, że ZHP ma zupełnie nieużywaną strategię przez poprzednią ekipę i obecna też nie chce jej za bardzo wykorzystywać w trosce o swoich następców. Jeśli organizacja jakiejś harcerskiej imprezy się nie udała to nie ukrywano tego przed wędrownikami. Nawet ówczesny naczelny bił się w piersi z tego powodu. Najczęściej jednak obrywało się „militarystom” w ZHP, walczono z wszechobecnym moro na harcerskich imprezach oraz staniem pod pomnikami na uroczystościach państwowych. Osoby niezgadzające się z „Na Tropie” zaczęły przekręcać nazwę magazynu na „Na Klopie”, żeby dać do zrozumienia jaki jest jego poziom i do czego jedynie się nadaje.

Teraz publikujemy częściej niż raz w miesiącu

Portalem internetowym pełną gębą „Na Tropie” stało się dopiero w marcu 2014 roku. Po prawie pół roku od opublikowania ostatniego numeru w listopadzie 2013 roku ruszyliśmy z zupełnie nową stroną internetową, nowym pomysłem na „Na Tropie” i przebudowanym składem redakcji. Publikujemy częściej niż raz w miesiącu. Obecnie staram się to robić w każdą niedzielę i środę, choć od lipca w związku z przygotowaniami do Watry ograniczyliśmy się do kilku wybranych dni.

Dlaczego Na Tropie?

Skąd wzięła się nazwa „Na Tropie”? Z odpowiedzią przychodzi tekst z pierwszego numeru gazety oraz z wydania jubileuszowego z grudniu 1937 roku. Dorastanie porównano do drogi, z której młody człowieka może zejść na złą ścieżkę. Dlatego cały czas musi być na tropie dobrej drogi – żyć zgodnie z ideałami i cały czas się rozwijać. Czytanie „Na Tropie” miało być pomocą i drogowskazem na tej drodze.

Pomysł na tytuł sprzed 89 lat cały czas jest aktualny. Nadal trzeba być na tropie dobrej drogi. Nieważne czy w łatwych, czy trudnych czasach, nie można z niej zboczyć. Dlatego bądźcie z nami, bądźcie „Na Tropie”.

dav

Okładki Na Tropie sfotografowano w Muzeum Harcerstwa w Warszawie

Radosław Rosiejka - przez dwa lata drużynowy drużyny wędrowniczej w Hufcu "Piast" Poznań-Stare Miasto. Lubi jeździć na rowerze i słuchać muzyki, ale nie robi tego równocześnie.