Przestudiuj możliwości

Ważny Trop / Maciej Pietrzczyk / 21.06.2017

Lipiec to ciekawy miesiąc dla maturzystów. Beztroska najdłuższych wakacji jest bowiem zakłócana przez stres rekrutacji na studia wyższe. Jak to jednak jest z tymi studiami?

Wybór studiów wyższych uchodzi za pierwszą dojrzałą decyzję, która znacząco wpłynie na to, jak będzie wyglądało późniejsze życie. Przynajmniej takie panuje przekonanie na ten temat. Zaznaczając, że każdy może mieć inne doświadczenia i niemożliwym jest przedstawienie wszystkich, przedstawię trzy główne podejścia do decyzji o pójściu na studia.

Zanim do tego przejdziemy, odwołajmy się jeszcze do raportów Eurostatu zinterpretowanych przez Instytut Badań Edukacyjnych oraz GUS-u.

W krajach UE udział osób w przedziale wiekowym 30-34 lat mogących pochwalić się dyplomem wyższej uczelni wyniósł w 2012 roku 36 proc., w porównaniu z 34 proc. w 2010 roku i 28 proc. w 2005. Najmniejszy odsetek osób z wyższym wykształceniem odnotowano we Włoszech, Rumunii i Malcie (22 proc.). Z kolei absolwenci wyższych uczelni stanowili największą część badanej grupy wiekowej w Irlandii (51 proc.) i Luksemburgu (49,6 proc.). Polska z wynikiem 39,1 proc. uplasowała się nieco powyżej unijnej średniej – czytamy w publikacji IBE.

Oraz:

„Stopa bezrobocia wśród niedawnych absolwentów (osób, które ukończyły edukację w ciągu ostatnich 4 lat) wszystkich typów szkół w Polsce była poniżej średniej dla Unii Europejskiej. Jednocześnie, choć bezrobocie wśród absolwentów wzrosło pomiędzy rokiem 2007 a 2013, to w Polsce wzrost ten był słabszy niż w innych krajach UE (Polska: wzrost o 4 punkty procentowe versus średni wzrost o 9 punktów procentowych w krajach UE).

Nadal w Polsce najłatwiej o pracę młodym osobom z wyższym wykształceniem (13% bezrobotnych wśród absolwentów szkół wyższych), podczas gdy większe problemy z jej znalezieniem mają osoby kończące edukację na poziomie szkoły średniej (27% bezrobotnych). Istniejące w Polsce od wielu lat różnice w stopie bezrobocia pomiędzy absolwentami różnych etapów kształcenia nie uległy zmianie w ciągu ostatnich pięciu lat. Inaczej sytuacja wyglądała w większości krajów UE, w których różnice w stopach bezrobocia pomiędzy najlepiej i najgorzej wykształconymi się pogłębiły – prezentuje GUS.

Wyższe wykształcenie pozytywnie wpływa na naszą pozycję na rynku pracy

Podejście pierwsze

Praca, zawód, pieniądze, prestiż itp. Przytoczona powyżej statystyka może prowadzić do stwierdzenia, że wyższe wykształcenie niewątpliwie pozytywnie wpływa na naszą pozycję na rynku pracy. Co prawda szala doświadczenie-wykształcenie w ostatnich latach zdecydowanie przesunęła się w stronę tego pierwszego, ale chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że „papier” odpowiedniej uczelni otwiera wiele drzwi.

Zatem warto porozmawiać ze studentami kierunków, które wymagają od nich wiele poświęcenia, szczególnie w porównaniu z tym, co muszą robić inni studenci. Mówią oni często o tym etapie życia jako o „środku do celu”, czasie, który muszą przeboleć, aby potem robić to, co sprawia im przyjemność i jest źródłem satysfakcji. Nie chcę przytaczać przykładów, bo wrzucenie wszystkich do jednego worka byłoby niezłym strzałem w kolano, ale wiem, że każdy z was myśli teraz o studentach medycyny. No tak, to są ciężkie studia. Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko one.

To że im cięższe studia, tym ważniejsze, lepsze albo bardziej przydatne społeczeństwu to stereotyp. Niektórym naprawdę łatwiej jest nauczyć się na pamięć całego atlasu anatomicznego niż ogarnąć, jak się wyprowadza jeden wzór. Po prostu – ludzie są różni.

Sprawdźcie rankingi, wybierzcie lukratywny kierunek

Faktem z kolei jest to, że ukończenie niektórych kierunków to ścieżka do wyższych zarobków. Jeśli Wam na tym zależy, to nie ma co się czaić – sprawdźcie rankingi, wybierzcie lukratywny kierunek. Znam ludzi, którzy tak zrobili i z perspektywy czasu są zadowoleni, jednak studia wspominają jako coś, co po prostu trzeba było załatwić.

Podejście drugie

W harcerstwie doskonale wiemy, jakie znaczenie ma pasja

Błogosławieństwem dla świata jest sytuacja, kiedy ktoś może podjąć studia związane ze swoją pasją. Naprawdę są takie kierunki na które nie da się pójść przez przypadek, na zasadzie kierunku zastępczego, o których będzie później. W towarzystwie młodych ludzi z „elitarnych” (właśnie – lukratywnych) kierunków często stroi się żarty z muzykologii, kulturoznawstwa, pedagogiki, generalnie nauk humanistycznych i społecznych. Podobno zrzeszają ludzi, którzy nie dostali się na nic „lepszego”. Na szczęście w harcerstwie doskonale wiemy, jakie znaczenie ma pasja oraz że kierowanie się nią to sprawdzony przepis na szczęśliwe życie. Trzeba także pamiętać, że uczelnie wyższe to nie stricte szkoły zawodowe, ale instytucje naukowe. Przecież tak samo, jak doświadczonych techników, potrzebujemy rozwoju nauki we wszystkich jej dziedzinach. Zatem – nie bójcie się iść na wymarzony kierunek związany z waszą pasją, jeśli tylko nie jest to pójście na łatwiznę.

Podejście trzecie

Łamanie schematów – nie trzeba zaczynać studiów od razu po szkole średniej. Nie trzeba kończyć od razu dwóch stopni studiów. W ogóle nie trzeba mieć studiów, aby mieć bogatą wiedzę, doświadczenie i być szczęśliwym, i spełnionym.

Nigdy nie będziemy mieli sytuacji, w której każdy będzie studiował dokładnie to, co chce

Dość ciekawym zjawiskiem jest wybieranie tzw. „macoszych” kierunków studiów. W takiej sytuacji, w której nie dostaliście się na wymarzony kierunek, na którym są wysokie progi, idziecie na inny z niższymi progami w ramach zapychacza. Sztandarowymi przykładami takich kierunków jest medycyna i farmacja oraz prawo i administracja. Nie przemawia to jednak do mnie – z dwóch przyczyn. Po pierwsze: naprawdę do poprawiania matury można lepiej się przygotować, kiedy nie studiujemy kierunku, który jest zapychaczem i dodatkowo zabiera nam czas. Po drugie: zdarzają się ludzie, którzy od początku chcą iść na farmację czy administrację i niestety są i tak postrzegani jako ci, którzy się nie dostali na „coś lepszego”. Wiadomo, że nigdy nie będziemy mieli sytuacji, w której każdy będzie studiował dokładnie to, co chce. Naturalne jest także wybieranie kierunków, których zakres tematyczny jest podobny do zakresu tych „wymarzonych”.

O tym, że nikt nigdy nie żałował podjęcia decyzji o „gap year” napisała kiedyś  Kasia Szołczyńska, która w obecnie może pozdrowić wszystkich z Erasmusa w słonecznym Mediolanie.

Coraz częściej zdarza się także, że wybór studiów zależy od podjętej wcześniej pracy. Studia są wtedy logicznym wyborem mającym na celu rozwinięcie specjalistycznej wiedzy czy umiejętności. W takiej sytuacji wybiera się częściej studia niestacjonarne, które łatwo można pogodzić z pracą. Założę się, że znacie takie osoby. Takie studia są prawdziwym wyzwaniem oraz naprawdę wynikają z zainteresowań i chęci rozwoju danej osoby, niezależnie od przyjętego ogólnie schematu „szkoła średnia – 5 lat studiów – rynek pracy”.

I co w końcu?

Rodzice będą szczęśliwi, kiedy zobaczą, że ich dzieci robią coś, co naprawdę sprawia im radość

Możliwość studiowania bez przymusu samodzielnego utrzymania to coś, z czego naprawdę warto skorzystać. Trzeba jednak pamiętać, że studiujemy dla siebie, a nie dla osób nas utrzymujących. Oczywistym jest, że lekarz, prawnik czy ksiądz w rodzie to przyczynek do dumy rodziców. Mimo wszystko doświadczenie wskazuje na to, że naprawdę szczęśliwi będą, kiedy zobaczą, że ich dzieci robią coś, co naprawdę sprawia im radość, w czym są dobre i co likwiduje z ich życia rutynę.

Stres, który towarzyszy wynikom z matur i rekrutacji jest czymś, czego raczej się nie da uniknąć. Na pewno będą się lały łzy, zarówno szczęścia jak i smutku. Po wszystkim trzeba jednak pamiętać, że w życiu nie ma jedynych słusznych dróg i nawet tak drastyczny krok jak rezygnacja z pójścia na studia (!) może nas zaprowadzić w dobre miejsca.

Dostęp do informacji nie jest już tak trudny jak w przeszłości, można nawet powiedzieć, że cierpimy na ich nadmiar. Od samego faktu ich posiadania ważniejsze jest jednak to, jak potrafimy je zinterpretować i z nich skorzystać. Dochodzimy w ten sposób do rozróżnienia wiedzy od mądrości. Czy studia są zawsze niezbędne? Na pewno są potrzebne, ale czy nadal są postrzegane jako coś, co każdy pracownik umysłowy powinien skończyć? Przytoczone na początku statystyki mówią jedno, jednak coraz częściej liczy się zupełnie coś innego. Dochodzę do wniosku, że ważne jest, aby za bardzo w tym wszystkim się nie spinać, bo naprawdę nie ma jedynej i słusznej drogi.

Maciej Pietrzczyk - podharcmistrz, instruktor Chorągwi Kieleckiej. Student studiów magisterskich w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Szef działu „Na Tropie Kultury”. Rzecznik prasowy Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej Kielce.

  • Aleksandra Golecka

    Ja mogę od siebie dodać jedną rzecz – nie bójcie się przerwać studiów i zmienić kierunku. Nie warto się męczyć, jeśli okazuje się, że to na co poszliście z pierwszego wyboru to jednak „nie to”.
    Ja zmieniłam studia po pierwszym roku, nie żałuję. Skończyłam licencjat i na razie wystarczy ;) Ze studiów magisterskich zrezygnowałam, bo były dla mnie stratą czasu – akurat taki kierunek, że nic nowego mnie tam nie spotykało. Może kiedyś coś innego, mam czas :)

  • Maciek Pietrzczyk

    Myślałem, żeby napisać o przerywaniu, ale spodziewałem się, że ktoś to poruszy :) Zgadzam się całkowicie ^^