Potrzebuję pomocy

Agnieszka Bader-Chudy / 06.02.2026

Organizacjo, potrzebuję Cię! Instruktorzy i instruktorki wzywam Was do najważniejszej misji mojego życia – wychowania moich dzieci.

Misją ZHP jest wychowywanie młodego człowieka, czyli wspieranie go we wszechstronnym rozwoju i kształtowaniu charakteru przez stawianie wyzwań. Kojarzycie ten tekst? Jestem w stanie wyrecytować go w nocy o północy, co najmniej od 15 lat. Dopiero niedawno zrozumiałam, jak bardzo jest mi bliski.

Może głupio to zabrzmi, ale jako harcerka i młoda instruktorka byłam mocno skupiona na sobie i nie do końca rozumiałam to wychowanie. Pracowałam z młodzieżą, ale w równie dużym stopniu pracowałam nad własnym rozwojem. Może była to niedojrzałość, może taki etap życia. Samorozwój, wszędzie ten samorozwój. Dziś, jako matka, doceniam to sedno misji naszej organizacji, jakim jest wychowanie młodego człowieka. Bardzo go potrzebuję.

Przed 2020 rokiem byłam ekspertką ds. wychowywania dzieci. Potem urodziły się moje własne. Wszystko, co zaplanowałam rozpadło się w drobny pył. Mam parę sukcesów wychowawczych i mnóstwo porażek. W opiece nad dzieciakami wspiera nas, mnie i Męża, dokładnie zero osób. Cała tzw. wioska – babcie, dziadkowie, ciotki, wujkowie – mieszkają daleko i nie są zainteresowani współdzieleniem obowiązków. Jest przedszkole, które spełnia swoją funkcję jedynie w ograniczonym zakresie.

Tworzymy, niekoniecznie z własnej woli, rodzinę nuklearną, tylko my i dzieciaki. Możemy polegać jedynie na sobie, co jest niesamowicie obciążające. Takich rodzin, jak nasza, jest coraz więcej. I coraz bardziej potrzebujemy wspólnoty.

Dawniej chciałam posłać dzieci do ZHP po to, by przeżyły niezapomniane przygody i zdobyły ponadczasowe umiejętności. Dziś dochodzi do tego aspekt wychowawczy. Organizacjo, pomóż mi wychować dzieci! Chcę by miały, oprócz domu rodzinnego, bezpieczną przystań w gromadzie, drużynie, szczepie, hufcu. Chcę, by miały bliskie osoby, przyjaciół i przyjaciółki. Chcę, żeby się rozwijały, nabywały wiedzę i kompetencje. Chcę, by stały się obowiązkowe, chętne do działania, empatyczne, asertywne, altruistyczne. Chcę, by rozwijały harcerskie wartości, które są również moimi wartościami. Chcę, by stały się refleksyjne. Chcę, by miały  pożyteczne zajęcie. Chcę, by spotkały wartościowych ludzi i spędzali z nimi czas. Chcę, by miały cele, marzenia i pasje. Chcę, by były dalekie od nałogów i uzależnień.

Osobiście czuję się dobrze wychowana przez organizację i wiem, że będzie to również dobry kierunek dla moich dzieci. Mam nadzieję, że ich pierwsza zbiórka nie będzie ostatnią, w każdym razem dołożę wszelkich starań, by tak się nie stało. Przykład idzie z góry, zatem sama wróciłam w szeregi ZHP po dekadzie przerwy. Niech dzieciaki widzą i słyszą od mamy, jak wspaniale jest w harcerstwie!

Harcerstwo z perspektywy rodzica to zupełnie inna bajka niż harcerstwo widziane oczami młodej, bezdzietnej instruktorki. Dojrzałam, a treść Misji ZHP jest dla mnie czymś o wiele głębszym niż sloganem. Liczy się wychowanie młodego człowieka! Wzywam więc Was, instruktorzy i instruktorki, do pomocy. Bądźmy w tym razem. Odwdzięczę się swoją służbą.

Ps. Mój Mąż nie ma nic wspólnego z harcerstwem, niemniej jednak popiera moje postulaty. No i jest zaangażowany w wychowanie naszych dzieci na równi ze mną.

Przeczytaj też:

Agnieszka Bader-Chudy - po dekadzie poza ZHP jest w procesie wracania do organizacji. Zawodowo zajmuje się koordynacją projektów i zespołów. Obecnie pracuje w instytucie badawczym. Jest żoną i mamą dwójki przedszkolaków. Lubi pisać, czytać i wędrować.