Jest takie miejsce…
W minionym tygodniu w Międzynarodowym Centrum Skautowym w Kandersteg odbył się Tydzień Wędrowniczy. Dlaczego to wydarzenie jest tak wyjątkowe dla jego uczestników, KISC, a nawet WOSM-u?
Jest takie miejsce, w którym dziesiątki tysięcy skautów gromadzą się przez cały rok, aby przeżyć przygodę swojego życia. Miejsce, gdzie każde spojrzenie na otaczający świat zapiera dech w piersiach. Miejsce, do którego nie można przyjechać tylko raz, bo ciepło ludzi wokół nie pozwala zapomnieć o nich aż do kolejnej wizyty.
KISC
To Międzynarodowe Centrum Skautowe w Kanderstegu (KISC), które stanowi serce skautowego życia, goszcząc ludzi z całego świata połączonych ideą zmiany świata na lepsze. KISC, wytypowany pod centralny ośrodek ruchu skautowego przez samego BP, od ponad 100 lat umożliwia młodym (i nie tylko!) ludziom doświadczenie międzynarodowej przygody o każdej porze roku. Nie ma znaczenia płeć, narodowość, religia czy wiek – każdy, kto doświadczył atmosfery „Permanentnego Mini Jamboree” w Kanderstegu, może nazwać to miejsce domem.
Tydzień dla wędrowników
Poza licznymi prywatnymi eskapadami drużyn do ośrodka, dwa razy do roku okazję odwiedzenia KISC dostają wędrownicy ze wszystkich zakątków globu. Latem oraz zimą odbywa się tam Międzynarodowy Tydzień Wędrowniczy. To wyjątkowe spotkanie zgromadziło tej zimy 38 wędrowników z 23 państw, tworząc wyjątkowy tygiel kultur. Wędrownicy mieli okazję skorzystać ze specjalnie przygotowanego dla nich programu, opartego na trzech filarach: natura, społeczność, pokój.
Harcowanie w alpejskiej dolinie
Nikomu, kto zobaczył zdjęcia z Kanderstegu, nie trzeba wyjaśniać, jakie możliwości otwiera tam przed skautami środowisko naturalne zimą. Droga z autobusu do miejsca noclegowego kilkukrotnie przecina trasy do narciarstwa biegowego, mijając jednocześnie szalejące na sankach dzieci i całe drużyny budujące wspólnie igloo z lodowych bloków. Zorganizowane przez wolontariuszy KISC wycieczki w góry to wisienka na śnieżnym torcie – długie trasy saneczkarskie na Przełęczy Gemmipass wraz z wędrówką do górskiego Jeziora Oeschinen, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO, na zawsze zapadają w pamięć tym, którzy nie doświadczajątakiego piękna natury na co dzień.
W grupie siła
Aby zrozumieć aktywności budujące społeczność KISC, trzeba pamiętać o jednym – „harcerz” i „skaut” to nie synonimy. Choć połączone rdzeniem, inaczej rozumieją wybrane koncepcje metody i stymulującego programu. Ognisko w KISC nie skłoni do refleksji, a rozbawi uczestników. Sylwester będzie zabawą, podczas której alkohol będzie sprzedawany w specjalnie pod to przygotowanym lodowym barze. Poranną refleksją będzie obozowa harcerska zabawa lub pląs. Tu wszyscy kochają pląsy, nawet jak mają 40 lat. Dlaczego? Bo skauting jest po to, żeby mogli poczuć się dziećmi, jak 30 lat temu, gdy wstępowali do organizacji. I choć jako namiestnik wędrowniczy sceptycznie podchodziłem do tego na początku (to nie wędrownicze formy pracy; gdzie jest cel wychowawczy?), później zrozumiałem, po co to wszystko. Po to, żeby wszyscy otworzyli się na siebie nawzajem jak małe dzieci – bez barier i zmartwień, a z pełną radością płynącą z możliwości spędzenia czasu z innymi.
Idźcie w pokoju
I tak właśnie kluczowy trzon programu – edukacja na rzecz pokoju – realizował się sam. Choć zajęcia o komunikacji międzykulturowej, efektywnym dialogu, budowaniu pokoju, projektach społecznych i nawiązywaniu partnerstw zostały przeprowadzone na bezsprzecznie wysokim poziomie, to nie one przyczyniły się najbardziej do budowy wzajemnego zrozumienia. Wspólnie spędzony czas, przeżywane silne emocje oraz nowe doświadczenia stworzyły prawdziwy kamień węgielny szczerej chęci do utrzymania pokoju. Przecież musimy zrobić wszystko, żeby nie dopuścić, aby komuś z tych wspaniałych ludzi z Międzynarodowego Tygodnia Wędrowniczego stała się krzywda. Dlatego, po powrocie do domu, zrealizujemy projekty społeczne kreujące pokój – by choć raz wrócić do Kanderstegu i ponownie spotkać się ze swoją międzynarodową rodziną.

Przeczytaj też:
Krzysztof Filak - namiestnik wędrowniczy i wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej w Hufcu ZHP Warmińskim. Studiuje w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Pasjonat długodystansowych rajdów na orientację, matematyki i niebanalnych projektów społecznych.
