Słowo drogi

Andrzej Stasiuk- Fado
pwd. Filip Springer
Nie wiesz dlaczego akurat to zdjęcie? Koudelka nie sfotografował tam przecież zbyt wiele. Ot wzgórza puste, nie porośnięte niczym, kawałek drogi biegnącej zboczem jednego z nich. W oddali jakieś wiatraki, kilkanaście wiatraków ale nie policzysz ich bo kadr ucina je w połowie. I psy. Dwa olbrzymie dogi wpatrzone w tą pustą przestrzeń. W to nic.
A nie Wiesz dlaczego Fado akurat? U Stasiuka, tego smakosza Europy Środkowej? Europy którą „rozumieją tylko meteorolodzy”? Mówisz, że to Fado rozbrzmiało w taksówce wiozącej go gdzieś przez Rumunię? Ale na pewno? A może wcale tak nie było? Czego można tam być pewnym, też nie wiesz?
Stasiuk to wędrowiec. Za swoją drogę do Babadag otrzymał literacką Nagrodę Nike. To niesamowite jak w każdą ze swoich podróży potrafi mnie zabrać, jak te książki wciągają w poznawanie otaczającej nas przestrzeni w zupełnie inny sposób. Zaczynasz chłonąć zapachy, zwracasz uwagę na bezruch drzew o świcie. Zaczyna nam się chcieć wstawać o świcie! Układamy powoli to w większą całość. Też odkrywasz nowe pejzaże?
A nie Wiesz dlaczego Fado akurat? U Stasiuka, tego smakosza Europy Środkowej? Europy którą „rozumieją tylko meteorolodzy”? Mówisz, że to Fado rozbrzmiało w taksówce wiozącej go gdzieś przez Rumunię? Ale na pewno? A może wcale tak nie było? Czego można tam być pewnym, też nie wiesz?
Stasiuk to wędrowiec. Za swoją drogę do Babadag otrzymał literacką Nagrodę Nike. To niesamowite jak w każdą ze swoich podróży potrafi mnie zabrać, jak te książki wciągają w poznawanie otaczającej nas przestrzeni w zupełnie inny sposób. Zaczynasz chłonąć zapachy, zwracasz uwagę na bezruch drzew o świcie. Zaczyna nam się chcieć wstawać o świcie! Układamy powoli to w większą całość. Też odkrywasz nowe pejzaże?
Ostatnie dwie książki Andrzeja Stasiuka to książki jakby stworzone dla wędrowników. „Wędrówka to nie tylko przemierzanie kilometrów”- masz! Stasiuk jednego dnia opisuje odległe rejony ujścia Dunaju, kilka stron dalej nie wychodzi z własnego domu i obserwując córkę wsiadającą do samochodu odkrywa kolejne, nieznane lądy. Wędruje fotografując Cyganów i rozdając im papierosy oraz słodycze. Ogląda monety pozostałe po swoich podróżach- też błądzi i błąka się. Samochodem, autostopem, pociągiem i palcem po starej mapie (otwiera ją tylko kilka razy w roku w obawie przed tym by się nie rozsypała- też mam taką- Bieszczady zalane listopadowym deszczem).
„Lubię podróże, lubię wspominać: podróże, własne życie, dzieciństwo, wspominać własne wspomnienia, własne kłamstwa. To wszystko się miesza i czasami próbuję dojść z tym do ładu” – pisze z tyłu swej ostatniej książki. A w środku do ładu nie dochodzi. Ale to dobrze. Mi tu nie o ład chodzi, ładu nie szukam. Ty też nie? To w końcu Europa Środkowa. Tutaj tylko meteorolodzy powinni czuć się pewnie.
„Lubię podróże, lubię wspominać: podróże, własne życie, dzieciństwo, wspominać własne wspomnienia, własne kłamstwa. To wszystko się miesza i czasami próbuję dojść z tym do ładu” – pisze z tyłu swej ostatniej książki. A w środku do ładu nie dochodzi. Ale to dobrze. Mi tu nie o ład chodzi, ładu nie szukam. Ty też nie? To w końcu Europa Środkowa. Tutaj tylko meteorolodzy powinni czuć się pewnie.
Andrzej Stasiuk
„Fado”
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2006
