Wędrownicy do urn!
Średnia wieku komendantów chorągwi w ZHP wynosi 49 lat. Najstarszy stażem komendant pełni swoją funkcję od 19 lat. 44,6 to średnia wieku komendantów hufców. Ponad jedna trzecia hufcowych pełni swoją funkcję dłużej niż 10 lat, w tym kilkoro od 20 do 29 lat. Rekordzista kieruje hufcem od 50 lat. 9 637 – o tyle osób zmniejszył się stan liczebny ZHP w 2007 r. 64, 3 – o taki procent zmniejszył się stan liczebny ZHP w ostatnim dziesięcioleciu.
Na początek przyznam się do pewnego przekłamania. Powyższe dane, zebrane i opracowane przez Wydział Badań i Analiz, dotyczą roku 2007 – to jest roku, w którym po raz pierwszy zastosowanie znalazła tzw. zasada kadencyjności, a dokładniej zasada, zgodnie z którą komendanci hufców i chorągwi mogą pełnić swoje funkcje nie dłużej niż dwie kolejne pełne kadencje. Zasada ta, zgodnie z założeniem miała zapewnić m.in. większą fluktuację na funkcjach, co za tym idzie można się spodziewać, że jesienne zjazdy hufców zmieniły nieco powyższe dane.
Nie pierwszy raz okazało się jednak, że zasady swoją drogą, a praktyka i harc-zaradność swoją. Tylko w mojej chorągwi dwóch spośród trzynastu komendantów hufców, żeby zostać ponownie wybranym, złożyło swoje sznury na miesiąc przed końcem kadencji i na najbliższym zjeździe po raz wtóry wybrano ich komendantami hufców. W ten sposób można kierować hufcem niemal dożywotnio.
Drugie przekłamanie, do którego się przyznaję, dotyczy zestawienia konkretnych danych. Gdyby przyjąć, że stosunkowo wysoka średnia wieku komendantów chorągwi
i komendantów hufców oraz stosunkowo długi staż sprawowania tych funkcji przez te same osoby jest bezpośrednią przyczyną wysokiego spadku liczebnego w ZHP – byłoby to poważne uproszczenie.
Nie mniej analizując przyczyny, dla których młodzi ludzie odchodzą lub w ogóle nie trafiają do organizacji, nie można nie brać pod uwagę, że przeciętny komendant hufca jest niemal trzy razy starszy od przeciętnego wędrownika, a rekordzista sprawuje swoją funkcję dłużej niż żyją rodzice jego podopiecznych.
Nie wdając się przy tej okazji w dyskusję czy organizacją lepiej zarządzają starsi doświadczeni instruktorzy, czy młodzi zapaleńcy nie możemy zapominać, że chcąc skutecznie pracować nad rozwojem liczebnym ZHP musimy przede wszystkim przekonać do naszej organizacji młodych ludzi. I to zarówno tych, którzy pozostają poza ZHP, jak
i aktywnych harcerzy i wędrowników.
Jednym z najefektywniejszych narzędzi motywowania do pracy i samorozwoju organizacji społecznej (a więc wyłączając motywator materialny) jest budowanie poczucia przynależności do grupy. Poczucie przynależności do organizacji budujemy poprzez wiele tradycyjnych narzędzi – mowa tu o przekazywaniu na zbiórkach historii ruchu skautowego, nauczaniu o pięknych kartach historii Szarych Szeregów, kształceniu szacunku do munduru. Poczucie przynależności wzmacniają także różne elementy harcerskiej obrzędowości. Wszystkie te narzędzia, stosowane prawidłowo w odpowiednich pionach wiekowych – spełniają swoją rolę.
Nie jest jednak tajemnicą, że dla nastolatka w wieku wędrowniczym – piękna historia, niemodny mundur, czy dziecinna niekiedy obrzędowość to zdecydowanie za mało, żeby identyfikować się z organizacją społeczną jaką jak ZHP.
Dorosły człowiek zdecydowanie łatwiej identyfikuje się ze sprawami, które rozumie, współtworzy i na które ma realny wpływ. Dlatego w tak wielu dyskusjach podejmujemy temat roli młodych ludzi w Związku Harcerstwa Polskiego.
Z tego samego powodu, o młodych w ZHP i ich wpływie na organizację rozmawialiśmy
z wędrownikami – uczestnikami Tuby.NT w Zielonej Górze. Podczas debat wędrowniczych poruszamy tematy kontrowersyjne i trudne. Tak było i tym razem. Jednym z pytań postawionych wędrownikom było – czy wędrownicy (lub ich przedstawiciele) powinni mieć czynne prawo wyborcze podczas zjazdów hufców. Nie wdając się ocenę tego pomysłu (jak już wspomniałam pytania były celowo tendencyjne) warto zastanowić się nad argumentami jakie padały podczas dyskusji w Zielonej Górze.
Zdecydowana większość sali na pytanie – czy wędrownicy powinni mieć czynne prawo wyborcze – odpowiedziała: nie. I dobrze – taka wola wędrowników. A dlaczego nie? Przede wszystkim dlatego, że wędrownicy są całkowicie niedojrzali. Nie znają się, nie mają wiedzy. Jako istoty bezwolne mogą stać się ofiarami cynicznych manipulatorów, którzy podczas Zjazdów podstępnie nakażą im głosować na złych kandydatów. Tajemnej wiedzy o działaniu hufca i kandydatach na komendantów niedojrzały wędrownik nie może znikąd posiąść, bo nie mówią o tym w telewizji (sic!). Konkludując wędrownicy są: za młodzi, życia nie znają, świat ich przerasta, a zjazd hufca to coś dla starszych.
I naszła mnie taka instruktorska refleksja. Państwo polskie pozwala osobom osiemnastoletnim wybierać Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, posłów na Sejm, senatorów. W wyborach samorządowych osiemnastolatkowie wybierają prezydentów miast, burmistrzów, wójtów, radnych rad gmin i powiatów, czyli osoby, które w sposób bezpośredni decydują o życiu ich małych społeczności, zarządzając budżetem o jakim nie śniło się najbogatszym hufcom naszej organizacji.
W 2003 r. 18-latkowie, którzy wzięli udział w tzw. referendum akcesyjnym zadecydowali o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Oddając swój głos przesądzili o losach swojego kraju na wiele dziesięcioleci. To młodzi ludzie w ostatnich wyborach parlamentarnych zadecydowali o zmianie władzy i przetasowaniu sił w parlamencie. 18-latek zgodnie z prawem może wziąć ślub i założyć rodzinę. Posiada pełną zdolność do czynności prawnych, co za tym idzie, może legalnie decydować o swoim majątku – zaciągać pożyczki i obracać pieniędzmi na nieograniczoną skalę. Prawo uznaje osiemnastolatków za wystarczająco dojrzałych, by mieć zdolność do rozpoznawania swoich czynów i ponoszenia odpowiedzialności karnej (i to już od 17 roku życia, a w szczególnych przypadkach nawet 15). 18-latek może prowadzić samochód, zadecydować, czy na rzecz innych chce odda swoją krew. W szkołach uczniowie wchodzący w skład samorządu uczniowskiego mogą wypowiadać się m.in. w kwestiach: programów nauczania, systemu oceniania i organizacji życia szkolnego – i są to prawa zagwarantowane ustawą.
18 – latek, może to wszystko – ale w Związku Harcerstwa Polskiego, zdaniem nastolatków, wybory komendanta hufca są ponad jego możliwości. No chyba, że jest drużynowym.
Gdzie – my instruktorzy – popełniamy błąd, jeśli wychowywani przez nas 18-latkowie trwają w przekonaniu, że są zbyt marni, żeby zadecydować o tym kto będzie kierował ich hufcem? Jakim cudem w organizacji, która powinnam kształcić aktywnych, świadomych obywateli uchowali się wędrownicy, którzy nie wierzą, że są w stanie decydować o tak małym wycinku świata jak hufiec, w którym pracuje ich drużyna?
I nie jest to zarzut pod adresem zielonogórskich wędrowników. Dyskusja była świetna. Atmosfera gorąca. Aktywność, kreatywność i dynamizm dyskutantów przerosły nasze oczekiwania. Padło wiele mądrych słów, wiele mądrych argumentów. Siedzący na sali wędrownicy przekonywali, że prawdziwy wpływ na organizację mają Ci, którzy pracują
z dzieciakami na pierwszej linii – drużynowi, zastępowi –
czyli oni! I świetnie. Brawo.
Tylko dlaczego nie wszyscy zebrani tam wędrownicy wierzyli, że mogą decydować
i oceniać pracę ich hufca? Nie ważne nawet, czy w formie czynnego prawa wyborczego na zjazdach, czy jakkolwiek inaczej?
I jeszcze w ramach przykładu zacytuję kawałek z relacji life na wortalu wędrowniczym:
Kto z Was był kiedyś na zjeździe chorągwi – pada pytanie. – Okazuje się, że jedna osoba.
– Jak było?
– Fajnie.
– A w kontekście angażowania młodych?
– Tam nie było młodych.
Czy młodzi, którzy dziś nie wierzą, że mogą współdecydować o swojej organizacji, za rok, dwa nadal będą jej częścią? Czy nie powinniśmy uświadamiać wędrowników, że mówią prozą, a decydowanie o losach ich stowarzyszenia nie jest zarezerwowane dla „tych co swoje już przeszli”. Pobudka! W tym tempie, za dziesięć lat pozostaną nam wyłącznie piękne karty historii i kilku starych wyjadaczy. Wędrownicy do urn! Mówicie prozą.
phm. Anna Błaszczak – szefowa Zespołu Wędrowniczego Wydziału Metodycznego GK ZHP. Członkini redakcji Na Tropie. Wywodzi się z 99 DW „Nomada” im. Andrzeja Zawady z Hufca Szczecin. |