Jak niedźwiedzie

Na Tropie Środowisk / Patrycja Popowska / 06.11.2019

Wędrownicy z 21 Goniądzkiej Drużyny Wędrowniczej Ursus udowodnili, że ich nazwa nie jest przypadkowa. Z łaciny oznacza ona jak niedźwiedzie. I niedawno, jako jedni z pierwszych w Polsce, zdobyli oni Odznakę Skautów Świata (Scout of the Word Award).

Działamy głównie na terenie miasta i gminy Goniądz – to niewielkie, ale malownicze miejsce położone w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Obecnie w drużynie jest trzynaścioro członków oraz czterech członków honorowych – są to instruktorzy, którzy nie są już w wieku wędrowniczym, ale czynnie działają z nami podczas naszych akcji i służb.

Skupiamy się przede wszystkim na działaniach społecznych i charytatywnych, ale nie są nam obce akcje proekologiczne. Organizujemy świąteczne zbiórki żywności, akcje sprzątania świata, współpracujemy z Biebrzańskim Parkiem Narodowym podczas jarmarków promujących ekologię. Zawsze można nas dostrzec na obchodach świąt narodowych. Mieliśmy swój udział w renowacji pomników i zabytkowych nagrobków.

Wszystko staramy się połączyć z dobrą zabawą, co chyba całkiem nieźle nam wychodzi

To wszystko staramy się połączyć z dobrą zabawą i integracją, co chyba całkiem nieźle nam wychodzi. Dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i mimo różnic charakterów, mamy świetne relacje. Dzięki temu większość wspólnych działań nie jest pracą, a przyjemnością.

Dodajmy jeszcze, że początkowo wędrownicy działali w założonej w 2011 roku wielopoziomowej 7 Przyparafialnej Drużynie Harcerskiej Boanerges. Po 6 latach drużyna była na tyle liczna, że podzieliliśmy ją na 4 jednostki, po jednej z każdej metodyki. Powstał 7 Szczep Drużyn Goniądzkich Boanerges. Wtedy też została powołana nasza drużyna wędrownicza.

Przed SWA

Od początku istnienia drużyny pracowaliśmy ze służbą. Naszym głównym celem już od 2016 roku, kiedy jeszcze działaliśmy, jako patrol wędrowniczy w drużynie wielopoziomowej, była Odznaka Wędrownicza Chorągwi Białostockiej. To 3-letni program opracowany przez Referat Wędrowniczy Chorągwi Białostockiej, oparty na różnych polach służby. Było to dla nas wielkim ułatwieniem w pracy, ale jednocześnie możliwością rozwinięcia się nie tylko harcersko, ale również prywatnie oraz doszlifowania naszych umiejętności współpracy, bo głównie tego odznaka wymagała.

Scout of the Word Award – co to takiego?

SWA jest wyróżnieniem przyznawanym przez WOSM dla harcerzy i młodzieży niezrzeszonej w wieku 15-26 lat. Ma ona na celu zachęcenie młodych ludzi do zwrócenia uwagi na problemy w ich najbliższym otoczeniu oraz podjęcie próby poprawienia lub nawet całkowitego usunięcia jednego z nich. Uczestnicy projektu sami podejmują decyzję z jakim problemem chcą się zmierzyć i sami ustalają plan działania. Żeby zdobyć odznakę należy odbyć 21 godzin tzw. Odkrycia, a następnie 80 godzin służby na wybranym polu działania.

Naszą największą motywacją była chęć rozwoju i pokonywania nowych przeszkód

Po zrealizowaniu tych dwóch wymagań, następuje ocena projektu. Jeśli spełnia wszystkie wymagania SWA, krajowy koordynator projektu przyznaje członkostwo w społeczności Odznaki Skautów Świata.

Naszą największą motywacją do zdobycia SWA była zwyczajna chęć rozwoju i pokonywania nowych przeszkód na naszej wędrowniczej drodze. Jednak na sam pomysł nie wpadliśmy sami. Podsunął go nam nasz koordynator projektu, hm. Grzegorz Skonieczny, który jest jednocześnie szefem Referatu Wędrowniczego. Przez cały czas był dla nas nieocenioną pomocą i wsparciem.

Rozwój, pokój czy środowisko?

Na samym początku przygody z SWA należy wybrać jedną z dziedzin, w której będzie realizowany projekt. Wbrew pozorom to trudne zadanie, ponieważ w każdej z nich można znaleźć, co najmniej kilka problemów w najbliższej okolicy. My stwierdziliśmy, że najbardziej przydatne działanie, które jesteśmy wstanie zrealizować, mieści się w ramach rozwoju.

Aby zdobyć odznakę, przez ponad 1,5 roku przygotowywaliśmy i prowadziliśmy zajęcia w zamkniętym Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Goniądzu. Uczyliśmy między innymi pierwszej pomocy, technik harcerskich, ale nie brakowało również zwykłych zajęć integracyjnych. Niektóre z naszych działań można było obserwować na fanpage’u szczepu.

Wzloty i upadki

Czytając początkowo o SWA stwierdziliśmy, że z tym nie może być problemów. Przecież 80 godzin to tylko lekko ponad 3 dni służby. Otóż nie. Upadków było więcej niż wzlotów.

Nie zawsze mogliśmy zrealizować to, co zaplanowaliśmy

Jako, że podjęliśmy służbę w miejscu o specyficznym charakterze, nie zawsze mogliśmy zrealizować to, co zaplanowaliśmy, ze względu na ściśle określony plan dnia w ośrodku. Jednak dzięki współpracy i zaangażowaniu jednego z tamtejszych wychowawców, najważniejsze plany zostały wykonane, za co jeszcze raz serdecznie mu dziękujemy.

Koordynator

Jak już wspomniałam, nieocenionym wsparciem był dla nas hm. Grzegorz Skonieczny, nasz koordynator. Mogliśmy skontaktować się z nim o każdej porze dnia i nocy, zawsze znajdował dla nas czas. Jeśli coś było niejasne – tłumaczył. Zachęcał i motywował w chwilach zwątpienia. Czasem miałam wrażenie, że stresuje się projektem bardziej niż my. Często pisał i dzwonił, żeby zapytać czy nie potrzebujemy pomocy. Jeśli ktoś chciałby rozpocząć w najbliższym czasie przygodę z SWA i poszukuje szefa – polecam Grześka.

Cele – zamierzenia

Realizacja programu oprócz korzyści wynikających z przynależności do Społeczności OSŚ oraz zwykłej satysfakcji, dała nam dużo więcej.

Niektórzy z nas podczas wykonywania zadań, zmierzyli się ze swoimi lękami

Wiele razy musieliśmy improwizować, działać w stresujących sytuacjach, zgrać się na szybko. Zdarzało mi się w kilka godzin przygotować konspekt zajęć i przejechać prawie 50 km żeby je przeprowadzić, bo dostałam wiadomość o kilku wolnych godzinach w ośrodku. Niektórzy z nas podczas wykonywania zadań, zmierzyli się ze swoimi lękami, na przykład wystąpieniami publicznymi. To zdecydowanie wzmocniło nasze charaktery.

Co dalej?

Nasze działania nie zmienią się w znacznym stopniu. Nadal będziemy czynnie służyć społeczeństwu, dbać o przyrodę, organizować akcje charytatywne. Różnica będzie w skali działania – przy SWA spędziliśmy wiele czasu na jednym obszarze, po SWA ten czas podzielimy na wiele pól służby.

Ale nadal będziemy tylko i aż wędrownikami, młodzieżą, przyjaciółmi. Jeszcze wiele razy usiądziemy przy ognisku z gitarą, zaśpiewamy dziesiątki piosenek i uśmiechniemy się tysiące razy. Czasem pojedziemy też na biwak, zlot czy obóz. Być może w tym roku uda nam się wyjazd na obóz wędrowny, o którym marzymy już od jakiegoś czasu. Może wyruszymy na Wędrowniczą Watrę – czas pokaże.

Najważniejsze jest to, że widzę wyraźnie, że drużyna stale pnie się na wyżyny swoich możliwości. A później moi wędrownicy mi pokazują, że chcą wejść jeszcze wyżej.

 

Przeczytaj też:

Patrycja Popowska - drużynowa 21 Goniądzkiej Drużyny Wędrowniczej, zastępca przewodniczącego Hufcowej Kapituły Stopni Wędrowniczych w w Hufcu "Biebrzańskim" w Grajewie. Od wielu lat wspiera wędrowników w rozwoju. W życiu prywatnym zmienia mundur harcerski na policyjny.