Wracanie to proces

Agnieszka Bąder-Chudy / 02.04.2026

Wchodzenie ponownie do tej samej rzeki to nie jest prosta sprawa. ZHP się zmienił, a w mojej głowie pozostał jakiś określony jego obraz. Nie ma ludzi, którzy byli, nie ma tych samych kontekstów i sytuacji. Ja również jestem kimś innym niż kiedyś.

Przez pierwsze lata poza organizacją czekałam aż ktoś wyciągnie do mnie rękę i zachęci do powrotu. Tak się nie stało. Potem ułożyłam sobie życie i potoczyło się ono na tyle dobrze, że tęsknota i żal minęły. Jednak zawsze miałam w sobie zachwyt i dumę z bycia harcerką i tego, co dobrego harcerstwo ze mną zrobiło.

Może właśnie dlatego, choć odżegnałam się, że powrotów nie będzie, o owym powrocie zaczęłam fantazjować. Na początku myślałam, że mogę być sojuszniczką harcerską, taką bez stopnia i munduru. Tak, żeby trochę być w organizacji, a trochę nie do końca.

Potem pomyślałam, że co ja będę wracać na pół gwizdka, skoro za chwilę, mam nadzieję, moje dzieciaki będą zuchami. Będę działać w ZHP wraz z nimi! Oczywiście biorę pod uwagę scenariusz, że ani syn, ani córka nie połkną harcerskiego bakcyla, zatem moja motywacja do działania również spadnie. Co wtedy ze mną?

Dodatkową trudność, a może nawet największą przeszkodę, stanowi fakt, że wracając do organizacji trafiłam do zupełnie nowego środowiska. Jestem nie tylko nowa w mieście, ale też w tutejszym środowisku harcerskim. Czuję się obco, niepewnie, bez historii, bez wspólnych doświadczeń.

Czego, w takim razie potrzebujemy jako osoby wracające do organizacji? Na pewno potrzeba nam czasu, otwartości i uwagi. Należy potraktować czas powracania jako okres próby. Wiecie, taki, jak z harcerzem, który trafi pierwszy raz na zbiórkę. Pokazywać możliwości, okazywać zainteresowanie, proponować aktywności. Tłumaczyć, na czym ta działalność harcerska polega (czasem się o tym zapomina). Nie rzucać na głęboką wodę. Nie oczekiwać wielkich rzeczy. Okazywać zaciekawienie. Trochę takie obchodzenie się, jak z jajkiem, ale można mieć z tego całkiem fajną jajecznicę. Warto poświęcić nam czas. Warto przywitać nas z otwartymi ramionami. My, starzy wyjadacze, możemy naprawdę sporo zaoferować ZHP.

Wracanie do organizacji to proces. Swoje ułożone życie muszę (bo chcę!) przemodelować na nowo, by znaleźć w nim miejsce na harcerstwo, na dawną pasję. To może się udać, ale nie musi. Nie od razu będę miała czas na odpowiedzialne funkcje. Być może na początku nie będę miała żadnej funkcji. Być może na razie nie chcę robić żadnych kursów czy zdobywać stopni. Ludzie poza organizacją również mają mnóstwo obszarów, żeby się rozwijać i samodoskonalić. W swojej pracy zawodowej robię tak wiele dla swojego rozwoju, że marzę raczej o odpoczynku po godzinach. Życie rodzinne i wychowanie dzieci to kolejny ogromny obszar, na którym się skupiam i ciężko w nim pracuję. Harcerstwo, póki co, spada na dalszy plan.

A jednocześnie chcę być zaopiekowana, zauważona i ważna – taka zwykła harcerka, która w organizacji nie robi nic szczególnego. Czasem, po prostu, tylko jest.Mam na uwadze, że mój proces powrotu może się nie udać. Chciałam sprawdzić, jak to jest wejść do tej samej rzeki, rozejrzeć się i zdecydować, co dalej. Okres próbny.

Jeśli Wy, drodzy Czytelnicy, również jesteście w podobnym momencie do mojego, życzę Wam powodzenia! Dajcie sobie szansę na powrót do organizacji, ale na własnych zasadach, czyli uwzględniając swoje potrzeby. Nie musicie od razu być drużynowymi lub otwierać próby harcmistrzowskiej. Zdecydujcie, co jest dla Was najlepsze i dlaczego chcecie wrócić.

A do Was, droga harcerska Kadro, mam mały apel. Skontaktujcie się czasem ze swoimi dawnymi instruktorami i wędrownikami. Zainteresujcie się tym, co teraz robią. Zaproponujcie powrót do organizacji. Być może ktoś na ten kontakt czeka. Być może nie wyjdzie z tego nic, a być może zyskacie wspaniałego sojusznika.

Przeczytaj też:

Agnieszka Bąder-Chudy - po dekadzie poza ZHP jest w procesie wracania do organizacji. Zawodowo zajmuje się koordynacją projektów i zespołów. Obecnie pracuje w instytucie badawczym. Jest żoną i mamą dwójki przedszkolaków. Lubi pisać, czytać i wędrować.