Obozy wędrowne – od pierwszego kroku do harcerskiej tradycji
Nigdy nie byliście na obozie wędrownym? Jeśli samo pojęcie „obóz wędrowny” funkcjonuje już w Waszym środowisku, to pierwszy krok macie za sobą. Teraz czas na kolejny – przekuć pomysł w działanie.
Jak metodą małych kroków doprowadzić do sytuacji, w której obozy wędrowne stają się naturalnym elementem pracy drużyn wędrowniczych, a nie jednorazowym przedsięwzięciem? Najlepiej pokazuje to historia naszego Namiestnictwa Wędrowniczego ,,VIA” w Hufcu Gdańsk-Śródmieście.
KLAUDIA KLĘBOWSKA: Pierwszy ważny krok został wykonany w 2019 roku. Właśnie wtedy, dzięki inicjatywie ówczesnego namiestnika wędrowniczego phm. Mateusza Okły, udało się zorganizować wspólny obóz wędrowny w Beskidach dla kilku drużyn. Finałem obozu był zlot Wędrowniczej Watry, ale sama droga okazała się równie wartościowa jak miejsce docelowe. W organizację zaangażowali się instruktorzy i wędrownicy z różnych środowisk – jedni odpowiadali za program, inni za logistykę czy kwestie organizacyjne. W obozie uczestniczyło ponad trzydzieści osób, reprezentujących różne drużyny, przyzwyczajenia i style pracy.
Nie był to model idealny. Pojawiały się błędy, trudności organizacyjne i wyzwania wynikające z działania tak dużej i różnorodnej grupy. Z perspektywy czasu właśnie to doświadczenie okazało się jednak fundamentem późniejszych sukcesów. Wspólny obóz stworzył przestrzeń do zdobywania nowych umiejętności, uczenia się odpowiedzialności za siebie i innych oraz budowania relacji między drużynami. Co najważniejsze – pokazał, że organizacja obozu wędrownego jest możliwa nawet wtedy, gdy pojedyncza drużyna nie dysponuje jeszcze wszystkimi zasobami potrzebnymi do samodzielnego działania.
To właśnie współpraca okazała się kluczem. Gdy jednej drużynie brakuje doświadczonego kierownika wypoczynku, odpowiedniej liczby pełnoletniej kadry czy możliwości organizacyjnych, warto połączyć siły z innymi środowiskami. Wspólny obóz może być pierwszym krokiem do budowania własnych kompetencji. Dzięki temu doświadczenie zdobywa zarówno kadra, jak i przyszli organizatorzy kolejnych przedsięwzięć.
Obóz wędrowny jest bowiem czymś więcej niż formą letniego wypoczynku. To naturalne podsumowanie całorocznej pracy drużyny – realizowanych tropów, sprawności, wyzwań i celów wychowawczych. To czas sprawdzenia w praktyce zdobytych umiejętności, ale także okazja do budowania samodzielności, odpowiedzialności i współpracy. Wędrowanie z plecakiem, pokonywanie kolejnych kilometrów, wspólne planowanie i rozwiązywanie problemów uczą rzeczy, których nie da się zdobyć podczas zwykłych zbiórek.
Najważniejsze jest jednak wykonanie pierwszego kroku. Nie musi to być od razu wielotygodniowa wyprawa za granicę. Może to być kilkudniowy obóz na Kaszubach, weekend-owa trasa w pobliskich górach czy spływ kajakowy. Każde takie doświadczenie buduje kompetencje, wspomnienia i motywację do kolejnych wyzwań. Tak było również u nas. Już w następnym, 2020 roku ponownie wyruszyliśmy na namiestniczy obóz wędrowny na Kaszuby, zawierający kilkudniowy spływ kajakowy. Był to rok, w którym to już ja pełniłam funkcję namiestniczki wędrowniczej hufca. W obozie wzięły udział wszystkie drużyny wędrownicze hufca. Co było w kolejnym roku? W 2021 roku nastąpiły wyczekane, wymarzone, a przede wszystkim wypracowane – samodzielne obozy wędrowne wszystkich drużyn wędrowniczych hufca. A jak jest dzisiaj? Najlepiej opowie moja następczyni na funkcji namiestniczki – phm. Ewa Sobieniak.
———————————————
EWA SOBIENIAK: Mnie pozostało „jedynie” dbać o owoce pracy Mateusza i Klaudii. Moi poprzednicy na funkcji namiestniczki wędrowniczej wykreowali w hufcu obraz obozu wędrownego jako tego jedynego naturalnego i (w pozytywnym słowa znaczeniu) zwyczajnego obozu, na który jadą drużyny wędrownicze. Nigdy nie musiałam burzyć jakiś murów uprzedzeń, niechęci czy przyzwyczajeń do innego formatu obozowania wędrowników. Od początku pełnienia mojej funkcji mogłam z spokojną głową i pewnym gruntem pod nogami, skupić się na inspirowaniu innych, żeby sięgać jeszcze wyżej!
Górnolotnie rzecz ujmując: zaczęłam od osobistego przykładu (tylko jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że go daję i że w przyszłości bardzo mi się to przyda). Na początku roku harcerskiego 2022/2023 zostałam drużynową i razem z moją drużyną wędrowniczą zorganizowałam tygodniowy obóz wędrowny w Norwegii. Było to wielkim marzeniem drużyny od lat i postanowiłam sobie, że po prostu 2023 rok będzie tym rokiem! Rokiem, w którym doprowadzę nas do spełnienia tego marzenia. Udało się! Oczywiście z ogromną pomocą mojej poprzedniczki na funkcji drużynowej – phm. Lidii Magiera, która zgodziła się zostać moją kierowniczką wypoczynku. Byłam wtedy jeszcze dziewiętnastoletnią, młodziutką instruktorką w stopniu przewodnika, więc jedynie dzięki uprzejmości kogoś z stopniem podharcmistrza mógł odbyć się samodzielny obóz wędrowny mojej jednostki.
Ta daleka, długa i zamorska przygoda stała się początkiem czegoś niezwykłego. Domina! Co było potem? Po dwóch latach bycia drużynową wędrowniczą (ale dalej nią jestem!) Klaudia przekazała mi namiestnictwo wędrownicze. Mój pierwszy rok pełnienia funkcji namiestniczki był po brzegi wypełniony indywidualnymi korepetycjami z organizacji obozów wędrownych. Tak, dobrze słyszycie. Korepetycje. Według mnie to słowo najlepiej oddaje proces, dzięki któremu dwie kolejne drużyny wyjechały w na zagraniczne, tygodniowe obozy wędrowne. W 2025 roku 110 GDW „Pora na Przygodę” wyjechała do Szwecji, a 99 GDW „Leniwce” do Norwegii. Mogłam ich w tym wspierać, doradzać i służyć swoim własnym doświadczeniem, zdobytym dzięki tej organizacji obozu wędrownego mojej drużyny w Norwegii w 2023 roku (pamiętacie, jak nawet nie zdawałam sobie sprawy, że ten przykład własny bardzo mi się przyda w przyszłości?). 2025 rok był również czasem, w którym rozpoczęłam organizować kursy drużynowych wędrowniczych i jest tak do dziś. To na nich mogą kształcić się członkowie kadr drużyn wędrowniczych mojego hufca, a ja wiem, że porządnie nauczą się tam funkcjonowania organizmu obozu wędrownego.
Czy można z obozem wędrownym sięgnąć jeszcze wyżej? Tak! Można te zagraniczne, długie, wędrowne przygody odbyć również … zimą. W zimie 2025 roku zostałam komendantką pierwszego, namiestniczego, zagranicznego zimowiska wędrownego. W zimie 2026 roku odbyła się kolejna jego edycja. Obecnie już kolejny komendant przygotowuje zimowisko wędrowne 2027.
Czy można z obozem wędrownym sięgnąć jeszcze wyżej? Mam nadzieję, że kiedyś w przyszłości opowie wam o tym jakiś mój następca lub następczyni na funkcji namiestniczki.
A ja wiem, że na pewno opowie. Dlaczego? Bo z Mateusza i Klaudii przeszła na mnie pasja do wędrownictwa. Szczera, oddana, intensywna, beztroska, wypełniona dziecięcą ciekawością świata i ludzi, prosto z serca. Mam to w sobie. Zabrałam im, więc mam (hehe). Dam to samo mojemu następcy. Dzięki Mateuszowi i Klaudii wiem, jak ważna jest praca poprzednika z następcą. Praca (a właściwiej to ujmując: relacja) stała, wspierająca, wypełniona po brzegi pomocą, pełna pasji i intensywna pod względem częstotliwości. Dziś dalej daje indywidualne korepetycje instruktorom w hufcu, jestem opiekunką kilku prób na stopnie instruktorskie kadr drużyn wędrowniczych, jestem kierowniczką wypoczynków, jeśli komuś takiej osoby brak. Dzielę się z innymi moją pasją, a przy okazji też umiejętnościami.
Dziś samodzielne obozy wędrowne są naturalną częścią działania wszystkich naszych drużyn wędrowniczych. To efekt odwagi do wykonania pierwszego kroku, współpracy między środowiskami oraz konsekwentnego przekazywania odpowiedzialności i kolejnym pokoleniom instruktorów. Bo właśnie tak buduje się tradycję – od jednej iskry, która rozpala kolejne.
Ta historia pokazuje również, jak ważna jest ciągłość i przygotowywanie następców. Inicjatywa zapoczątkowana przez Mateusza nie zakończyła się wraz z końcem jego kadencji. Hm. Klaudia Klębowska przejęła odpowiedzialność za rozwój ruchu wędrowniczego, rozwijając rozpoczęte działania i inspirując następnych drużynowych. Jedną z uczestniczek pierwszych wspólnych obozów była phm. Ewa Sobieniak – najpierw wędrowniczka, później drużynowa, a od 2024 roku namiestniczka wędrownicza. Dzięki przekazywaniu doświadczeń, wspieraniu młodszej kadry i świadomemu przygotowywaniu następców idea obozów wędrownych nie tylko przetrwała, ale stała się trwałym elementem pracy drużyn w naszym hufcu.





Przeczytaj też:
Klaudia Klębowska - zastępczyni komendanta Hufca ZHP Gdańsk-Śródmieście ds. pracy z kadrą, członkini Referatu Wędrowniczego Chorągwi Gdańskiej ZHP, była namiestniczka wędrownicza Hufca ZHP Gdańsk-Śródmieście
Ewa Sobieniak - drużynowa 44 Drużyny Wędrowniczej „Ŝtuparo” im. Ludwika Zamenhofa, namiestniczka wędrownicza Hufca ZHP Gdańsk-Śródmieście, członkini referatu wędrowniczego Chorągwi Gdańskiej ZHP
