Czarna jedynka – drużyna z tradycjami

Na Tropie Środowisk / Marta Włodarczyk / 06.02.2022

Mają 110 lat, członków drużyny rozproszonych po kilku miastach i olbrzymi bagaż doświadczeń. Nie zabiła ich pandemia, a niedawno obchodzili swój wielki jubileusz. Jaka jest I Nowosądecka Drużyna Wędrownicza i jaki jest jej sukces?

Z Emilią Matykiewicz poznałyśmy się na kursie drużynowych w Kielcach i choć przerabiałyśmy dwie różne metodyki, od razu złapałyśmy wspólny język. Wtedy przedstawiła mi się jako harcerka innego hufca, toteż zaskoczyło mnie, gdy zobaczyłam ją na zdjęciach I Nowosądeckiej Drużyny Wędrowniczej im. Stefana Czarnieckiego. Jednak bardzo szybko zrozumiałam, dlaczego tak się stało – gdy już się trafi na ich fanpage, nie sposób przejść obok niego obojętnie. Tak aktywnej drużyny wędrowniczej dawno nie spotkałam na swojej drodze. Poprosiłam więc Emilię, aby opowiedziała trochę o swoim obecnym środowisku.

Emilia, poznałyśmy się na kursie drużynowych w Kielcach i, z tego co pamiętam, byłaś wtedy w innym środowisku harcerskim. Jak trafiłaś do Czarnej Jedynki?

Wszystko zaczęło się od kursu spadochronowego, gdzie poznałam przybocznego Czarnej Jedynki, który teraz pełni funkcję drużynowego. Szukałam wtedy pola do zrealizowania próby przewodnikowskiej i dostałam propozycję, aby dokonać tego właśnie tam. Oczywiście zgodziłam się i w tym roku miną dwa lata od podjęcia tej decyzji. Ten czas naprawdę szybko zleciał!

Widziałam na fanpage’u waszej drużyny, że ostatnio obchodziliście 110–lecie! To olbrzymi jubileusz, jednak zastanawia mnie jak to możliwe, skoro metodyka wędrownicza jest zdecydowanie młodsza. Kim jesteście i jak to się stało, że tak długo funkcjonujecie?

Nasza drużyna została przekształcona na wędrowniczą w 2004 roku

Historia naszej drużyny rozpoczęła się od odczytu Andrzeja Małkowskiego 28 października 1911 pt.: Skauting – nowa organizacja młodzieży. Natomiast oficjalnie 11 listopada 1911 powstała I Nowosądecka Drużyna Skautowa im. Stefana Czarnieckiego, która obecnie nosi nazwę: I Nowosądecka Drużyna Wędrownicza Czarna Jedynka. Nie tylko nasza drużyna wtedy powstała, ale również inne tzw. czarne jedynki na terenie całego kraju. Wracając do mojej drużyny, prężnie funkcjonowała aż do rozpadu. Miało to miejsce podczas II wojny światowej, kiedy z przyczyn niezależnych od siebie, musieli zaprzestać działania. Mamy ogromną lukę w historii drużyny, jeżeli chodzi o ten okres działalności konspiracyjnej – nie wiemy m.in. kto i czy w ogóle pełnił wtedy funkcję drużynowych. Mamy jednak patrol historyczny, który pomału odkrywa różne ciekawostki, jak na przykład kroniki. Na szczęście historia nie zakończyła się w tamtym momencie. W 1982 roku byli członkowie drużyny postanowili ją reaktywować. W ostatnim roku mieliśmy m.in. możliwość spotkania się z druhną Urszulą Kochanik – pierwszą drużynową po reaktywacji. Niesamowicie było usłyszeć, jak drużyna się odrodziła i poznać historię, którą do tej pory podtrzymujemy. Jako przykład mogę podać miejsce działania, którym po reaktywacji drużyny było I LO i to przy tej szkole funkcjonujemy aż do teraz.

Odnośnie metodyki wędrowniczej – przyjęto ją w 2003 roku, a nasza drużyna została przekształcona na wędrowniczą w 2004. Ciekawostką jest, że przed tą zmianą nazywała się I Drużyną Starszoharcerską, a teraz pełna nazwa to I Nowosądecka Drużyna Wędrownicza Czarna Jedynka im. Hetmana Polnego Koronnego Stefana Czarnieckiego herbu Łodzia.

Po czym można poznać Czarną Jedynkę? Czy są jakieś wyjątkowe tradycje lub elementy umundurowania, które was wyróżniają?

Zaczynając od umundurowania, gdy wstępujesz do drużyny, nosisz najpierw granatowe barwy, które mogą się z czasem zmienić na czarne. Dostaje się je za zasługi oraz postawę, a gdy już masz czarną chustę, to możesz zostać seniorem drużyny. Seniorzy, jako grupa, mają jeden wspólny głos podczas zbiórki konstytucyjnej, podczas gdy każdy z pozostałych członków ma po jednym własnym głosie. Czarna chusta pokazuje, że przyczyniłeś się do rozwoju drużyny i w jakiś sposób dalej ją wspierasz. Ciekawostka z ubarwieniem czarnych chust jest też taka, że pierwotnie mają one kolor biały i to drużynowy/a je barwi. A kto decyduje czy osoba powinna dostać czarna chustę? Rada czarnych chust! Poza tym osoby, które nie są w drużynie, ale w jakiś sposób były zaangażowane w jej działania, mogą otrzymać honorową czarną chustę z pomponikiem albo naszą chustę skautową. Z tyłu chusty skautowej mamy lichojkę. Czym ona jest? To połączenie lilijki oraz choinki i towarzyszy nam od ładnych kilku lat.

Nie można tutaj zapomnieć o obrzędach zastępów. Aktualnie mamy ich pięć: trzy żeńskie i dwa męskie. Są to: K.M.A.K.A.P.K.-i, Casa Del Vento, Wampy, T.S., Czarne Wilki i Z.Z. Czarne Niedźwiedzie. Co oznaczają wszystkie skróty zastępów? To jest właśnie sekret każdego z nich i tylko członkowie go znają. Do tego dwa zastępy żeńskie mają specjalne odznaczenie dla osób, które dużo zrobiły dla zastępu. Casa Del Vento ma drewienko z wypalonym znaczkiem, a K.M.A.K.A.P.K.-i mają błękitnego krokodyla, który jest zrobiony z koralików.

Równie ciekawe są organizowane przez nas wyjazdy i wspólne imprezy. Zacznę od biwaku facetowego/babskiego, który odbywa się  w okolicach 8 marca. Jest to biwak, którego organizator zmienia się co 2 lata. Na facetowym – to dziewczyny go organizują, a panowie robią prezenty, w przypadku babskiego zaś role te się odwracają. Zawsze pojawiamy się na Zlocie Drużyn Wędrowniczych Chorągwi Krakowskiej. W tym roku też będziecie mogli nas tam spotkać! Fajnie jest poznawać nowe drużyny, z którymi potem można organizować wspólne wyjazdy.

W ostatnim roku zawędrowaliśmy w okolice Suwałk, a w tym planujemy odwiedzić Mazury!

Jednak najważniejsza dla nas impreza to Nocny Bieg Mikołajkowy. Co roku ustalamy inną tematykę i już teraz mogę wam zdradzić, że wybraliśmy genialną fabułę na grudniową edycję! Koniecznie przyjedźcie zobaczyć, jak wygląda gra nocna i dzienna, w  czasie której wszyscy mocno wczuwamy się w swoje role. Jest to jedna z większych imprez wędrowniczych w naszej chorągwi, która jest zorganizowana wyłącznie przez drużynę wędrowniczą.

Jako, że to drużyna wędrownicza, nie można zapomnieć o obozie wędrownym. W ostatnim roku zawędrowaliśmy w okolice Suwałk, a w tym planujemy odwiedzić Mazury! Do tego część z osób naszej drużyny ma patent żeglarski, więc bardzo się cieszymy, że możemy połączyć pasję i harcerstwo!

Jesteście bardzo aktywną drużyną – co widać m.in. po waszym fanpage’u. Co chwila wasi członkowie zdobywają nowe stopnie, naramienniki, czy barwy drużyny. Jak wam się udało zachować tak wysoki poziom rozwoju wędrowników i wędrowniczek, pomimo trwającej pandemii?

Powiedziałabym, że to kumulacja wielu rzeczy, a w szczególności współzawodnictwa pomiędzy zastępami (w poprzednim roku wygrał mój zastęp, czyli K.M.A.K.A.P.K.-i) i napływu świeżych członków. Co roku przeprowadzamy zbiórkę rekrutacyjną, zazwyczaj we wrześniu. Do tego przychodzą do nas również ludzie z innych drużyn, czyli jest zapewniony ciąg wychowawczy. Sądzę też, że starsi członkowie, którzy się rozwijają, są świetną motywacją dla nowych osób, ponieważ widzą one, że stopnie i sprawności to ciekawa rzecz do zdobywania. Oprócz tego zaangażowanie oddolne członków drużyny jest bardzo duże. Mają oni chęci do działania i fajne pomysły do zrealizowania.

Działacie w Nowym Sączu – mieście powiatowym, które ma dobre połączenie kolejowe z Krakowem. Zapewne z tego względu, większość waszych członków po ukończeniu szkoły średniej, wybiera się tam na studia, bądź mieszka poza granicami miasta. Jak udaje wam się spotykać i organizować harcerskie życie, będąc tak rozproszonym?

Zacznę może od faktu, że jesteśmy bardzo liczną drużyną i jest nas powyżej 30, więc nie brakuje ludzi do działania ani do przeprowadzania zbiórek. Mamy świetną atmosferę, która przyciąga coraz więcej osób, które chcą być zaangażowane. W tym momencie mamy kilka studentów w drużynie, którzy dalej przyjeżdżają na zbiórki. W miarę możliwości, nawet nasz drużynowy przyjeżdża z Łodzi. Dla wielu ta drużyna jest nie tylko paczką znajomych, ale można powiedzieć, że wręcz rodziną. Zawsze chętnie wracamy do osób nam najbliższych, z którymi wspominamy stare dobre czasy albo planujemy kolejne fajne wypady.

Na koniec pytanie z cyklu tych motywujących – co chciałabyś, jako członkini tak aktywnej drużyny, powiedzieć jednostkom, które obecnie borykają się z kryzysem? Jak w dobie pandemii i wyjazdów na studia tworzyć fajną, rodzinną atmosferę w drużynie i być w stanie ją utrzymać? Jest jakiś złoty środek?

Chciałabym zacząć od tego, żebyście wyszli w świat. Nie tylko jako wędrownicy, ale jako grupka znajomych. Zorganizujcie wypady w góry albo wycieczkę do seniora waszej drużyny, który może wam coś powiedzieć na jej temat. Jeśli nie pozwala wam na to czas lub warunki, to nawet grając w planszówki można się zintegrować.  Szczególnie po tak ciężkim czasie, gdzie siedzieliśmy często przed komputerem, czekając aż pandemia się skończy. Tak naprawdę nie wiemy, kiedy to nastąpi, ale z cala pewnością można powiedzieć, że każdy chce teraz wyjść w świat i coś zobaczyć, zadziałać. Jeśli nie ma opcji spotkać się na żywo, to można zorganizować coś online. Najważniejsze żeby ten kontakt nie zanikł. Pomyślcie o tym w ten sposób – zazwyczaj w rodzinie, jeśli jest jakiś problem, to rozmawiacie o tym i staracie się go rozwiązać. Jeśli więc w drużynie chcemy stworzyć rodzinną atmosferę to, czemu by nie zastosować tych samych praktyk?

 

Przeczytaj też:

Marta Włodarczyk - nauczycielka historii, archiwistka, muzealniczka. W Hufcu ZHP Poznań - Wilda jest przewodniczącą Komisji Historycznej, ponadto działa w wielu komisjach zajmujących się pracą z bohaterem. Fanatyczka tego tematu. W wolnym czasie dusza artystyczna i książkoholiczka. Niepoprawna idealistka.