A gdyby Kenijczyk szukał guza…
Zdarzyło mi się trafić pewnego razu na wolontariat do Kenii. Do wioski bez prądu, bieżącej wody, za to z mnóstwem niesamowitych, ciepłych ludzi. Będąc mwalimu (nauczycielem w lokalnej szkole podstawowej), żyłam życiem uczniów oraz ich belfrów. Nic więc dziwnego, że z entuzjazmem zgodziłam się poprowadzić zajęcia dla lokalnych skautów.
Czytaj więcej