Małe – wielkie powroty
W ZHP mówi się o odpływie kadry, zwłaszcza tej młodzieżowej, i młodych dorosłych (a przynajmniej „za moich czasów” się mówiło) – instruktorzy kształcą się, przejmują bądź zakładają jednostki, i znikają – przeprowadzają się do miast akademickich czy zostają porwani przez wir „dorosłego życia” – studia, praca, rodzina.
Część dystansuje się, ale i spora część odchodzi na stałe. Miejscem ich zatrzymania jest krąg akademicki (a przynajmniej w to wierzyłam jako komendantka kręgu akademickiego i członkini ZHA), ale i on „trzyma” tylko instruktorów wybierających się na studia i tylko na okres ich trwania. Czujemy braki kadrowe, staramy się rekrutować kadrę 35+ – co jednak z tymi, którzy odeszli? I co z nimi, gdy wracają sami z siebie?
Kilka(naście) lat minęło jak jeden dzień…
Słyszałam wiele różnych historii. Często pojawia się w nich motyw „nie znalazł*m dla swoich dzieci dobrej jednostki, więc sam* ją stworzył*m”. Zdarzają się jednak przypadki takie jak ja – które zmieniają miejsce zamieszkania i z nadzieją patrzą na nowe środowisko – nie tylko licząc na rozwój zawodowy, rodzinny czy hobbystyczny, ale też harcerski.
Moja przygoda z hufcem macierzystym miała trudny finał. Później przeprowadziłam się wewnątrz chorągwi, a tam hufiec „zaproponował mnie” wspólnocie. Chociaż jedno środowisko otworzyło się na mnie, to jednak miejsce się nie znalazło i kontakt się urwał. Hufiec przez rok przerzucał z rąk do rąk ,,gorącego ziemianka’’ kwestii technicznych (reaktywacji mojego konta ZHP i umożliwienia mi zrobienia szkolenia SFH, a także przywrócenia stopnia instruktorskiego). Po kolejnych latach i trzeciej przeprowadzce, tym razem w obrębie innej chorągwi, nawiązałam kontakt z dwoma hufcami. Jeden z nich podszedł do tematu ostrożnie, prosząc mnie o opinię bezpośredniego przełożonego, drugi – z radością przyjmując mnie jak przyjaciółkę z dawnych lat. Jutro przekonam się, co będzie dalej.
Aktualizacja na dzień 22.09: spotkanie z komendantką hufca oceniam jako bardzo owocne – dowiedziałam się o środowisku, opowiedziałam o sobie, a od razu po spotkaniu dostałam mail dotyczący formalności wymaganych przy powrocie do organizacji oraz w celu odzyskania stopnia. Znaleziono mi też szczep, w którym mogę działać, a tam również podstawową jednostkę organizacyjną do „zatrzymania się w niej”.
Rady powracającej
Co zrobić, by pomóc instruktorowi chętnemu do powrotu w struktury ZHP?
- Zadbaj o bezpieczną i wspierającą atmosferę. Nawet jeśli się nie znacie, to łączy Was przecież idea, misja, doświadczenia i kultura organizacyjna; nowy instruktor to przyjaciel.
- Jeśli chcesz poprosić o opinię poprzedniego przełożonego – zadbaj o komfort instruktora, tak aby czuł, że zależy Wam na poznaniu go, a nie samym „zlustrowaniu”.
- Zaangażuj się, słuchaj i poświęć czas, aby zrozumieć tę osobę. Nie tylko co robiła, na jakich funkcjach i w którym roku, ale też jaka jest jej prawdziwa historia – często trudna – ludzie nie odchodzą bez powodu.
- Zaproponuj kierunek rozwoju – to Twoim zdaniem jako komendanta hufca bądź instruktora ds. pracy z kadrą jest wsparcie w znalezieniu pola służby – nie tylko w oparciu o poprzednie doświadczenia, ale też aktualne marzenia, potrzeby i zainteresowania instruktora. Pomocne będzie też wykorzystanie instrumentów, takich jak miana kadry wspierającej czy stopień instruktorski.
- Nie zostawiaj instruktora samego z formalnościami. Pomoc w przebrnięciu przez reaktywację konta, opłacenie składek lub odnowieniu stopnia, chociaż może być uciążliwa dla obu stron, potrafi skutecznie uchronić osobę przed utratą zapału.
- Pomóż mu odnaleźć środowisko podstawowego działania. Takie osoby są często złaknione kontaktów, braterstwa, ognisk i śpiewanek. Bywanie na zbiórkach czy spotkaniach kręgu instruktorskiego pomaga na nowo poczuć magię harcerstwa i odnaleźć swoje miejsce. Nie poprzestawaj na przedstawieniu instruktora środowisku hufcowemu – pomóż mu aktywnie znaleźć szczep czy drużynę, przy której może na nowo poczuć harcerską tożsamość.
- Bądź uważny i ostrożny, ale nie uprzedzony. Nie daj się zwieść historiom, czy to z ust instruktora, czy też jego znajomych. Daj tej osobie szansę i wyrób własną opinię na jej temat. Nawet jeśli faktycznie jej odejście z organizacji było burzliwe – nie znasz wszystkich szczegółów, a ludzie się zmieniają.
Gorąco trzymam kciuki – za powracających i tych, którzy ich przyjmują z szeroko otwartymi ramionami.
Przeczytaj też:
Maja Olejnik - psycholożka, w procesie wracania do organizacji, była przewodniczką, szefową kręgu akademickiego i członkinią ZHA.
